Minął rok od objęcia władzy w Szczytnie przez Stefana Ochmana. Jego wygrana w wyborach samorządowych była sporą niespodzianką. Nieznany szerzej dyrektor operacyjny portu lotniczego w Szymanach wystawiony przez Koalicję Obywatelską pokonał dotychczasowego burmistrza, starego samorządowego wyjadacza Krzysztofa Mańkowskiego, od lat obecnego na lokalnej scenie politycznej.

Nie przyszedłem tutaj na chwilę
Burmistrz Stefan Ochman: - Ten rok był dla mnie jak szalony ekspres

Czy w ciągu minionego roku były takie momenty, że żałował pan swojej decyzji o rezygnacji z pracy na lotnisku w Szymanach i wejściu do samorządu?

- Ten rok był dla mnie jak szalony ekspres, który przemknął bardzo szybko. W ogóle nie zastanawiałem się, czy żałuję swojej decyzji, czy nie. Byłem pochłonięty gonitwą za środkami, za projektami, a to wiązało się z czasem. Starałem się niczego nie przespać, nie odpuścić, bo wiem, jak ważne są strategiczne projekty, takie jak fundusze szwajcarskie czy sprawa wieży ciśnień. Przez ostatni okres pracowaliśmy również nad projektem rewitalizacji i rekultywacji małego jeziora. Złożyliśmy wniosek w tej sprawie, który pod względem dokumentacyjnym i formalnym jest właściwie przygotowany i opiewa na 52 mln złotych. Powstał on na kanwie badań i wkładu naukowego poprzedniego wniosku złożonego przez mojego poprzednika, za co bardzo mu dziękuję. Projekt zakłada 85% dofinansowania, z czego 15% stanowi preferencyjna pożyczka w 30% umarzalna. To niepowtarzalna szansa, by poprawić retencję jeziora i zapobiec jego degradacji.

Co uważa pan za swój największy sukces?

- W ciągu tego pierwszego roku chciałem przede wszystkim nadać kierunki rozwoju miasta, żebyśmy wiedzieli, dokąd zmierzamy. Mamy nakreślone projekty, na które już dostaliśmy dofinansowanie, albo jesteśmy na zaawansowanym etapie jego pozyskania, o łącznej wartości przekraczającej 150 mln złotych. Myślę, że w pierwszym roku to sukces. Jeżeli te pieniądze uzyskamy, to powinny one w znaczący sposób poprawić wizerunek miasta. Moim sukcesem będzie to, jeśli w ciągu tej kadencji mieszkańcy odczują, że to jest właściwy kierunek rozwoju.

- A co się panu nie udało?{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

- Muszę pracować nad komunikacją z radnymi. Jeśli ktoś mi zarzuca, że nie funkcjonuje ona dobrze, to powinienem się nad tym pochylić. Jak wspomniałem, to był bardzo szybki rok i nie było możliwości robienia pewnych rzeczy na spokojnie i wnikliwego ich przedyskutowania.

- Widzi pan w tym swoją winę?

- Widzę niezrozumienie i nad tym muszę pracować cały czas, żeby ten kontakt był lepszy.

Mówiąc o sukcesach nie powiedział pan o wieży ciśnień. Rozwiązanie jej problemu nie było wcale pana wyborczą obietnicą, a jednak udało się panu dokonać tego, czego przez ponad pięć lat nie zdołał zrobić poprzedni burmistrz. Tymczasem zamiast pochwał, spadła na pana fala krytyki. Czy wybrane rozwiązanie jest rzeczywiście najlepsze? Może jednak trzeba było dążyć do tego, aby to właściciele wieży uporządkowali tę sprawę, a miasto nie angażowało swoich środków.

