Stojąca przy ścieżce rowerowej dawna stacyjka kolejowa w Ochódnie mogłaby w przyszłości stanowić atrakcyjny obiekt służący celom turystycznym. Przeszkodą jest to, że w środku znajduje się lokal mieszkalny.

Nęcąca stacyjka
Zamieszkała przez jednego lokatora stacyjka w Ochódnie stała się obiektem zainteresowania złodziei i wandali

Oprócz malowniczych wiaduktów, jedną z niewielu już pozostałości po infrastrukturze kolejowej na nieistniejącej linii Szczytno – Biskupiec, są pamiętające okres przedwojenny stacyjki. Na zlikwidowanej trasie, która powoli staje się ścieżką rowerową, zachowało się ich kilka. Pierwsza, jadąc od strony Szczytna, znajduje się w Ochódnie. Interesujący architektonicznie obiekt z czerwonej cegły dziś niestety jest w opłakanym stanie. Zdaniem wielu osób korzystających ze ścieżki rowerowej, dawna stacyjka to idealne miejsce na motel czy też restaurację i zapewne znaleźliby się kupcy chętni zainwestować w tę nieruchomość. Obok znajduje się podobny budynek, dziś już całkiem opustoszały. W powybijanych oknach widać jeszcze firanki, które rozwiewa wiatr.

Okazuje się jednak, że stacyjka nie jest na sprzedaż. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} - Z uwagi na to, że w budynku dawnej stacji PKP w Ochódnie znajduje się lokal mieszkalny, obiekt ten nie jest obecnie przeznaczony do zbycia komercyjnego – informuje Aleksandra Grzelak, główny specjalista w Biurze Komunikacji Polskich Kolei Państwowych S.A. Potwierdza, że w minionych latach kolej otrzymywała pytania od podmiotów zainteresowanych kupnem budynku i jego zagospodarowaniem na cele hotelowe. - W 2012 r. proponowaliśmy przekazanie nieruchomości gminie Szczytno, jednak samorząd nie wyraził zainteresowania – mówi Aleksandra Grzelak.

W dawnej stacyjce mieszka tylko jeden lokator. Jak nieoficjalnie dowiedzieliśmy się od kolejarzy, od czasu powstania ścieżki rowerowej, w częściowo opustoszałym budynku nasiliły się akty wandalizmu i kradzieże. - Dlatego musieliśmy zabić okna płytami i zabezpieczyć drzwi wejściowe łańcuchem – tłumaczy nam jeden z pracowników kolei.

Zupełnie inny los spotkał stacyjkę w pobliskich Kobłutach, dawniej leżących w powiecie szczycieńskim, dziś przynależnych do powiatu olsztyńskiego. Budynek od dłuższego czasu nie był własnością PKP. Niedawno od osoby prywatnej kupili go Dagmara i Leszek Strzemieczni, którzy postanowili przenieść się z Warszawy na Warmię i Mazury. - W momencie kupna stacyjka była po pożarze, niezamieszkała od kilkunastu lat – informuje pani Dagmara. - Obecnie próbujemy ją wyremontować, co jednak idzie wolno – dodaje.

Właściciele obiektu zamierzają realizować tu szeroko zakrojony projekt ManOwce, który skupia się wokół tego miejsca, a swoje działania opisują na blogu i portalu społecznościowym. W ubiegłym roku stacyjka w Kobułtach „zagrała” w filmie, jednak została tam przemianowana na fikcyjne Puszczykowo.

Na sprzedaż nie zostaną raczej wystawione inne dawne stacje leżące na terenie gminy Dźwierzuty, m.in. w Targowskiej Woli, Dźwierzutach, czy Jabłonce. Część z nich samorząd dzierżawi od kolei z przeznaczeniem na mieszkania. Jak informuje sekretarz UG Dźwierzuty Barbara Trusewicz, gmina była zainteresowana zakupem nieruchomości. W tej sprawie wójt Marianna Szydlik prowadziła nawet rozmowy z PKP w jej oddziale w Gdańsku, ale ostatecznie kolej nie zgodziła się na sprzedaż obiektów.

(ew){/akeebasubs}