Rozpoczęta w ubiegłym tygodniu budowa nowego bloku na ul. Sobieszczańskiego budzi niepokój wśród mieszkańców sąsiedniego budynku komunalnego. Protestują oni przeciwko jego usytuowaniu, uważając, że powstanie zbyt blisko ich mieszkań. - Zabierają nam światło, chcą nas zabetonować za życia – załamuje ręce jedna z mieszkanek, Wiesława Kozłowska, zastanawiając się, czy z takiej lokalizacji będą zadowoleni również najemcy nowego bloku.

Nie damy się zabetonować
Mieszkanki bloku na ul. Sobieszczańskiego 7 obawiają się, że nowy budynek odetnie je od światła

ZABIORĄ NAM ŚWIATŁO

W połowie ubiegłego tygodnia na ul. Sobieszczańskiego rozpoczęła się budowa nowego, mającego liczyć 18 mieszkań bloku. Inwestycję, jak już informowaliśmy, realizuje spółka KZN-Północ na gruncie przekazanym jej przez miasto. Budynek ma być gotowy w październiku przyszłego roku. Jednak jego usytuowanie budzi niepokój mieszkańców sąsiedniego bloku komunalnego mieszczącego się pod adresem Sobieszczańskiego 7. Tuż po rozpoczęciu robót, zwrócili się do redakcji „Kurka” z prośbą o interwencję w tej sprawie. Okazuje się, że nowy blok ma stanąć frontem do ich budynku, w bardzo bliskiej od niego odległości. Będzie je dzielić jedynie wąska, szutrowa droga wewnętrzna prowadząca do drugiego bloku komunalnego znajdującego się pod adresem Sobieszczańskiego 7A. On z kolei stoi bokiem do drogi. - Byliśmy przekonani, że nowo powstający budynek też tak zostanie usytuowany. Wtedy nie zasłaniałby nam światła – tłumaczy jedna z mieszkanek, Wiesława Kozłowska. Mieszkańcy nie zgadzają się na taką lokalizację. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Ich zdaniem wystarczyłoby tylko trochę odsunąć nowy blok, bo miejsca na wytyczonej pod budowę działce jest pod dostatkiem. - Zabierają nam światło, chcą nas zabetonować za życia – żali się pani Wiesława. Jej obawy podzielają także sąsiadki – Jadwiga Więcek, Katarzyna Nasiadka, Irena Kobylińska i Wiesława Ogonowska. Mieszkanki próbowały skontaktować się w tej sprawie z burmistrzem Krzysztofem Mańkowskim, ale kiedy w ubiegły czwartek dzwoniły do urzędu, usłyszały, że jest nieobecny i nie wiadomo, kiedy będzie.

JAK LUDZIE DRUGIEJ KATEGORII

Nasze rozmówczynie mają żal do osób odpowiedzialnych za inwestycję, że przed jej rozpoczęciem nie spotkały się z nimi, aby przybliżyć im szczegóły. - Nawet, jeśli nie wymaga tego prawo, to nakazuje dobry obyczaj – przekonują mieszkanki. Nie wyobrażają sobie sytuacji, kiedy z nowymi sąsiadami będą sobie niemal zaglądać przez okna do mieszkań. - Ciekawe, czy osoby, które mają tu zamieszkać, wiedzą, na co się pisały – zastanawia się pani Wiesława, przypuszczając, że i najemcy nowego bloku nie byliby zachwyceni jego usytuowaniem.

Nasze rozmówczynie skarżą się, że jako mieszkanki lokali komunalnych są traktowane przez miasto jak osoby drugiej kategorii, mimo że regularnie opłacają coraz wyższe czynsze. - Kiedyś był tu plac zabaw, ale go zlikwidowano. Wokół ciągle powstają nowe bloki, a my nie mamy nawet gdzie wyjść z dziećmi, żeby mogły się pobawić – żali się pani Wiesława. Wraz z budową istniejącego już bloku pod numerem 7A, powstała tu także prowadząca do niego szutrowa droga. Latem przejeżdżające nią samochody wzbijają tumany kurzu, który osiada na oknach i balkonach. - Nie da się nawet wywiesić prania, bo zaraz robi się szare od pyłu – mówią mieszkanki.

Wciąż jeszcze liczą, że uda im się zmienić usytuowanie bloku, bo, jak zaznaczają, nie mają nic przeciwko jego budowie, a nie podoba im się jedynie jego lokalizacja. Choć to nie miasto jest inwestorem, za naszym pośrednictwem zwróciły się też z prośbą o pomoc do przewodniczącego Rady Miejskiej Tomasza Łachacza, który obiecał, że spotka się z nimi na początku tego tygodnia.

WSZYSTKO ZGODNIE Z PRZEPISAMI

Prezes Andrzej Maciejewski: - Nie chce mi się wierzyć, aby specjaliści z dziedziny budownictwa dopuścili do jakichkolwiek kolizji z istniającą zabudową

Chęć spotkania z mieszkańcami w rozmowie z „Kurkiem” wyraził również prezes spółki KZN-Północ Andrzej Maciejewski. Jak zapewnia, nowo powstający blok jest budowany zgodnie z przepisami. - W przeciwnym razie nie otrzymalibyśmy pozwolenia na budowę. Nie chce mi się wierzyć, aby specjaliści z dziedziny budownictwa dopuścili do jakichkolwiek kolizji z istniającą zabudową – zaznacza prezes. Jednocześnie przypomina, że na działce, na której powstaje blok, miasto początkowo planowało postawić aż trzy budynki wielorodzinne. - Jest to teren rozwojowy i w przyszłości ma być w całości zagospodarowany – mówi Andrzej Maciejewski. Zapewnia mieszkańców, że w sąsiedztwie nowo budowanego bloku powstanie ogólnodostępny plac zabaw, a także teren zielony i oświetlenie. - Zależy nam na tym, aby sąsiedzi nie ucierpieli na tej inwestycji – deklaruje, dodając, że jeszcze przed rozpoczęciem robót rozmawiał z wykonawcą, aby ten prowadził prace w sposób jak najmniej uciążliwy dla sąsiadów.

Mieszkańcy bloku komunalnego tymi deklaracjami nie są usatysfakcjonowani. - Ten, kto zaakceptował ten projekt, pewnie nawet tu nie był i nie wie, jak to będzie wyglądać w praktyce – mówi Wiesława Kozłowska, zaznaczając, że jedyną dopuszczalną opcją byłaby zmiana usytuowania bloku. Na to jednak szanse są minimalne.

WYJAŚNIENIA URZĘDU

Choć inwestorem nie jest miasto, poprosiliśmy o wyjaśnienia również burmistrza Krzysztofa Mańkowskiego. W jego imieniu odpowiedzi udzieliła nam zastępczyni naczelnika Wydziału Gospodarki Miejskiej, Anna Pawelczyk. Potwierdziła, że nowy blok stanie frontem do drogi wewnętrznej, zgodnie z dokumentacją projektową. Równocześnie zdementowała krążące wśród mieszkańców informacje, że wedle wcześniejszych założeń miał on być usytuowany bokiem do drogi. Zastępca naczelnika poinformowała też, że miasto planuje wybudować w pobliżu bloków na ul. Sobieszczańskiego nowy plac zabaw.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}