- Nie widziałem innej możliwości, jak ta, która pojawiła się w związku ze środkami na zieloną transformację miast. Ona zresztą pojawiła się na krótko. Porównam wieżę do innej inwestycji, z której, patrząc z perspektywy czasu, jesteśmy dumni. Chodzi o stadion. Kiedy był budowany, podjęto ryzyko. Było ono dużo większe niż to, które podejmuję z wieżą. Ja zdecydowałem się na opracowanie programu, który uzyskał dofinansowanie w postaci bardzo preferencyjnej pożyczki na wykup oraz rewitalizację całego ścisłego obszaru wokół wieży. Natomiast decyzja o budowie stadionu zapadła przy braku środków zewnętrznych, przy wejściu w kredyt z bardzo dużymi odsetkami. Ostatecznie kwota wydana na stadion wyszła podobna, a nawet większa, bo z odsetkami kosztowałby on ponad 20 mln złotych. To ryzyko jednak podjęto. Po paru latach pojawiła się szansa refinansowania tej inwestycji. Dlaczego? Ponieważ jesteśmy właścicielem stadionu i mogliśmy skorzystać z możliwości zamiany kredytu w niskooprocentowaną, umarzalną w 5% pożyczkę. Dzięki temu zaoszczędziliśmy blisko 7 mln zł odsetek. Kiedy staniemy się właścicielem wieży, otworzy się przed nami szansa na dokładnie to samo, co w przypadku stadionu – na inne możliwości finansowania tej inwestycji. Finalnie może się okazać, i ja będę do tego dążył, że to, co bierzemy dziś, będzie się miało nijak do tego, co będziemy spłacać. A spłata rozpoczyna się w 2031 r. Proszę zobaczyć, ile mamy czasu na zdobycie dofinansowań.

Powiedział pan, że szansa na uzyskanie dofinansowania projektu związanego z wieżą pojawiła się na krótko.

- Dwa dni po tym, jak podpisaliśmy umowę, premier przerzucił 30 mld z tego programu na zbrojenia. Inne miasta na Warmii i Mazurach tych środków nie otrzymają.

A czy my mamy już te środki zagwarantowane?

- Dostaliśmy wszystkie zgody z Banku Gospodarstwa Krajowego i występujemy o pierwszą transzę płatności. Po podpisaniu umowy posłuży ona do zakupu wieży. Obecnie trwają czysto proceduralne sprawy.

Wiele osób twierdzi, że lepsze od wykupienia wieży byłoby zostawienie jej w obecnym stanie.

- Pojawiają się też głosy, że lepiej te 18 mln zł byłoby przeznaczyć na coś innego, bardziej potrzebnego. To tak nie działa, bo są to środki celowe, przypisane konkretnie do tego projektu. Nikt nam dziś nie da 18 mln zł na coś innego. Po drugie, są to programy, które zakładają spełnienie określonych wskaźników, jak np. zwiększenie przestrzeni biologicznie czynnej, wykorzystanie odnawialnych źródeł energii czy retencję. To determinuje, że ten program wygląda tak, a nie inaczej.

Pana oponenci zarzucają panu, że w doborze kadr kieruje się pan względami politycznymi, preferując osoby związane z Koalicją Obywatelską. Przykładem może być spółka Aqua, której prezesem został wybrany z list KO do Rady Powiatu Arkadiusz Brzozowski, czy Miejski Dom Kultury, gdzie konkurs wygrała ubiegająca się o mandat do sejmiku Karolina Lewandowska – Zając, także startująca z list pana partii. Ostatnio funkcję prezesa Zakładu Komunikacji Miejskiej objął, poza konkursem, inny radny powiatowy wybrany z listy KO, Daniel Zaborowski. Czy nie lepiej by było ogłosić konkurs na to stanowisko?

- To sztuka dla sztuki. Ogłaszam konkurs tam, gdzie jestem do tego przekonany. W przypadku ZKM miałem to zrobić, ale złożyło się tak, że pan Zaborowski zgłosił się do mnie i przedstawił swoją wizę funkcjonowania spółki tuż po tym, jak pan Rosik złożył rezygnację. Jego wizja jest mi bardzo bliska. Ja też chcę rozwijać spółkę, obudowywać ją działalnościami, które wzmocnią jej potencjał. Pan Daniel jest specjalistą, ma odpowiednie wykształcenie. Teraz przed spółką stoi duże wyzwanie dotyczące odbioru odpadów. Dla mnie liczą się kompetencje. Poza tym wymienione osoby nie są członkami partii politycznej. Są to ludzie, do których mam zaufanie.

