Rozmowa z przewodniczącą Rady Gminy w Świętajnie Elżbietą Chaber

Nie chcemy robić rewolucji
Przewodnicząca Elżbieta Chaber: - Będziemy wspierać panią wójt w jej staraniach o środki zewnętrzne

- To Pani debiut w samorządzie?

- Tak. Do tej pory udzielałam się jedynie w Radzie Sołeckiej.

- Proszę się zatem krótko naszym Czytelnikom przedstawić.

- Mieszkam w Długim Borku i jestem matką trójki dzieci w wieku od 14 do 26 lat. Razem z mężem prowadzimy gospodarstwo rolne, zajmując się produkcją mleka. Do tego od 9 lat pełnię funkcję prezesa w Spółdzielni Rolników „Mazurska Łąka” w Świętajnie, ale ze względu na funkcję w Radzie Gminy będę musiała z niej zrezygnować.

- Co skłoniło Panią do wzięcia udziału w wyborach?{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

- Chciałam spróbować, zobaczyć jak to jest w radzie. Teraz czeka mnie nowe doświadczenie.

- Wystartowała Pani z ugrupowania rywala wójt Kołakowskiej. Jakie miała Pani uwagi do jej rządów?

- Najbardziej nie podobało mi się wyprzedawanie majątku gminy. Pozbyliśmy się bardzo dużo gruntów za niewielkie pieniądze. Uważam, że trzeba bardzo ostrożnie do tego podchodzić, bo przecież majątek sprzedaje się tylko raz. To najbardziej mnie bolało.

Mankamentem naszej gminy jest też brak miejsc, które sprzyjałyby integracji społecznej. Wiele do życzenia pozostawia również stan dróg, które wymagają pilnych remontów. Dlatego będziemy wspierać panią wójt w jej staraniach o środki zewnętrzne na ten cel.

- Chociaż większość składu rady stanowią radni z ugrupowania Klaudiusza Rochmalskiego, rywala pani wójt, nie był on obecny na inaugurującej nową kadencję sesji. Dlaczego?

- Nie wiem, prawdopodobnie nie został zaproszony.

- Dlaczego przegrał, skoro większość kandydatów z jego komitetu zdobyła mandat?

- Może był za mało widoczny i za mało spotykał się z mieszkańcami wiosek.

- Wasza Rada Gminy zdominowana jest przez kobiety. Czy to nie będzie dla Pani stresujące? Podobno paniom lepiej się pracuje z mężczyznami?

- W „Mazurskiej Łące” jestem jedyną kobietą, a panów – jedenastu. No i rzeczywiście dobrze się nam współpracuje. Tu w Radzie Gminy czeka mnie nowe wyzwanie, ale sądzę, że dam sobie radę.

- Z ugrupowania wójt Kołakowskiej do nowej rady weszło tylko troje radnych. Z jej perspektywy nie wygląda to pewnie komfortowo?

- Ja i radni z naszego komitetu z optymizmem przystępujemy do pracy. Nie chcemy tu robić żadnej rewolucji, tylko wspólnie z panią wójt pracować na rzecz mieszkańców naszej gminy. Oni nam zaufali, więc musimy się czymś dobrym wykazać. Życie pokaże czy spełnimy pokładane w nas nadzieje.

Rozmawiał

Andrzej Olszewski{/akeebasubs}