Dwa kolejne felietony poświęciłem architektonicznym, szczycieńskim paskudom. Nawybrzydzałem się co niemiara. Na razie wystarczy.

Na pociechę

Dzisiaj, na pocieszenie, poopowiadam nieco o innych polskich miastach, powszechnie znanych z wątpliwych architektonicznie realizacji. Od dziewięciu lat funkcjonuje w Internecie portal MAKABRYŁA. Zainteresowani Internauci, a są ich tysiące, nadsyłają opisy i zdjęcia najpaskudniejszych polskich obiektów budowlanych. Co roku odbywa się plebiscyt, czyli powszechne głosowane. Wybiera się dzieło najbrzydsze, nazywane makabryłą danego roku. Pomówmy zatem o niektórych laureatach sprzed lat. W roku 2009 jedną z poważniejszych pretendentek do tytułu makabryły była nasza szczycieńska wieża ciśnień w nowoczesnej obudowie. Wszelako ustąpiła ona miejsca innej paskudzie. „Zaszczytny” tytuł makabryły przypadł w udziale kompleksowi budynków mieszkalnych na Zakrzówku w Krakowie. Rzeczywiście wyjątkowo kiczowate osiedle, oglądałem na zdjęciach. Warto dodać, że trzecim poważnym kandydatem do wspomnianego tytułu była wówczas realizacja warszawska. Z uwagi na powszechnie znane nazwisko architekta, autora opracowania, pozwolę sobie napisać o tym obiekcie nieco więcej.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  W roku 1997 ogłoszono konkurs architektoniczny na nową siedzibę Telewizji Polskiej. Konkurs wygrał Czesław Bielecki. Popularny polski architekt mający za sobą praktykę we Francji, RFN i Izraelu. W owych latach Bielecki, były opozycjonista, robił w Polsce karierę polityczną (był posłem na Sejm) nie zaniedbując wszelako projektowania. Jego koncepcja zakładała zbudowanie dwunastopiętrowej, szklanej wieży o kształcie podobnym do rozwijanej rolki filmu. Otoczenie wieży także zaprojektował zwycięski architekt całkowicie przeszklone. Gotowy obiekt oddano do użytku właśnie w opisywanym roku 2009 i od razu nie zyskał on sympatii warszawiaków. Szklaną wieżę nazwano „wieżą Babel”, a jej kształt porównywano do muszli ślimaka. I tak obok Krakowa i Szczytna, warszawska wieża TVP, na rogu ulic Woronicza i Samochodowej, stała się pretendentką do tytułu makabryły 2009. A jak wyglądały plebiscyty w latach następnych? Różnorodność zgłaszanych do konkursu budowlanych paskud naprawdę przytłacza. Bo są to nie tylko budynki mieszkalne lub biurowe, ale także innego rodzaju budowlane realizacje. Na przykład rok później, czyli w roku 2010, tytuł makabryły otrzymał pięćdziesięciometrowy (w przeliczeniu 16 typowych pięter) pomnik Chrystusa w Świebodzinie. Rzeźba imponująca wprawdzie wielkością, ale wyjątkowo nieudolnie uformowana z siatkobetonu i epoksydowej żywicy. Postawiona na niezgrabnym, sztucznie usypanym kopcu, zamiast imponować monumentalnością, razi prymitywną topornością. W roku 2011 wątpliwy tytuł przypadł w udziale budynkowi mieszkalnemu w Mławie. Tutaj znajduję pewne podobieństwo do obudowy szczycieńskiej wieży ciśnień. Mianowicie pięknej, secesyjnej, zabytkowej kamieniczce dobudowano piętro. Prostackie, gładkie „pudło” z oknami nadwieszone nad secesyjnym cackiem. Gdzie wówczas był miejscowy konserwator zabytków?! Jeśli już jesteśmy w roku 2011, to dodajmy, że czwarte miejsce w ogólnopolskim plebiscycie na architektoniczną paskudę zajął warszawski Stadion Narodowy. Rok 2012 to rok Radomia. Tamże, nad stadionem Radomiaka, wybudowano wiatę chroniącą od deszczu. Stalowa konstrukcja i zbrojone szkło. Coś tak paskudnego, że nawet jako przekrycie podmiejskich magazynów byle czego owa wiata raziłaby brzydotą. Rok później zasłynął Poznań, gdzie ogromnym nakładem starań i finansów wybudowano Poznań City Center – ogromny obiekt łączący dworzec kolejowy, dworzec autobusowy i szybki tramwaj. Z uwagi na dość wątpliwą estetycznie formę dużego budynku, poznaniacy nazwali toto chlebakiem i gremialnie głosowali za przyznaniem chlebakowi tytułu makabryły. Ostatnia makabryła, czyli za rok 2014, to wycięcie w pień pięknego parku w Rybniku. Na uzyskanym w ten sposób placu stanie handlowe centrum. I to byłoby na tyle celem pocieszenia mieszkańców Szczytna, że nie tylko u nas straszy.

Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}