Takie sytuacje w świecie często się zdarzają, różne awarie są na porządku dziennym – tak o zalaniu jednej z sali żłobka w hali Wagnera mówi burmistrz Krzysztof Mańkowski, chwaląc przy tym kierującą placówką dyrektor Jolantę Kojro i szefa MOS-u Arkadiusza Leskę za ich reakcję na całe zdarzenie. Tymczasem przewodniczący Rady Miejskiej Tomasz Łachacz domaga się remontu dachu hali, aby w przyszłości podobne przypadki nie miały już miejsca.

Nic wielkiego się nie stało
Skutki zalania zostały szybko usunięte, ale dach hali wymaga poważnej naprawy

Przypomnijmy. Do zalania jednej z sal w żłobku mieszczącym się w hali Wagnera doszło w poniedziałek 11 grudnia, kiedy to woda z topniejącego śniegu dostała się do wewnątrz przez nieszczelny dach pokryty papą. Wskutek tego pomieszczenie nie nadawało się do tego, by przyjąć dzieci. Z mokrego sufitu zaczęła odchodzić farba, częściowo zalana została też wykładzina dywanowa. Jeszcze tego samego dnia na miejscu stawiła się ekipa budowlana, która zabezpieczyła przeciekający dach.

Temat był szeroko omawiany podczas grudniowych komisji oraz sesji Rady Miejskiej. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}Jej przewodniczący Tomasz Łachacz zwrócił się do burmistrza Krzysztofa Mańkowskiego z wnioskiem o kompleksowy remont dachu i zabezpieczenie w budżecie środków na ten cel. Włodarz zapowiedział, że wiosną nastąpi przegląd obiektu, a nowe pokrycie zostanie wykonane w oparciu o rozeznanie cenowe urzędu. Przy okazji odniósł się do całej sytuacji, przekonując, że została ona nadmiernie „rozdmuchana”. - Takie rzeczy w świecie się zdarzają, awarie są na porządku dziennym – mówił Mańkowski. Chwalił przy tym reakcję na całe zdarzenie dyrektor żłobka Jolanty Kojro i administrującego halą szefa MOS-u Arkadiusza Leskę. - Zachowali się wzorowo – przekonywał Mańkowski, dodając, że awaria nie była winą człowieka, a skutkiem „zużycia materiału”.

(ew){/akeebasubs}