Walka z ptasią grypą obejmuje także zakaz przyjmowania obornika z ferm kurzych. Za nierespektowanie go grożą poważne konsekwencje.

Nie przyjmujcie obornika
Wójt Alicja Kołakowska zapowiada, że do przestrzegania obowiązującego zakazu wykorzystywane będą m. in. drony

- Jeśli pojawią się u państwa właściciele ferm kurzych, proponując przyjęcie za darmo obornika, proszę tego nie robić – apelowała podczas ostatniej sesji Rady Gminy do miejscowych rolników wójt Alicja Kołakowska.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  W oborniku mogą znajdować się części padłych zwierząt, zarażonych ptasią grypą. Za złamanie obowiązującego zakazu grożą poważne sankcje, łącznie z cofnięciem dopłat rolniczych. Wykrycie tego nie powinno stanowić większego problemu. - Obornik wywożony z kurzych ferm będzie monitorowany z wykorzystaniem dronów oraz z zaangażowaniem społecznym ekologów prowadzących dokumentację filmową i faktograficzną – zapowiedziała wójt Kołakowska, wręczając sołtysom informujące o tym ulotki otrzymane z Lokalnej Grupy Działania. Według jej rozeznania obecnie na terenie gminy nie ma żadnej fermy kurzej. Do przywrócenia takiej działalności dopiero przygotowuje się jeden z gospodarzy w Długim Borku. To nie wyklucza jednak, że z propozycją oddania obornika mogą się zgłaszać rolnicy z innych gmin.

(o){/akeebasubs}