Nasz cykl, w którym podsumowujemy działania włodarzy na półmetku obecnej kadencji, dobiega końca. Dziś przyszła pora na stolicę powiatu – Szczytno. Rozmawiamy z burmistrz Danutą Górską i jej największym rywalem z ostatnich wyborów Henrykiem Żuchowskim.
- To już trzecia kadencja, w której sprawuje pani rządy burmistrza. Ostatnie zwycięstwo przyćmiła debata wyborcza w Urzędzie Miejskim. Za udział w niej została pani ukarana przez sąd grzywną.
- No i sprawa jest dla mnie zakończona.
- Pani rywal odmówił udziału w debacie transmitowanej przez radio, bo wiedział, że to sprzeczne z prawem. Jego postawa została odebrana przez część wyborców jako objaw tchórzostwa. To mogło wpłynąć na ostateczny wynik wyborów.
- Nie chcę się do tego odnosić, dla mnie była to audycja radiowa, do której akces zgłosił również mój kontrkandydat.
- Ale niesmak pozostał.
- To jest pańska opinia.
- Kolejna sprawa, którą przegrała pani przed sądem, dotyczy upomnienia udzielonego dyrektorowi MOS-u Krzysztofowi Mańkowskiemu za bałagan na molo. Sąd, nie podważając zaistnienia tego faktu, zauważył, że dyrektor zachował się po ludzku, a pani nie.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- Uważam, że dyrektor, wobec splotu zaistniałych okoliczności, powinien przynajmniej ten fakt zgłosić do Urzędu Miejskiego, a wtedy usunięciem śmieci zajęliby się pracownicy w ramach robót publicznych. Nie jestem osobą, która czyha na wpadkę swoich podwładnych.
- Jeszcze kilka lat temu, gdy Krzysztof Mańkowski był pani bliskim koalicjantem, taka sytuacja nie wchodziłaby w grę.
- Na pewno bym zareagowała tak samo, ponieważ dyrektor MOS-u zawsze postrzegany był przeze mnie jako jeden z wielu dyrektorów miejskich jednostek.
- Czy będzie się pani odwoływała od wyroku?
- Moją intencją było to, żeby pan dyrektor swoje działanie przeanalizował, wyciągnął wnioski i na przyszłość nie dochodziło do takich sytuacji.
- Minione dwa lata nie były imponujące pod względem inwestycji. W ubiegłym roku ich procentowy wskaźnik przekroczył zaledwie 8% ogólnych dochodów.
- Właśnie w ostatnich dwóch latach wykonanych zostało kilkanaście ważnych dla mieszkańców inwestycji drogowych, w tym długo oczekiwana przebudowa ulicy Gnieźnieńskiej, czy Dąbrowskiego. Ważne też było dokończenie remontu Miejskiego Domu Kultury i rozbudowa cmentarza. Znaczną pozycją w wydatkach majątkowych stanowiły remonty w obiektach oświatowych. Nie bez znaczenia była również realizacja dwóch budżetów obywatelskich, co dało mieszkańcom nowe miejsca rekreacji. Ale ostatnie dwa lata to przygotowania projektów, które chcemy realizować z dofinansowaniem zewnętrznym. Ma to już odzwierciedlenie w projekcie budżetu na 2017 rok, w którym zaplanowano rozpoczęcie budowy pierwszego z trzech budynków komunalnych, termomodernizację niektórych budynków oświatowych, rewitalizację ratusza i ruin zamku, modernizację oświetlenia ulicznego i dokumentację na centrum nauki InnoPolice.
- Ten projekt wzbudza szereg kontrowersji. Padają głosy, że będzie to studnia bez dna. Czy znane są już koszty jego utrzymania?
- W skali roku nie będą wyższe niż utrzymanie MDK-u, czy MOS-u i nie powinny przekroczyć 1,5 mln złotych.
- Czym tę stratę miasto będzie chciało pokryć?
- Wpływami z biletów, a także zlecanymi odpłatnymi przedsięwzięciami związanymi z bezpieczeństwem. Zainteresowanie tym zgłosił już Polski Związek Motorowy i firmy ubezpieczeniowe. Jest ono duże, więc pewnie pojawią się kolejni partnerzy.
- Nie boi się pani ryzyka, że jednak trzeba będzie do tego interesu dokładać?
- Nie boję się. Gdybym się bała, tobym nic nie robiła. Wtedy pewnie usłyszałabym, że siedzę z założonymi rękami w sytuacji, gdy można uzyskać 85-procentowe dofinansowanie ogólnych kosztów inwestycji.
- Zdaniem byłego burmistrz Henryka Żuchowskiego miasto nie czyni nic, aby ściągać inwestorów i tworzyć nowe miejsca pracy.
- Naszym zadaniem jest tworzenie sprzyjającego temu klimatu. Dlatego np. wydzierżawiliśmy bez przetargu na wiele lat teren firmie FM Bravo produkującej meble pod duży magazyn, co już spowodowało rozwój tego zakładu i dało nowe miejsca pracy. Przebudowaliśmy drogę prowadzącą do strefy ekonomicznej. Wkrótce też, z myślą o potencjalnych inwestorach, zamierzamy uzbroić w kanalizację tereny na ulicy Wielbarskiej.
- Zdaniem wielu ekspertów rozwojowi miasta przysłużyłoby się poszerzenie jego granic.
- Granice administracyjne dla poszczególnych mieszkańców nie mają większego znaczenia. Miasta i gminy posiadają swoje atuty. W naszym przypadku ważne jest, żebyśmy się uzupełniali i mam wrażenie, że to nam się udaje.