Na początku kadencji wydawało się, że, w odróżnieniu od poprzednika, będzie się pan starał współpracować ze wszystkimi radnymi. Rzeczywistość wygląda jednak inaczej. Szefowa opozycyjnego klubu Razem dla Mieszkańców skarży się, że zabrał pan jej członkom pokój, w którym do tej pory się spotykali. Dziś urzęduje w nim skarbnik.

- Jeśli chodzi o pokój, jest to sprawa czysto organizacyjna. Inne pomieszczenie zostało już im wskazane, ono będzie w innym miejscu, zostanie też odświeżone. Pokój, w którym urzędowała pani skarbnik był bardzo mały, a ona przyjmuje również interesantów oraz przedstawicieli jednostek. Dlatego postawiłem zmienić jego lokalizację.

To była pana inicjatywa, czy też prośba pani skarbnik?

- To moja decyzja. Uważam, że powinniśmy dbać o wizerunek urzędu i komfort pracowników.

Jakie cele stawia pan sobie na następny rok?

- Inicjatyw i zamierzeń jest dużo. Pracujemy nad rzeczami, które szczytnianie odczują namacalnie, takimi jak Karta Mieszkańca. Chciałbym wyróżnić naszych mieszkańców i od września tę kartę wprowadzić. Ma ona ułatwić kontakt między nami, ale też sprawić, by czuli się wyróżnieni.

- Na czym ma ona polegać?

- Będzie to aplikacja, która pozwoli na załatwienie za jej pośrednictwem wiele spraw, takich jak np. dokonanie opłat. Będzie przypominać o terminach odbioru śmieci, informować o wydarzeniach kulturalnych czy utrudnianiach w ruchu. Za jej pośrednictwem mieszkańcy będą mogli zgłaszać problemy, abyśmy w odpowiedni sposób reagowali. Ten mechanizm pozwoli też naszym mieszkańcom mieć pewne usługi za darmo lub w korzystnych cenach.

Co jeszcze jest w planach na drugi rok pana rządów?

- Jesteśmy coraz bliżej utworzenia Młodzieżowej Rady Miasta, która rozpocznie działalność od września, natomiast młodzieżowy budżet obywatelski będzie od nowego roku. Jeśli chodzi o inwestycje, to realizujemy projekt budowy boisk wielofunkcyjnych przy każdej ze szkół podstawowych. Złożyliśmy już jeden wniosek, w przyszłym przyjdzie kolej na drugi, potem trzeci. Będziemy mieli także dokumentacje ulic, czy projektów takich jak amfiteatr, rewitalizacja parku Andersa i na ul. Pasymskiej. To będzie czas aplikowania o środki. Czeka nas także stworzenie dokumentacji na zagospodarowanie półwyspu i stworzenie pasieki edukacyjnej w partnerstwie z Veolią. Dużym wyzwaniem będzie też zmiana systemu gospodarowania odpadami. Chcemy dzięki temu utrzymać obecne ceny, a nawet sprawić, by pojawiły się ulgi. Przygotowujemy się do stworzenia Biura Obsługi Inwestora. Nasi pracownicy są już po szkoleniu w tym zakresie i będziemy to wdrażać.

Jak pan projektuje swoją samorządową przyszłość? Czy będzie się pan ubiegał o kolejną kadencję? Pytam, bo pojawiają się głosy, że może spróbuje pan szczęścia w wyborach do parlamentu.

- Też się spotykam z takimi głosami. Nie traktuję bycia burmistrzem Szczytna jako trampoliny do kariery politycznej i będę się ubiegał o drugą kadencję. Nie przyszedłem tutaj na chwilę. Stawiam sobie wysoko poprzeczkę i dlatego rozpoczynam duże inwestycje takie jak fundusze szwajcarskie czy wieża, bo wierzę, że powinniśmy mieć duże ambicje i jesteśmy miastem, które w większym stopniu powinno kłaść na to nacisk. Nie mam innych planów poza samorządowymi.

Ale może partia ma inne plany i zechce „rzucić” pana na inny odcinek.

- Ja się na to nie umawiałem. Chciałem i chcę być burmistrzem, i staram się każdego dnia udowadniać, że warto było na mnie zagłosować i że jestem wart, żeby tę funkcję pełnić.

Rozmawiała: Ewa Kułakowska{/akeebasubs}