Mieszkaniec Warszawy wystosował do Rady Gminy Jedwabno petycję w sprawie wystąpienia do Republiki Federalnej Niemiec o reparacje. - W przypadki ziem północnych i zachodnich to jak otwieranie puszki Pandory – mówi wójt Sławomir Ambroziak.

Nie będą występować o reparacje
Radni przychylili się do stanowiska komisji kierowanej przez Daniela Dunajskiego (z lewej) i odrzucili petycję

W październiku ubiegłego roku do Rady Gminy Jedwabno wpłynęła petycja od mieszkańca Warszawy, który postulował, aby samorząd wystąpił do Republiki Federalnej Niemiec o reparacje z tytułu zniszczeń dokonanych przez Niemcy podczas II wojny światowej. Jej rozpatrzeniem zajmowała się komisja skarg, wniosków i petycji pod przewodnictwem radnego Daniela Dunajskiego{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}, uznając, że nie należy jej uwzględnić. Stanowisko komisji było przedmiotem głosowania radnych podczas lutowej sesji. Radny Dunajski, uzasadniając nieuwzględnienie petycji tłumaczył, że kwestia reparacji nie leży tak naprawdę w kompetencji kierowanej przez niego komisji. - Należy to do traktatów międzynarodowych. Powinny o tym rozmawiać rządy – przekonywał. Z kolei zdaniem wójta Sławomira Ambroziaka petycja nie zasługiwała na uwzględnienie także z innego powodu. Przypomina, że gmina Jedwabno leżąca przed wojną na terytorium państwa niemieckiego, w jej trakcie została zniszczona nie przez Niemcy, lecz Armię Czerwoną. - Domaganie się reparacji w przypadku ziem północnych i zachodnich byłoby jak otwieranie puszki Pandory – mówi Ambroziak.

Ostatecznie radny przychylili się do stanowiska komisji. Wszyscy biorący udział w obradach uznali, że petycja nie zasługuje na uwzględnienie.

(ew){/akeebasubs}