Wyczekiwana przez mieszkańców modernizacja budynku wielorodzinnego przy ul. Mrongowiusza w Szczytnie niemiłosiernie się ślimaczy, przez co muszą zmagać się z licznymi niedogodnościami. Najgorsze jest jednak to, że nie mają kontaktu ani z wykonawcą, ani inspektorem nadzoru, co utrudnia im codzienne funkcjonowanie. Zarówno lokatorów, jak i reprezentującego ich radnego intryguje także to, że już w trakcie inwestycji okrojono wcześniejszy zakres prac, w wyniku czego kominy, które miały być przemurowane, zostały jedynie obite blachą.
WYCZEKIWANA INWESTYCJA
Składający się z piętnastu mieszkań budynek komunalny przy ul. Mrongowiusza 3 to swoisty fenomen w skali Szczytna. Jest jedynym, w którym wszystkie lokale należą do miasta. Przed laty mieściły się tu mieszkania służbowe stanowiące własność Kombinatu Rolnego „Mazury”. Na początku lat 90. budynek został skomunalizowany i obecnie administruje nim Zakład Gospodarki Komunalnej. Mieszkańcy od lat upominali się o jego gruntowny remont i ocieplenie. Z powodu jego braku ich rachunki za ogrzewanie gazowe są tu bardzo wysokie. Stan techniczny obiektu także pozostawia już wiele do życzenia. Światełko w tunelu pojawiło się pod koniec poprzedniej kadencji samorządu, kiedy miasto uzyskało z Polskiego Ładu dofinansowanie na modernizację budynku. Na realizację zadania zamierzało przeznaczyć ponad 1,5 mln złotych.
ŚLIMACZE TEMPO
Wiosną ogłoszono przetarg na wyłonienie wykonawcy. Wygrała firma BUDMAR Mariusza Budnego z Jednorożca, przedstawiając najkorzystniejszą ofertę opiewającą na 1,2 mln złotych. Na zakończenie prac wykonawca ma czas do lipca przyszłego roku. Na razie jednak przebiegają one w ślimaczym tempie, choć rozpoczęły się już kilka miesięcy temu. - Zaraz będzie koniec roku, a my mamy zrobione tylko pół dachu – irytuje się jeden z mieszkańców, Leszek Maciejczyk.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
NIKT NIC NIE WIE
Lokatorów najbardziej jednak irytuje to, że nie ma kontaktu pomiędzy nimi a wykonawcą i nadzorem. To powoduje liczne niedogodności. Przykładem są zamontowane na dachu anteny. O konieczności ich zdjęcia mieszkańcy dowiedzieli się z wywieszonej na klatce schodowej kartki. - Jeszcze przed budową miało być na ten temat zebranie, ale do niego nie doszło. Nikt z nadzoru tu się nie pokazuje – denerwuje się pan Leszek. Po tym, jak wykonawca zrobił połowę dachu, maszty zostały na nim zamontowane, ale nikt nie powiedział mieszkańcom, czy i w jaki sposób mogą zakładać na nich anteny. Ich ustawieniem zajmują się fachowcy, którzy za tę usługę życzą sobie ok. 300 złotych. - Chciałbym przełożyć kable pod dachem, ale nie wiem, czy jak to zrobię, to znów nie każą mi ich zdjąć – mówi mieszkaniec.
TO NIEDOPUSZCZALNE
W imieniu lokatorów podczas listopadowej komisji gospodarki komunalnej, prawa i bezpieczeństwa wystąpił radny Paweł Malec. - Mieszkańcy nic nie wiedzą, co jest tam robione i nie mają się od kogo dowiedzieć – mówi radny. - Prace będą trwały do końca lipca, więc apeluję, aby usprawnić komunikację, zrobić zebranie z mieszkańcami i informować ich o wszystkich czynnościach, które są tam prowadzone, jak zdejmowanie anten, czy inne rzeczy, które będą im utrudniały życie – domaga się Malec. Dodaje, że lokatorzy byli w tej sprawie w urzędzie, ale i tu niczego konkretnego się nie dowiedzieli. - To niedopuszczalne, żeby tak traktować mieszkańców – mówi radny. Z kolei radny Zbigniew Chrapkiewicz dziwi się, dlaczego modernizację budynku wykonuje się dopiero w drugiej połowie roku, mimo że umowę podpisano wiosną.
CZY KOMINY NAPRAWIŁY SIĘ SAME?
Zarówno radnego Malca, jak i mieszkańców budynku intryguje jeszcze sprawa remontu kominów. W specyfikacji przetargowej określającej m.in. zakres robót napisano, że wszystkie one mają być przemurowane ponad połacią dachową. Tymczasem wykonawca obija je tylko blachą. - Zaledwie jeden z pięciu został otynkowany. Co takiego się stało, że pozostałe oklejono blachą. Czy te kominy same się naprawiły? - pyta z przekąsem Malec. - Jeśli zmienił się zakres prac, to kto o tym zdecydował? - docieka. - Po zakończeniu robót trzeba powiadomić nadzór budowlany, żeby dokładnie to sprawdził, czy wykonano wszystko zgodnie ze sztuką – wtóruje mu radny Chrapkiewicz.
TŁUMACZENIA NACZELNIK
Naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej Katarzyna Hrybek – Dudek nie zgadza się z tym, że mieszkańcy nie są informowani o przebiegu prac. - Zarządca, czyli ZGK, jest do ich pełnej dyspozycji – mówi. Zapewnia, że zarówno ona, jak i jeden z pracowników wydziału byli na terenie prowadzonej inwestycji. - Ani ja, ani pracownik, nie jesteśmy inżynierami. Po to jest inspektor nadzoru, który wspiera nas w zakresie technicznym – tłumaczy. Informuje, że decyzja o odstąpieniu od przemurowania wszystkich kominów została podjęta przez wykonawcę i inspektora nadzoru przed rozpoczęciem prac. - Ich stan techniczny był bardzo dobry i nie musiały być przebudowywane – zapewnia naczelnik. Radny Malec dziwi się tym tłumaczeniom. - Skoro tak, to dlaczego w dokumentach przetargowych napisano inaczej? - pyta, pokazując nam zdjęcia, na których widać, że stare cegły na kominach wcale nie wyglądają tak dobrze, jak mówi naczelnik.
Ewa Kułakowska{/akeebasubs}
