Radni gminy Jedwabno uchwalili budżet na przyszły rok. Na liście zadań inwestycyjnych znalazło 39 pozycji, z czego 16 to przedsięwzięcia realizowane w ramach funduszy sołeckich. Do największych planowanych inwestycji należy budowa sieci kanalizacyjnej i wodociągowej w Piduniu i Rekownicy, a także w Małszewie.
Gmina Jedwabno jest kolejnym, po gminach Szczytno i Dźwierzuty, samorządem w powiecie szczycieńskim, którego radni uchwalili już budżet na 2023 r. Po stronie dochodów zakłada on kwotę 26,2 mln zł, a wydatków – 27,9 mln złotych. Deficyt w wysokości 1,6 mln zł w większości zostanie pokryty z kredytów i pożyczek (ok. 1mln zł) oraz wolnych środków przeniesionych z roku bieżącego (blisko 600 tys. zł). Na zadania inwestycyjne gmina zamierza przeznaczyć 6,2 mln zł, co stanowi 22,32% ogółu wydatków.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Na liście zadań inwestycyjnych znalazło się 39 pozycji, z czego 16 to te realizowane w ramach funduszu sołeckiego, który w 2023 r. wyniesie ogółem 444 tys. złotych. Przyszłoroczne inwestycje będą zdominowane przez duże zadania związane z infrastrukturą wodno – ściekową. Największe z nich to budowa sieci kanalizacji sanitarnej i wodociągowej w Piduniu i Rekownicy (ok. 10 mln zł) oraz budowa wodociągu i kanalizacji w Małszewie szacowana na 2 – 3 mln złotych. Modernizacja świetlicy w Małszewie pochłonie 1,5 mln złotych. Z kolei na budowę remizy OSP w Szuci gmina zamierza przeznaczyć do 3 mln złotych. Budowa drogi asfaltowej w Burdągu to koszt ok. pół miliona złotych. Samorząd zarezerwował też po 70 tys. zł na wykonanie projektów budowy sieci wodociągowej i kanalizacyjnej w Dłużku.
Zadłużenie gminy na koniec 2023 r. ma wynieść 38,88%. Zdaniem włodarza jest ono na bezpiecznym poziomie. Przypomina, że kiedy obejmował rządy, sięgało ono 46%. Na koniec bieżącego roku spadnie co prawda poniżej 30%, ale w związku z planowanymi inwestycjami w przyszłym znów wzrośnie. Czy wójt nie obawia się zagrożeń dla finansów gminy w trudnym gospodarczo czasie? - Sądzę, że najgorsze już za nami. Chodzi mi o sytuacje, kiedy w drastycznie wzrosły ceny, a przyznane nam dofinansowanie na inwestycje okazało się dramatycznie za małe. Czekamy jednak na koniec wojny w Ukrainie, bo wtedy ceny, zwłaszcza paliw, powinny spaść – mówi Ambroziak.
(ew){/akeebasubs}
