Szczytno - miasto, w którym spędził młodzieńcze lata Krzysztof Klenczon, nie potrafi wykorzystać tego faktu do swojej promocji. - Inni nas ubiegają, możemy stracić szansę, którą dał nam los – ostrzegają miejscy radni.
W miniony poniedziałek minęła 71. rocznica urodzin Krzysztofa Klenczona. To skłoniło część miejskich radnych do zastanowienia się nad tym, czy miasto pamięta o wywodzącym się stąd artyście, a także, czy skutecznie wykorzystuje ten fakt do swojej promocji. Zdaniem wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej Klaudiusza Woźniaka, byłego dyrektora MDK-u, w Szczytnie brakuje renomowanego festiwalu poświęconego słynnemu muzykowi. – Dziwię się, że nie potrafimy takiego zrobić. To duży minus dla naszego miasta – uważa radny.
Tymczasem organizacją koncertów z muzyką Klenczona zaczynają interesować się inne miejscowości. W Pułtusku, w którym się on urodził, w tym roku ma się odbyć festiwal poświęcony jego twórczości.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
- Inne ośrodki przejmują od nas inicjatywę. Oprócz Pułtuska, także niektóre miasta w naszym województwie przymierzają się do podobnych imprez – mówi Woźniak. Odstąpienie władz Szczytna od koncertów i konkursów klenczonowskich, które mają już ponad 20-letnią tradycję, bardzo go dziwi. - Przy stosunkowo dużych nakładach, które łożymy na kulturę, nie mogę zrozumieć dlaczego nie jesteśmy w stanie zorganizować jednego dobrego festiwalu.
Uwagi Woźniaka podzielają inni radni: Henryk Wilga, Ewa Czerw i Dariusz Malinowski. Ten ostatni uważa, że zasługi Klenczona dla Szczytna powinny być uhonorowane nadaniem jego imienia jednej z ulic.
Jako przykład podaje fragment ulicy Spacerowej, przy której jest Miejski Ośrodek Sportu i baza wodna, w której lubił spędzać każdą wolną chwilę Klenczon. – Skoro w Pułtusku jest ulica jego imienia, w Sopocie czy Warszawie, dlaczego nie miałaby być w Szczytnie. Tu pasuje szczególnie, bo nasze miasto rozsławił najbardziej – uzasadnia swój wniosek Malinowski.
(o)
{/akeebasubs}
