Rozmowa z Bernardem Miusem, kandydatem na burmistrza Pasymia

Niczego nie żałuję
Bernard Mius: - Wszystko już rozstrzygnięte. Nie chce mi się tego komentować

- Mocno pan przeżywa porażkę?

- Dlaczego miałbym przeżywać? Taki jest wybór suwerena i to wszystko.

- Co zadecydowało o takim wyborze?

- Trudno powiedzieć. Wszystko już rozstrzygnięte. Nie chce mi się tego komentować.

- Za 4 lata spróbuje pan jeszcze raz, czy to raczej już koniec pana uczestnictwa we władzach samorządowych?{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

- Na razie koniec.

- Nie żałuje pan, że nie wziął przykładu z Czesława Wierzuka i nie ograniczył się tylko do ubiegania o mandat w radzie powiatu?

- Niczego nie żałuję. Taką podjąłem decyzję i teraz to już nie ma co dyskutować na ten temat.

- Będzie się pan interesował życiem samorządu? Przyjdzie on od czasu do czasu na sesje Rady Miejskiej?

- Na pewno będę się interesował tym, co u nas się dzieje. Tak z dnia na dzień się nie odchodzi.

- Co stanowi dziś pana główne źródło utrzymania?

- Prowadzę gospodarstwo rolne z synem.

(o){/akeebasubs}