Wielokrotnie zdarzyło mi się pisać o artystach związanych ze Szczytnem. Napisałem „związanych”, bo na ogół, jeśli któremuś z mieszkańców naszego miasta udało się zaistnieć w artystycznym świecie, natychmiast opuszczał on Szczytno, szukając swojego miejsca gdzie indziej.

Muzyka i Szczytno
Michał Tomaszczyk

To zjawisko dotyczy również młodzieży wykształconej w innych kierunkach niż artystyczne. W zasadzie miasto nie ma im wiele do zaproponowania. Na szczęście nie wszyscy artyści poszli w świat. Niektórzy pozostali i dostarczają radości mieszkańcom Szczytna i okolic. Przypomnijmy sobie niektórych szczytnian, niezależnie od tego gdzie obecnie tworzą. Zwłaszcza muzyków, bowiem w mieście, gdzie funkcjonuje Państwowa Wyższa Szkoła Muzyczna I stopnia, ten rodzaj sztuki powinien dominować.

Wielkim szacunkiem i sympatią darzę Aleksandra Tomaszczyka, założyciela zespołu SAKS, w którym siwy mistrz saksofonu występuje wspólnie z grupą młodzieży wykształconej w tutejszej szkole. Wraz z nimi gra szkolny nauczyciel Andrzej Paszko.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Kiedy pan Paszko, z towarzyszeniem młodzieży, wykonuje swój popisowy numer (nie pamiętam tytułu, ale jest to rodzaj rzewnego nokturnu), to wprost ciarki chodzą po krzyżu. Chciałbym kiedyś usłyszeć w tym wykonaniu mój ulubiony, klasyczny utwór „Harlem Nocturne”.

Bardzo znaczącą postacią pośród miejscowych animatorów kultury jest niestrudzona Joasia Gawryszewska. Ileż to znakomitej młodzieży szlifuje swój talent pod jej czujnym okiem, no i oczywiście uchem. Przy tym sama jest świetną wokalistką, taką z najwyższej półki. Trudno też nie wymienić braci Ałajów - Andrzeja i Janusza. Niesłychanie wszechstronni artyści. Znakomicie śpiewają i to w dowolnej konwencji. Perfekcyjni instrumentaliści, a także niezrównani akustycy. Pamiętam jak chwalili ich pracę, jako akustyków, warszawscy jazzmani występujący podczas szczycieńskiej nocy jazzowej. Owi starzy wyjadacze zgodnie twierdzili, że rzadko miewali okazję korzystać z akustycznej obsługi na tak wysokim poziomie.

Skoro jesteśmy przy jazzie. Szkoda, że opuścili miasto Regina Rosłaniec (urodzona w Wielbarku, absolwentka szczycieńskiej szkoły muzycznej) wraz z mężem, Chorwatem, Joszko Bavcevicem. Regina to znakomita jazzowa wokalistka, a Joszko jest wspaniale improwizującym i doskonale czującym ten rodzaj muzyki pianistą. Występowali w Szczytnie wraz z gitarzystą Robertem Otwinowskim. Dzisiaj mieszkają i występują w Chorwacji, w Dalmacji (region), gdzie cieszą się ogromnym powodzeniem!

Z uwagą obserwuję karierę innych młodych szczytnianek - Kingi i Kai Wasilewskich. Już o nich dość dużo słychać, ale wkrótce będzie bardzo głośno. Świetnie zapowiadająca się wokalnie młodziutka Magda Ostaszewska próbuje dzisiaj swoich sił w Trójmieście. Mam nadzieję, że jej także się powiedzie.

Zacząłem dzisiejszy wykaz artystów od nazwiska Tomaszczyk i tym nazwiskiem skończę. Synem saksofonisty Aleksandra jest 30-letni puzonista Michał. Pracuje w Warszawie i mimo młodego wieku już cieszy się niemałą sławą. Jego zespół to kwartet „Bioton”. Ważne muzyczne pismo „Jazz Forum” co roku ogłasza listę najlepszych polskich instrumentalistów. W roku 2015 Michała umieszczono na drugim miejscu pośród polskich puzonistów jazzowych. Niesłychane wyróżnienie! Kilka dni temu otrzymałem od Aleksandra, czyli od ojca Michała, nowo wydaną płytę. Są to nagrania utworów, w których Michał Tomaszczyk jest współtwórcą aranżacji, a także akompaniatorem piosenek wykonywanych przez takie sławy jak Zbigniew Wodecki, Krystyna Prońko, Andrzej Dąbrowski, czy Ewa Bem. Zwłaszcza bluesowy utwór, pierwszy na płycie, przypadł mi do gustu. Fantastycznie śpiewa Andrzej Dąbrowski, a towarzyszy mu niezwykle wysmakowana improwizacja na puzonie. Oczywiście w wykonaniu krajana ze Szczytna, czyli Michała Tomaszczyka.

No proszę, jakim to muzykalnym miastem jest nasze Szczytno.

Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}