Trwają przygotowania do budowy wyciągu do nart wodnych na Jeziorze Domowym Małym w Szczytnie. Przedsięwzięcie, ze względu na swoją lokalizację, budzi wśród mieszkańców mieszane uczucia. Pomysłodawcy uspokajają, że funkcjonowanie wyciągu nie będzie uciążliwe.

LICZĄ NA DOFINANSOWANIE
O pomyśle związanym z budową nowoczesnego wyciągu do nart wodnych na Jeziorze Domowym Małym w Szczytnie mówi się już od kilku miesięcy. Zielone światło na realizację inwestycji dali już miejscy radni, choć nie wszyscy ustosunkowali się do niej entuzjastycznie. Niektórzy, w tym przewodnicząca komisji rewizyjnej Wanda Napiwodzka, zgłaszali swoje obawy związane z lokalizacją obiektu. Jej zdaniem funkcjonowanie wyciągu może sprawić, że park nad małym jeziorem, z którego chętnie korzystają osoby starsze i matki z dziećmi, straci swój dotychczasowy charakter.
Obecnie inwestorzy są na etapie tworzenia dokumentacji potrzebnej do aplikowania o środki zewnętrzne na realizację przedsięwzięcia.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
CZY TO SIĘ OPŁACI?
Wiele osób zadaje sobie pytanie, czy wyciąg do nart wodnych w Szczytnie okaże się opłacalnym biznesem. – Nie wyobrażam sobie, jak można to spiąć biznesowo. Sezon letni jest przecież u nas bardzo krótki – zauważa radny Zbigniew Orzoł. Inwestorzy zapewniają jednak, że są na to przygotowani. – Oprócz wyciągu planujemy też inne atrakcje, o których na razie nie będziemy mówić. Mamy pomysły i jesteśmy pewni, że to wypali, ale na razie jest dużo niewiadomych – przyznaje Maciej Kowarzyk. Według niego, to właśnie dodatkowe atrakcje mają sprawić, że interes okaże się dochodowy. Współpracujący z inwestorami Paweł Karczewski, pasjonat nart wodnych zapewnia, że wszystko zostało skalkulowane i kwestie finansowe nie powinny budzić obaw. – Powinniśmy się cieszyć, że mamy człowieka, który chce u nas zainwestować pieniądze – mówi. Podobny wyciąg funkcjonuje już w Ostródzie i nie przynosi spodziewanych zysków. Pomysłodawcy szczycieńskiego przedsięwzięcia tłumaczą jednak, że to inwestycja samorządowa, pozbawiona dodatkowych atrakcji, które mają napędzać interes w Szczytnie. – Co się stanie, kiedy firma zbankrutuje i zostawi po sobie jakieś straszydło? – zastanawia się radny Orzoł. Inwestorzy takiego zagrożenia nie widzą. – To kilkumilionowa instalacja. Nawet jeśli to przedsięwzięcia przestałoby się opłacać, panowie pewnie by ją sprzedali, żeby odzyskać choć część pieniędzy – uspokaja Paweł Karczewski.
DLACZEGO DOMOWE MAŁE?
Część mieszkańców martwi się, że wyciąg na małym jeziorze przyczyni się m.in. do wzrostu hałasu w okolicy. Paweł Karczewski przekonuje, że nie ma powodów do obaw. – Poziom hałasu generowanego przez wyciąg waha się w granicach 45 – 60 decybeli. To głośność mniej więcej taka, jak domowy komputer stojący pod biurkiem – porównuje. Padają również pytania, czy nie lepiej by było zlokalizować inwestycję na Jeziorze Domowym Dużym. Zdaniem inwestorów, byłoby to rozwiązanie niekorzystne dla miasta, ponieważ zablokowałoby możliwość ruchu żeglarskiego na większym akwenie. Kolejny argument przemawiający za małym jeziorem, to jego ukształtowanie oraz brak fali. – Jezioro Domowe Małe jest stworzone do tego sportu – twierdzi Karczewski.
CHCĄ PRZYCIĄGNĄĆ NIEMCÓW
Inwestorzy liczą, że wyciąg przyciągnie m.in. turystów z Niemiec. W związku z uruchomieniem lotniska w Szymanach jest na to duża szansa. W Niemczech bowiem ceny za korzystanie z podobnych obiektów są nawet trzy razy wyższe niż w Polsce. – Kiedy Niemiec będzie do nas leciał godzinę czy dwie, to i tak opłaci mu się spędzić weekend tutaj niż u siebie – twierdzi Maciej Kowarzyk. Jest także szansa na to, że na szczycieńskim obiekcie rozgrywane będą mistrzostwa rangi krajowej, a być może nawet europejskiej. Kiedy jednak wyciąg miałby być gotowy, tego na razie nie wiadomo.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
