Według meteorologów, początek lipca należy do najzimniejszych od 13 lat i nic nie zapowiada, aby miało być lepiej. Jeśli sprawdzą się prognozy długoterminowe, to obecne lato będzie najchłodniejsze, i tu uwaga, od 23 lat!

Zaradzić temu nie sposób, bo tak naprawdę człowiek z całą to swoją niby zaawansowaną technologicznie cywilizacją, wobec sił natury jest całkiem bezbronny. Cóż, trzeba więc wykorzystywać każdą chwilę, gdy wychodzi słońce. Tak też się działo rankiem w miniony czwartek. Gdy tylko niebo się przetarło, już pierwsze osoby pojawiły się miejskiej plaży. Warunki do kąpieli, jak widać na zdjęciu, nie były zachęcające. Temperatura powietrza sięgała jedynie 18 oC. Gdzie te niegdysiejsze upały w okolicach 30 stopni? Nieco później, w południe było już trochę cieplej. Słupek rtęci w termometrach sięgnął „niebotycznych” wielkości + 23 oC. I co? Od razu zaludniło się na plaży, co pokazuje kolejne zdjęcie. W zeszłym sezonie plaża przy takiej temperaturze byłaby pusta. Dodajmy jeszcze, że niby to drobiazg, ale ów odręczny dopisek na tablicy, sporządzany przez ratowników: „Miłego dnia”, sprawia, że naprawdę robi się miło.
FIGURKI DO SELFIE
Kiedy pogoda staje się znośna, zaraz też zapełniają się nadjeziorne alejki. Widać na nich biegaczy, rowerzystów i zwykłych spacerowiczów. Wśród nich są także osoby przyjezdne oraz turyści. Napotkawszy nadjeziornego pofajdoka śmigającego na wodnej narcie, zaraz robią sobie pamiątkowe selfie. Dodajmy, że nie jest to jedyna taka rzeźba w mieście. Podobnym powodzeniem cieszą się inne pofajdoki, zwłaszcza ten pasiasty spod aresztu i obieżyświat przy Miejskim Domu Kultury.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
SESJE FOTO POD POMNIKIEM
W pobliżu plaży mamy też figurę rockmana, który rozsławił nasze miasto w świecie. Pomnik, gdy tylko sprzyja pogoda, jest wręcz oblegany przez turystów. Właśnie w miniony czwartek spotkaliśmy pod nim wiele osób, m. in. przyjezdnych z Głogowa i Poznania, którzy urządzili sobie sesję zdjęciową.
Jak nam mówią, swoje pierwsze kroki w Szczytnie skierowali właśnie pod pomnik, bo są fanami muzyki Krzysztofa Klenczona. Wiedzieli też, że nutki przy figurze, które opływa woda, nie są tylko ozdobą. - To pierwszy takt przeboju „Wróćmy nad jeziora”, do którego muzykę napisał właśnie Krzysztof – tłumaczą nam turyści.
KTO TO TAKI?
W niedługi czas potem przy pomniku spotykamy grupkę, którą tworzyły osoby zdecydowanie młodsze. Dla nich rzeźba przedstawiała jakąś nieznaną, tajemniczą osobę. - Kto to taki? – zastanawiali się młodzi turyści, oglądając rzeźbę.
Kiedyś u dołu pomnika, na metalowym pasie tuż nad zbiornikiem wody, był widoczny napis z imieniem i nazwiskiem artysty oraz datą. Dziś z najwyższym trudem da się odczytać jedynie „AD 2009”, czyli datę postawienia rzeźby. Reszta napisu jest kompletnie nieczytelna. Dlatego też, naszym zdaniem, warto byłoby go odnowić, ale nie tylko. Obok powinna stać tabliczka, na której warto byłoby zamieścić krótki życiorys artysty, jego kilka zdjęć, itp. To samo dotyczyłoby pofajdoków. Niechby towarzyszyła im informacja, co to są za postacie, że w mieście jest ich kilka, ustawionych nieprzypadkowo, bo tworzących ciekawy szlak.
WĘDRUJĄCY KONTENER
Pod posesją posadowioną przy ul. Sienkiewicza 6, tuż nad małym jeziorem stał sobie metalowy kontener na odpadki. Nieco był oddalony od budynku, dzięki czemu nikomu nie zawadzał. Niestety, kilka dni temu, podczas jego opróżniania nastąpiły niekorzystne zmiany. . - Teraz został przestawiony w nowe miejsce - tuż pod wejściem do budynku – skarżą się mieszkańcy. Dlaczego to tak – nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że jest lato, nieczystości szybko się rozkładają i wydzielają nieprzyjemny zapach. Mieszkańcy posesji, wchodząc czy wychodząc z budynku, są teraz atakowani są przez fale odoru.
PANCERNIAK
W innym miejscu, a konkretnie przy skrzyżowaniu ul. 1 Maja z ul. Leyka, na co zwracają uwagę nasi Czytelnicy, stoi z kolei znak „ozdobny”. Cechuje się on tym, że w odróżnieniu od innych nie tkwi bezpośrednio w chodniku, a wyrasta z betonowego, ozdobnego dzwonu.
Konstrukcja o tak niepospolitej podstawie (na zdjęciu zaznaczona czerwonym otokiem) zwraca powszechną uwagę i rodzi pytania – czy to jest taka nowa wersja znaków drogowych na lato, na okres turystyczny? Czy chodzi o to, by wypromować w ten sposób Szczytno?
Otóż nie. Jak informuje nas ratusz, ów znak, na razie jedyny taki w naszym grodzie, jest wynikiem eksperymentu. Rzecz w tym, że ustawiony przy parkingu był często potrącany i przewracany przez nieuważnych kierowców. Wskutek tego trzeba było go ustawicznie prostować, a nierzadko wymieniać na nowy, a ile tak można? Ratusz opracował więc wersję znaku o pancernej podstawie, odpornej na uderzenia i to tyle. Jeśli się sprawdzi, to znaczy jeśli przetrwa dłużej w tym miejscu, być może pojawi się w Szczytnie więcej takich pancerniaków.
BAŁAGAN POD POJEMNIKAMI
Mieszkanka ul. Lipperta, pani Maria alarmuje redakcję w sprawie pojemników na używaną odzież. Właśnie przy jej ulicy stoi taki element, ale jego otoczenie wygląda jak istne pobojowisko. Walają się wokół niego torby z odzieżą, która już nie zmieściła się do środka. - Jak to wygląda – załamuje ręce pani Maria i dziwi się, czemu pojemnik nie jest systematycznie opróżniany.
LĄDOWISKO
Od kilku dni trwają intensywne roboty ziemne pod budynkiem pogotowia. W związku z tym pytają nasCzytelnicy, co też tam się dzieje?
Otóż trwa budowa kolejnego lotniska, tym razem nie pasażerskiego, a dla helikopterów Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Będzie ono czynne całodobowo, bo wiadomo, wypadek może zdarzyć się o każdej porze. Inwestycję o wartości około 1,3 mln zł sfinansuje starostwo powiatowe (440 tys. zł) oraz ministerstwo zdrowia. Ma być ona gotowa do końca września
tekst i foto: MJ.R.P{/akeebasubs}
