Szczycieńskie Towarzystwo Przyrodnicze z pomocą działających w powiecie kół łowieckich wypuściło tej jesieni kolejną partię kuropatw. 1 000 nowo wprowadzonych ptaków ma przyczynić się do odbudowy populacji tego gatunku.

Na pomoc zagrożonym ptakom
Uwolnione kuropatwy z wigorem uniosły się w powietrze, wypatrując z góry dogodnych miejsc do osiedlenia się

Dawniej kuropatwy były nie tylko ozdobą mazurskiego naturalnego krajobrazu. Co ciekawe, ptaki te także skutecznie chroniły podleśne uprawy rolne przed szkodnikami, głównie owadami. Spisywały się równie dobrze jak nowoczesne środki chemiczne, nie zatruwając przy tym środowiska. Cóż, w ostatnich latach zostały mocno przetrzebione przez rosnącą populację lisów. Do wyginięcia kuropatw przyczyniły się też zmiany w uprawach rolnych (zanikła ich różnorodność na rzecz monokultur). Aby przywrócić dawną liczebność tych pożytecznych ptaków, Szczycieńskie Towarzystwo Przyrodnicze od 2013 r. prowadzi akcję wsiedlania kuropatw na naszych terenach. Działania te wsparł Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Olsztynie.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

- Tej jesieni wypuściliśmy na podleśne łąki 1000 kuropatw – mówi Lucjan Wołos, wiceprezes STP. Dodaje, że najbardziej cieszy go ogólna liczba, bo przez 5 lat do naturalnego środowiska trafiło już ponad 4800 ptaków. Pochodzą one z hodowli prowadzonej na Pomorzu, gdzie klimat jest bardzo podobny do naszego, więc nie powinno być jakichkolwiek kłopotów z adaptacją ptaków do miejscowych warunków.

„Kurek” towarzyszył myśliwym ze szczycieńskiego koła „Sokół”, którego członkowie przydzieloną im partię ptaków wypuścili na łąki pod Szczycionkiem. Kuropatwy były w dobrej kondycji, bo zaraz po otwarciu kartonów wzbijały się z wigorem w powietrze. W chwilę później po wylądowaniu na ziemi, zajęły dogodne pozycje w okolicznych krzakach.

- Miejsca wsiedlenia kuropatw dobraliśmy bardzo starannie – mówi Bogdan Grykin, łowczy koła „Sokół”. Są tu siedliska z zaroślami, gdzie ptaki mogą skutecznie kryć się przed drapieżcami atakującymi z powietrza. Z kolei Dariusz Czarkowski, prezes koła, cieszy się, że dzięki takim akcjom na powrót rozlega się pod lasami prawie już zapomniany charakterystyczny krzyk kuropatw. Czasami można także zaobserwować stadka buszujące w trawach.

Myśliwym towarzyszyła grupka zapalonych miłośników przyrody ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczago w Szczytnie. Jak nam mówi Ewa Bienia, jedna z opiekunek grupy, jej podopieczni bardzo interesują się dziką naturą. Urządzają częste wycieczki do lasów, podczas których wraz z myśliwymi podpatrują zwierzynę, dokarmiają ją, organizują zbiórki żołędzi, itp.

- Wycieczki do lasu z myśliwymi to najlepsze lekcje przyrody - chwali tego typu zajęcia opiekunka uczniów z SOSW.

Marek J.Plitt{/akeebasubs}