Wniosek o odwołanie przewodniczącego rady Sławomira Grzegorczyka nie zyskał akceptacji większości radnych. Siedmiu z nich było za, ale tyle samo przeciw.
Zgodnie z naszymi zapowiedziami, do porządku obrad Rady Gminy Świętajno trafił wniosek o odwołanie przewodniczącego rady Sławomira Grzegorczyka. – Jest stronniczy, niekompetentny, wypowiada się w imieniu rady bez wcześniejszych konsultacji – argumentował Jerzy Gąska, jeden z czworga radnych, którzy podpisali się pod wnioskiem. Przewodniczącego bronił natomiast Andrzej Bełcikowski, podkreślając, że jest zaangażowany w swojej pracy na rzecz samorządu, a do tego z powodzeniem udziela się społecznie także na innych polach.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Przewodniczący Grzegorczyk w złożonym oświadczeniu zapewniał, że jego podstawowym zadaniem jest dbanie o interes gminy i jej mieszkańców. - Nigdy nie popierałem i nie poprę bezmyślnego wydawania publicznych pieniędzy, czy lenistwa – mówił Grzegorczyk, odnosząc się do bulwersującej część mieszkańców gminy sprawy zatrudnienia przez wójt asystenta. - Nie jestem przyspawany do stanowiska przewodniczącego – powiedział na zakończenie, przekazując prowadzenie obrad swemu zastępcy Mariuszowi Fijałkowskiemu.
W tajnym głosowaniu za odwołaniem przewodniczącego rady opowiedziało się siedmiu radnych, tyle samo było przeciw. To oznacza, że Grzegorczyk nadal będzie kierował pracą rady. - Spodziewałem się innego rozstrzygnięcia – przyznawał „Kurkowi” radny Fijałkowski. Jerzy Gąska zdradził nam, że autorów wniosku zawiodła jedna osoba, na której głos liczyli. - Taki jest wynik demokracji – komentował z kolei Jerzy Fabisiak, wyrażając nadzieję, że przewodniczący wyciągnie wnioski ze swojego postępowania. - To może być największy plus tego całego zamieszania – podsumowywał. Sławomir Grzegorczyk przyznawał, że czuje ulgę. Wierzy, że atmosfera w radzie ulegnie poprawie, ale jednocześnie zapewnia, że w jego postępowaniu nic się nie zmieni.
(o){/akeebasubs}
