Radni gminy Szczytno nie chcą, aby w budżecie ich samorządu został wydzielony fundusz sołecki.

Nie chcą funduszu sołeckiego
Sołtys Zygmunt Rząp: - Ze świecą trzeba chodzić i szukać ludzi, żeby zachęcić ich do wspólnego działania

Do marca każdego roku gminy, w których nie jest wydzielony fundusz sołecki, muszą przyjąć uchwały dotyczące tego, czy chcą zachować taką sytuację w kolejnym roku, czy nie. W ubiegłym tygodniu stanowisko w tej sprawie zajęli radni gminy Szczytno, która jako jedyna oprócz gminy Wielbark konsekwentnie nie wydziela u siebie funduszu. Niespodzianki nie było. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}Jednogłośnie zapadła decyzja, że fundusz sołecki nie będzie tu obowiązywał. - Rozmawiałem z sołtysami w swoim okręgu i wszyscy byli przeciw – mówi radny Edward Lenarciak, wiceprzewodniczący Rady Gminy. - Argumentują tym, że jest przy tym za dużo papierkowej roboty.

Sołtys Sasku Małego Mirosław Mierzejewski zwraca uwagę na słabe angażowanie się społeczeństwa w sprawy lokalne. Wie, że w gminach, w których fundusz jest wydzielony, tamtejsi samorządowcy to sobie chwalą. - U nas jest inaczej. Aktywność ludzi

jest słaba. Na zebrania wiejskie przychodzi zazwyczaj sołtys, jego żona i dwóch członków rady sołeckiej. Czasami pojawia się też radna – tłumaczy. Podobne argumenty przywołuje sołtys Olszyn Zygmunt Rząp. - Ze świecą trzeba chodzić

i szukać ludzi, żeby zac hęcić ich do wspólnego działania – mówi. Zwraca też uwagę, że w gminie Szczytno co roku w każdym sołectwie realizowane są inwestycje. Ich zakres znacznie przekracza kwotę, która przypadłaby danemu sołectwu w ramach funduszu. - Poza tym mamy zaufanie do wójta, który systematycznie jeździ po gminie, rozmawia z ludźmi i na tej podstawie konstruuje plan inwestycyjny, do którego nie mamy zastrzeżeń.

(o){/akeebasubs}