Najtańsza oferta na budowę drugiego etapu ścieżki rowerowej po zlikwidowanej linii kolejowej do Biskupca jest o 3,5 mln zł wyższa niż przewidziana na ten cel kwota. Nie oznacza to wcale, że przetarg zostanie powtórzony. Władze gminy Dźwierzuty, po której terenie ma przebiegać szlak, są zdeterminowane, by mimo wszystko zrealizować inwestycję, dokładając do niej brakujące środki.
W minionym tygodniu odbyło się otwarcie ofert w ramach przetargu ogłoszonego przez powiat na budowę ścieżki rowerowej po nieczynnej linii kolejowej do Biskupca. To już drugi etap inwestycji, tym razem najdłuższy, bo liczący ponad 20 kilometrów. Odcinek ten w całości przebiega przez gminę Dźwierzuty.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Czy w tej sytuacji przetarg zostanie powtórzony? Niekoniecznie. - Jesteśmy zdeterminowani, aby rozbudować ten produkt turystyczny. Nie wiem, czy warto czekać, aż będzie taniej, bo taniej może nie być – mówi starosta Jarosław Matłach, dodając, że obecnie trwa sprawdzanie ofert pod kątem ich prawidłowości, zwłaszcza tej najtańszej. Powiat prowadzi także rozmowy z władzami gminy Dźwierzuty. Ich przebieg jest obiecujący. - Jesteśmy gotowi dołożyć całą brakującą kwotę przewidzianą umową ze starostwem – deklaruje wójt Marianna Szydlik. Podkreśla, że bardzo jej zależy na wybudowaniu ścieżki biegnącej przez teren gminy. - Nasza gmina ma charakter rolniczy, a dzięki tej inwestycji stałaby się także bardziej turystyczna. Mam nadzieję, że w sąsiedztwie szlaku rozwinie się agroturystyka, powstanie mała gastronomia – mówi wójt, podkreślając, że na budowę ścieżki bardzo czekają też mieszkańcy oraz turyści wypoczywający w gminie Dźwierzuty.
(ew){/akeebasubs}
