Nie będzie przekształcenia szczycieńskiego Zakładu Usług Komunalnych w spółkę, tak jak zrobiło to już kilka samorządów w powiecie. Miasto bierze za to pod uwagę połączenie go z Zakładami Gospodarki Komunalnej. Planowane zmiany są podyktowane wejściem w życie znowelizowanej ustawy o utrzymaniu porządku i czystości, która przekazuje samorządom kontrolę nad odpadami komunalnymi.
ŚMIECI DLA SAMORZĄDÓW
Zgodnie z przepisami, które na dobre mają wejść w życie najpóźniej od 1 lipca przyszłego roku, to gminy przejmują pełną odpowiedzialność za gospodarkę odpadami komunalnymi. Teraz mieszkańcy, zamiast podpisywać indywidualne umowy z odbiorcami nieczystości, zapłacą swoim samorządom tzw. podatek śmieciowy. Z kolei gminy, w drodze przetargu, wyłonią firmę, która zajmie się wywozem odpadów. Wysokość opłaty ponoszonej przez mieszkańców ustalą samorządy w drodze uchwały. W powiecie szczycieńskim przygotowania do wejścia w życie nowych przepisów trwają już od dawna. Kilka miesięcy temu dwie gminy, Świętajno i Wielbark, zdecydowały o przekształceniu swoich Zakładów Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w spółki po to, by mogły one startować w przetargach na odbiór nieczystości od mieszkańców. Inne samorządy na takie rozwiązanie jeszcze się nie zdecydowały. Powodem może być to, że przekształcenie w spółkę niesie ze sobą spore ryzyko. Nie ma pewności, co stanie się z zakładami, jeśli w przetargu wystartuje firma, która zaoferuje korzystniejszą cenę.
ZUK NIE BĘDZIE SPÓŁKĄ
Wiadomo już, że ZUK w Szczytnie nie stanie się spółką. Miasto obecnie bierze pod uwagę kilka scenariuszy dotyczących wejścia w życie nowych przepisów związanych z gospodarką śmieciową. Jeden z nich zakłada połączenie ZUK-u z Zakładem Gospodarki Komunalnej. Żadne decyzje jednak w tej sprawie jeszcze nie zapadały.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
– Gminy mogą sobie pozwolić na przekształcenie swoich zakładów w spółki, zakładając z dużą dozą prawdopodobieństwa, że wygrają one przetargi. W mieście sytuacja jest jednak inna – tłumaczy wiceburmistrz Szczytna Krzysztof Kaczmarczyk. - Tereny gminne, ze względu na rozległość i warunki dojazdu, mają inną specyfikę - dodaje. Zapewnia, że gdyby miało dojść do połączenia obu zakładów, odbędzie się to z jak najmniejszą szkodą dla pracowników. Już teraz, jak zdradza wiceburmistrz, kilka firm z zewnątrz interesuje się udziałem w przetargu na odbiór odpadów z terenu Szczytna.
JAK NALICZĄ PODATEK?
Wprowadzenie nowych przepisów oznacza duże zmiany dla mieszkańców. Krzysztof Kaczmarczyk nie ma wątpliwości, że zapłacą oni więcej niż dotychczas za wywóz nieczystości. Wiąże się to m.in. ze wzrostem kosztów transportu śmieci.
– Ustawodawcy wskazali wysypiska, na które można wywozić odpady, tymczasem Linowo nie spełnia wymaganych warunków i wkrótce zostanie zamknięte. Odpady trzeba będzie wozić dalej – mówi wiceburmistrz. Drugim czynnikiem wpływającym na wzrost opłat jest obowiązek segregacji. Nowe przepisy zakładają, że poziom odzyskanych surowców ma sięgnąć 40%.
– A segregacja też przecież kosztuje – zauważa Kaczmarczyk.
W jaki sposób będzie naliczana opłata za wywóz śmieci? Samorządy mają do wyboru trzy możliwości. Pierwsza – od liczby mieszkańców, druga – od powierzchni zamieszkania i trzecia – od zużycia wody. W Szczytnie żadne decyzje w tej sprawie jeszcze nie zapadały.
- Na razie za wcześnie, aby mówić, jaki sposób naliczania podatku obierzemy. To będziemy wiedzieć po przeprowadzeniu analiz – wyjaśnia wiceburmistrz.
Obecnie, jak szacuje dyrektor ZUK-u Andrzej Pleskot, za śmieci nie płaci ok. 25% mieszkańców miasta.
– To powoduje, że płacą za nich pozostali – mówi szef ZUK-u. Władze miasta zastanawiają się, czy wysokości opłat nie uzależnić od tego, czy w danym gospodarstwie segreguje się śmieci. Ci, którzy to robią mieliby płacić mniej.
– Jeśli odpady są posegregowane, wówczas obniża się koszt ich wywozu – wyjaśnia wiceburmistrz. Pod tym względem w Szczytnie rewolucji jednak nie będzie, bo segregacja obowiązuje tu już od 2004 roku. Plusem wprowadzenia nowych przepisów może się okazać to, że mniej śmieci trafi do lasów.
– Jak ktoś dostanie kubeł i zapłaci podatek, to nie wyrzuci tam odpadów – uważa wiceburmistrz.
Ewa Kułakowska
{/akeebasubs}
