We wsi Romany na niewielkim wzgórzu znajduje się mały cmentarz wojskowy z czasów I wojny światowej. Niedawno zniknęło otaczające go ogrodzenie. Taki sam los spotkał pobliskie tuje. Mieszkańcy obawiają się, że wkrótce znikną także mogiły.

Nie niszczcie cmentarza

PRYWATNA NEKROPOLIA

Nieco z boku wsi Romany, na małym spłachetku ziemi leżącym nieopodal drogi do Leman, znajduje się mały cmentarz. Zachowały się na nim szczątki mogił i duży kamień z dość wyraźnym napisem w języku niemieckim. Informuje on, że spoczywają tu rosyjscy żołnierze z 64. pułku piechoty – jeden oficer i osiemnastu szeregowców.

- Teren do niedawna był ogrodzony starą, poniemiecką siatką, a wokół rosły wiekowe tuje – relacjonują mieszkańcy wsi.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Dodają, że drzewa wycięła właścicielka działki i ona rozebrała też starą siatkę. Teraz obawiają się o los mogił. Nie chcieliby, aby i one zostały usunięte, więc zwracają się o pomoc do naszej gazety, bo pamięć o poległych trzeba szanować. W Urzędzie Gminy Szczytno dowiadujemy się, że mała nekropolia w Romanach leży na terenie prywatnym i gmina nie odpowiada za jej stan. Wójt Sławomir Wojciechowski informuje, że rzeczywiście właścicielka działki zwracała się do urzędu o zezwolenie na usunięcie tui. Gminni urzędnicy pojechali na miejsce, wykonali zdjęcia i sporządzili obszerną dokumentację tego miejsca. Następnie materiał został przesłany do wojewódzkiego konserwatora zabytków. Ten wydał zgodę na wycinkę.

- W tej sytuacji nie możemy czegokolwiek nakazywać, ani polecać właścicielce działki z cmentarzem - mówi Sławomir Wojciechowski. Dodaje jednak, że on na jej miejscu, jako dobry gospodarz, posadziłby nowe tuje i ogrodził teren.

POŻĄDANA WSPÓŁPRACA

Właścicielka gruntów, Aleksandra Ciszewska, informuje nas, że ziemię wraz z cmentarzem nabyła 5 lat temu od miejscowego gospodarza. Gdy odbywała się transakcja, pani Aleksandra nie miała pojęcia o cmentarzu. Oglądała i owszem grunty, które kupowała, ale zarośnięty cmentarzyk był przesłonięty barakowozem, w którym mieszkał właściciel zbywanej ziemi. Jak nam wyjaśnia, teren, na którym znajdują się groby, obecnie wykorzystywany jest jako przydomowe podwórko i parking samochodowy.

- Tuje wycięliśmy, bo były już kompletnie uschnięte – tłumaczy pani Aleksandra. Dodaje, że sąsiad zza płotu skarżył się, że rosną zbyt blisko okien jego domu i zacieniają je. Z kolei siatka ogrodzeniowa była już bardzo zniszczona i nadawała się tylko do wyrzucenia.

Uspokaja nas, że nie ma zamiaru likwidować cmentarza. Choć leży on na prywatnej działce, pozostaje pod ochroną konserwatora zabytków i bez jego zgody nic nie może na nim przedsięwziąć.

Nie zamierza jednak prowadzić jakichkolwiek prac typu konserwatorskiego, czy też stawiać nowe ogrodzenie.

- Niby dlaczego mam wydawać swoje pieniądze na ten cmentarz? - pyta nasza rozmówczyni.

Dodaje jednak, że gdyby gmina włączyła się do wspólnego zagospodarowania nekropolii, albo np. obniżyła podatek gruntowy, to owszem, byłaby skłonna zadbać o nią. Posadziłaby nowe tuje i postawiła ogrodzenie.

Marek J. Plitt

{/akeebasubs}