- Oprócz gospodarki, na łopatkach leży też u nas turystyka. To również opinia byłego burmistrza. Owszem, jeziora zdatne są już do kąpieli, a wokół nich pojawiły się ścieżki pieszo-rowerowe. Jednak to za mało, żeby ściągali tu turyści, wciąż niezagospodarowany jest półwysep, na którym mogłaby powstać np. wioska rycerska.
- Jesteśmy otwarci i czekamy na oferty, bo myślę, że jest to zadanie dla stowarzyszeń, bądź przedsiębiorców. Na pewno sporą atrakcją będzie uruchomienie ścieżki rowerowej na szlaku po torach kolejowych. Przyznaję natomiast, że brakuje w mieście miejsc noclegowych.
- Dlaczego nie wykorzystuje pani do promocji miasta daru od losu, jakim są „Krzyżacy” Henryka Sienkiewicza? Zamiast rycerzy, naszym znakiem rozpoznawczym są zdecydowanie słabiej kojarzące się ze Szczytnem pofajdoki.
- Ktoś miał fajną koncepcję i miasto zrealizowało projekt za środki unijne. Turyści robią sobie teraz przy tych stworkach mnóstwo zdjęć.
- Bo nie ma rycerzy.
- W MDK-u działa drużyna rycerska.
- Ale ona rzadko wychodzi na zewnątrz.
- W produkt turystyczny związany z ,,Krzyżakami” dobrze wpisze się rewitalizacja ruin przy dziedzińcu zamkowym. Pod nimi znajdują mury średniowieczne dawnego zamku, które zamierzamy udostępnić zwiedzającym. W przyszłym roku złożymy wniosek o dofinansowanie tego zadania.
- Za dwa lata kolejne wybory samorządowe. Powalczy pani o czwartą kadencję?
- Mieszkańcy wybrali mnie na tę kadencję i dlatego czuję się mocno zaangażowana tu i teraz.
Rozmawiał
Andrzej Olszewski
TAK BYŁO DWA LATA TEMU
Wybory
na Burmistrza Szczytna
I tura
Igor Chmieliński – 1337
Danuta Górska – 4007
Wojciech Szewczak – 1473
Henryk Żuchowski – 2009
II tura
Danuta Górska – 3828
Henryk Żuchowski – 2718
BRAKUJE WIZJI ROZWOJU MIASTA
Henryk Żuchowski:
- Powinniśmy wrócić do korzeni
Rozmowa z Henrykiem Żuchowskim
- Jaka jest pańska ocena rządów Danuty Górskiej w minionych dwóch latach?
- Bardzo negatywna. Najważniejszym wyznacznikiem jest rozwój gospodarczy, a ten wypada bardzo blado. Chciałbym usłyszeć co robi miasto, aby ludzie stąd nie uciekali. Liczba mieszkańców Szczytna maleje znacząco z roku na rok. To najlepiej obrazuje dramatyzm całej sytuacji.
- Wszędzie w naszym województwie nie jest pod tym względem najlepiej.
- Nieprawda, Ostróda, czy Iława tętnią życiem. Kiedyś mogliśmy się z nimi porównywać, dziś co najwyżej z Mrągowem. Pani burmistrz nie ma wizji rozwoju miasta. Nie wiem na co stawia. Bo jeżeli na turystykę, to powinny powstać nowe atrakcje turystyczne, a co tu powstało?
- Mamy czyste jeziora, a wokół nich ścieżki pieszo-rowerowe.
- Tak jest w innych miastach posiadających akweny. Czy turyści przyjadą do nas tylko po to, żeby się przejść po ścieżce?
- Czego panu brakuje?
- Nie wykorzystujemy sienkiewiczowskiej legendy opisanej w „Krzyżakach”. Na półwyspie można by na przykład niewielkim nakładem środów zorganizować wioskę rycerską. Zaniechano też wykorzystywania do promocji miasta twórczości Krzysztofa Klenczona. Zamiast wymyślać nowych idoli typu pofajdoki, powinniśmy wrócić do korzeni. Mamy przecież naturalne atuty, które należałoby wykorzystać.
- Impulsem do rozwoju ma się stać centrum naukowe InnoPolice?
- Szkoda, że tego projektu pani burmistrz nie skonsultowała wcześniej ze społeczeństwem. Dowiedziałaby się, że brnie w ślepą uliczkę. To studnia bez dna. Nie ma żadnej działalności kulturalnej czy oświatowej, do której się nie dopłaca. To będzie negatywnie odbijać się na budżetach kolejnych lat.
- Mocno pan jeszcze przeżywa przegraną batalię z Danutą Górską dwa lata temu?
- Tak zadecydowali wyborcy, ale niewątpliwie duży wpływ na ich decyzję mogła mieć zorganizowana w Urzędzie Miejskim i transmitowana przez Radio Olsztyn nielegalna debata wyborcza. Moja odmowa wzięcia w niej udziału została przedstawiona jako akt tchórzostwa i dezercji.
- Za udział w debacie burmistrz Górska została ukarana przez sąd.
- Smutne, że na to rozstrzygnięcie trzeba było czekać prawie rok. Żenujący był w tym udział szczycieńskiej policji. Najpierw nie zareagowała na moją interwencję, a później dwukrotnie umarzała postępowanie. Skapitulowała dopiero po interwencji komendy głównej i wojewódzkiej.
Rozmawiał Andrzej Olszewski{/akeebasubs}
