WYGRANI
1. Urszula Pasławska (Trzecia Droga)
Wynik najlepiej świadczy o tym, że dobrze wykorzystała mijającą kadencję. Blisko 27 tys. oddanych na nią głosów, to o ponad 7 tys. więcej niż cztery lata temu. Tak zdecydowanym poparciem u swoich wyborców (43% głosów na całą listę) nie może się pochwalić żaden z innych zdobywców mandatu w naszym okręgu.
2. Ewa Kaliszuk (KO)
Wiceprezydent Olsztyna, mało widywana w powiecie szczycieńskim, uzyskała tu mniej głosów od Lidii Staroń. Jednak to ona w okręgu olsztyńskim okazała się zwyciężczynią w wyborach do senatu, pokonując faworyzowaną rywalkę zasiadającą w polskim parlamencie nieprzerwanie od 2005 r.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
3. Iwona Arent (PiS)
Najdłuższa stażem poseł z okręgu olsztyńskiego przedłużyła mandat na najbliższą kadencję. A jeszcze trzy miesiące przed wyborami wydawało się, że szanse są pogrzebane. Po ujawnieniu zarzutów prokuratorskich, jakie usłyszał jej syn oświadczyła, że zawiesza swoją działalność polityczną. Kilka dni później zmieniła zdanie i wróciła do polityki.
4. Maciej Wróbel (KO)
Startując z ostatniego 20. miejsca nie zawojował powiatu szczycieńskiego, ale w skali okręgu uzyskał czwarty wynik na liście KO, premiowany mandatem do sejmu. Pokonał m. in. dotychczasowego posła Michała Wypija z 7. miejsca
5. Sylwia Jaskulska (Trzecia Droga)
Do szczęścia zabrakło niewiele. Mimo to może mówić o wielkiej satysfakcji. W powiecie uzyskała o blisko tysiąc głosów więcej w porównaniu do poprzednich wyborów, a w okręgu olsztyńskim aż o 3,4 tys. Równie bliski zdobycia mandatu, bo zabrakło mu jedynie 111 głosów, był w 2005 roku Adam Krzyśków. Nie załamał się i następnym razem dopiął celu. Może podobnie będzie w przypadku pani Sylwii.
PRZEGRANI
1. Lidia Staroń (bezpartyjna)
Zasiada w polskim parlamencie nieprzerwanie od 2005 r. najpierw jako posłanka, a przez osiem ostatnich lat jako senator. Znana też jest z częstych występów w telewizyjnych programach interwencyjnych, m.in. „Sprawy dla reportera”. Tym razem musiała uznać wyższość rywalki z KO Ewy Kaliszuk. Gdyby porozumiała się z PiS-em, o czym wcześniej spekulowano, i wystartowała z jego poparciem, z czym mieliśmy do czynienia wcześniej, pewnie dalej zasiadałaby w senacie. Suma głosów jej i kandydata PiS dawała wynik lepszy o 9 tys. niż ten, który uzyskała zdobywczyni mandatu w okręgu olsztyńskim.
2. Błażej Poboży (PiS)
„Powiat szczycieński to mój drugi dom” – mówił w wywiadach wiceminister spraw wewnętrznych. I rzeczywiście jego częsta obecność od co najmniej pół roku nie tylko w naszym powiecie, ale także województwie warmińsko-mazurskim była naprawdę imponująca. Nie obyła się bez niego żadna większa uroczystość policyjna czy strażacka. Jego szczególnie ulubionym zajęciem było wręczanie miejscowym włodarzom tabliczek symbolizujących rządowe promesy na inwestycje drogowe, czy zakup sprzętu strażackiego. Ujął tym nawet znanego z lewicowego światopoglądu burmistrza Szczytna Krzysztofa Mańkowskiego. - To wielki przyjaciel naszego miasta – komplementował go burmistrz. Jak się okazuje, cały ten wysiłek poszedł na marne. Wyprzedzili go kandydujący z tej samej listy: Artur Chojecki i Iwona Arent oraz dwoje innych „spadochroniarzy”: minister Janusz Cieszyński i wiceminister Olga Semeniuk – Patkowska. Ta ostatnia miała lepszy wynik od Pobożego, chociaż startowała z niższego miejsca.
3. Jerzy Małecki i Wojciech Kossakowski (PiS)
Porażką dotychczasowych posłów było już samo umieszczenie ich przez partyjną centralę na dalekich, bo 6. i 7. miejscu. Małecki pojawiał się w Szczytnie sporadycznie przy okazji przecinania wstęgi, czy wręczania promes. Całkowicie nieobecny był tu za to Kossakowski, mieszkający w Ełku. Uzyskał co prawda lepszy wynik od Pobożego, ale do Semeniuk-Patkowskiej zabrakło mu 1,5 tys. głosów. Będzie teraz miał o czym rozmyślać, bo na liście PiS-u znaleźli się jeszcze dwaj inni kandydaci z Ełku, którzy łącznie zebrali 2,9 tys. głosów.
4. Piotr Lisiecki (Konfederacja)
Lider partii w okręgu olsztyńskim zapowiadał, że jego ugrupowanie zdobędzie 20-procentowe poparcie i będzie trzecią siłą w kraju. Tymczasem sam otrzymał niewiele ponad 11 tys. głosów, nie będąc w stanie pociągnąć całej listy, na której ze skromnym dorobkiem 900 głosów znajdowało się dwoje przedstawicieli naszego powiatu. Do chociażby jednego mandatu zabrakło 4,5 tys. głosów.
5. Henryk Żuchowski (PiS)
Szef powiatowych struktur PiS-u odnotował spektakularną porażkę, mimo częstej obecności na oficjalnych uroczystościach. A już od dłuższego czasu podpowiadamy mu, żeby swojej działalności publicznej nie skupiał na udziale w przecinaniu wstęgi, czy wręczaniu strażakom prezentów od KRUS-u, któremu szefuje w województwie, tylko na bliskim kontakcie z wyborcami. W odróżnieniu od pozostałych kandydatów z naszego powiatu, którzy kandydowali do sejmu cztery lata temu, otrzymał w tych wyborach mniej głosów: o blisko 1,5 tys. w okręgu i o 900 w powiecie szczycieńskim.
(o){/akeebasubs}
