Rozmowa z Sylwią Jaskulską, członkiem Zarządu Województwa
- Wszystko wskazuje na to, że to Pani będzie kandydatem PSL na wójta gminy Dźwierzuty?
- Jestem gotowa na takie rozwiązanie. Decyzja zapadnie wkrótce.
- Wcześniej musi pani pokonać w wewnętrzej rywalizacji długoletniego włodarza tej gminy Czesława Wierzuka.
- Nasza partia stawia na młodych ludzi, a tych mamy sporo. Nie słyszałam, żeby pan Wierzuk zgłaszał aspiracje do kandydowania na wójta. Na pewno, jeśli wyrazi zgodę, mógłby kandydować na radnego powiatowego albo wojewódzkiego.
- Pani czuje się młodo?
- Nadal tak, pomimo że w marcu skończę 41 lat.
- Czy możliwy jest taki wariant: pani startuje na wójta z poparciem PSL, a były wójt w barwach swojego komitetu?{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- Nie ma takiej opcji. To byłoby samobójstwo dla PSL, a my kierujemy się mądrością i zdrowym rozsądkiem. Jeśli władze podejmują decyzje, reszta się temu podporządkowuje.
- Jak w pani ocenie wygląda rozwój gminy pod rządami Marianny Szydlik?
- Gdzie jest ten rozwój? Wszystkie gminy poszły do przodu, tylko nie nasza. Jej przedstawiciele nie wykorzystali mojej obecności w zarządzie województwa. Oni oceniali mnie przez pryzmat pana Wierzuka. A ja nim nie jestem. Nazywam się Jaskulska, nie Wierzuk.
- Nie było żadnej współpracy?
- Zapraszałam do niej już na samym początku tej kadencji. Mówiłam: wykorzystajcie szanse, są środki, piszcie wnioski, macie ode mnie informacje z pierwszej ręki. Ale oni zaczęli od wystąpienia ze ZGOK i szli pod prąd wszystkiego, co budowano wcześniej.
- Co trzeba zmienić w Dźwierzutach?
- Poprawić stosunki międzyludzkie. To bardzo ważne. Nieistotne kto ma poglądy lewicowe, a kto prawicowe. Dla wszystkich jest miejsce w tej gminie.
- Gdzie dostrzega pani nierówne traktowanie ludzi?
- Widzę takie uderzenia w Ochotnicze Straże Pożarne, które bezinteresownie niosą pomoc. Nie można nikogo faworyzować. Wszystkie straże są równe.
-
W tegorocznym budżecie zapisano na inwestycje 8 mln zł. To musi robić wrażenie w przypadku tego samorządu.
- Szkoda, że dopiero na koniec kadencji planowane są takie działania. Trzeba było ruszać z kopyta już w pierwszym roku. Nie wykorzystano wielkiej szansy, jaką były środki z PROW na drogi. Inni składali po 10 wniosków, a z Dźwierzut był tylko 1 na odcinek Kałęczyn-Zalesie.
- Chce pani powiedzieć, że gmina zmarnowała cztery mijające lata?
- Pod względem inwestycyjnym na pewno tak. Gmina Dźwierzuty znalazła się w ogonie samorządów pod względem pozyskiwanych środków z zewnątrz. Nie wykorzystała szansy. Teraz do podziału będą mniejsze pieniądze.
- A pani czuje się spełniona?
- Zdecydowanie tak. Blisko współpracowałam z pozostałymi samorządami, podpowiadając im najlepsze rozwiązania. Efektem tego jest większy ich udział w absorbcji środków unijnych.
- Obiecywała pani poprawę stanu dróg wojewódzkich.
- I wywiązałam się z tego. Droga nr 508 Wielbark-Jedwabno jest już w całości przebudowana. W tym roku modernizacja drogi nr 600 dotrze do Orzyn.
- Ale starania o uzyskanie dofinansowania na rozbudowę szpitala wciąż są bezskuteczne.
- Tu, z różnych przyczyn, szansa na pozyskanie środków przez powiat nie została wykorzystana. Szkoda.
- Kontrowersje w gminie wzbudzają niskie diety sołtysów na tle wysokich ryczałtów radnych. Jakie ma Pani zdanie na ten temat?
- To prawda, że sołtysi są tu poszkodowani i niedocenieni. Pełnią oni bardzo ważną rolę w samorządzie, a do tego systematycznie przybywa im obowiązków. Żeby nie narażać budżetu na dodatkowe wydatki, radni powinni obniżyć swoje ryczłty, a wygospodarowane środki dołożyć sołtysom.
Rozmawiał
Andrzej Olszewski{/akeebasubs}
