Rolnik z gminy Wielbark, który wydzierżawił od Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa ok. 80 ha gruntów wraz z budynkami gospodarczymi w Lipnikach, zamierza hodować tu jałowiznę. W pomieszczeniach dawnej owczarni chce utrzymywać nawet kilkaset sztuk bydła. To nie podoba się mieszkańcom wsi, którzy boją się związanych z tym uciążliwości – przykrego zapachu i much.

Nie róbcie nam tu znów PGR-u
Członkinie Rady Sołeckiej na czele z sołtys Haliną Jaśniewicz (z prawej) mówią planom nowego dzierżawcy zdecydowane „nie”

PRZETARG Z DUŻYM ZAINTERESOWANIEM

Lipniki to mała wieś w gminie Jedwabno. Przed laty, przed transformacją ustrojową, funkcjonował tu PGR. Dziś śladem po nim są położone niemal w centrum miejscowości zabudowania gospodarcze dawnej owczarni oraz grunty, które najpierw przejęła Agencja Nieruchomości Rolnych, a teraz zawiaduje nimi Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. I to właśnie ta popegeerowska spuścizna spędza sen z powiek mieszkańcom. Pod koniec stycznia odbyły się przetargi na dzierżawę nieruchomości. „Pod młotek” poszło w sumie ok. 80 ha ziemi oraz pięć budynków gospodarczych.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  – Poprzedni dzierżawca, który wykorzystywał te grunty rolniczo, w tamtym roku zrezygnował, dlatego wystawiliśmy je ponownie do przetargów – informuje Tomasz Żuchowski, kierownik filii KOWR w Kamionku. Zainteresowanie ziemią oraz budynkami było duże. W sumie, do kilku przetargów obejmujących nieruchomości w Lipnikach, przystąpiło dziesięciu chętnych. Wszystkie wygrał Czesław Jędrzejczyk, rolnik z Zieleńca w gminie Wielbark. Jak zdradził „Kurkowi”, w planach ma remont będących obecnie w złym stanie budynków oraz prowadzenie tu hodowli bydła. Nie wyklucza, że w przyszłości wykupi dzierżawioną ziemię wraz ze znajdującymi się na niej obiektami. Rolnik zamierza sprowadzić do Lipnik ok. 300 sztuk zwierząt.

BOIMY SIĘ SMRODU I MUCH

Plany nowego dzierżawcy nie podobają się mieszkańcom. Wystosowali w tej sprawie petycję do Urzędu Gminy w Jedwabnie podpisaną przez blisko 70 osób. Została ona przekazana do KOWR i odczytana przed przetargiem, ale planów dzierżawcy nie zmieniła. Sołtys Lipnik Halina Jaśniewicz obawia się, że prowadzona przez niego działalność będzie dla ludzi bardzo uciążliwa. – Mieliśmy tu oazę ciszy i spokoju, a teraz to wszystko się skończy – przewiduje sołtys. – Ludzie się boją smrodu i much, które były naszą codziennością, gdy istniał tu PGR. Teraz znów nas to czeka – dodaje. Niedawno wybudowana została droga gminna prowadząca do Lipnik z DK 58. Była to inwestycja wyczekiwana przez miejscowych od lat. – Teraz ciężki sprzęt wykorzystywany przez dzierżawcę będzie nam ją niszczył – nie kryje obaw pani Halina. Zapewnia, że mieszkańcy nie są przeciwni prowadzeniu na popegeerowskich gruntach jakiejkolwiek działalności. – Mieliśmy nadzieję, że będzie tu jakaś nieuciążliwa produkcja, a parę osób znajdzie pracę – przyznaje sołtys. Wspomina, że jeszcze za rządów wójta Włodzimierza Budnego rozważano we wsi budowę fabryki mebli. Ostatecznie nic jednak z tego nie wyszło. Poprzedni dzierżawca, jak mówi sołtys, niewiele tu robił, a budynki przez lata niszczały. – Znajdują się one niemal w centrum wsi. Od mojego domu to niespełna 100 metrów – mówi pani Halina.

WPYCHAJĄ NAM TO, CO NAJGORSZE

W podobnym tonie wypowiada się mieszkająca w Lipnikach radna Iwona Arbatowska. – Przez tyle lat mieszkałam w tych smrodach, że już więcej nie chcę – denerwuje się na samą myśl o czekających ją uciążliwościach radna. – Do Lipnik zawsze wpychają to, co najgorsze – dodaje, także rozczarowana tym, że we wsi nie będzie prowadzona działalność gospodarcza niezwiązana z hodowlą zwierząt.

Wydawać by się mogło, że mieszkańcy, którzy dobrze pamiętają czasy funkcjonowania w ich wsi PGR-u, powinni być przygotowani na to, co może ich czekać. Sołtys Jaśniewicz tłumaczy jednak, że teraz większość osób nie wyobraża sobie powrotu do tego, co było. – Wy rosło już nowe pokolenie. Nie chcemy wracać do tego, co było. Ludzie się odzwyczaili , żyją innym życiem – tłumaczy.

A MOŻE BĘDĄ MIELI LEPIEJ?

W budynkach dawnej owczarni rolnik z Zieleńca zamierza hodować kilkaset sztuk bydła

Nowy dzierżawca Czesław Jędrzejczyk zapewnia, że chce żyć z mieszkańcami Lipnik w zgodzie. – Nie jestem człowiekiem konfliktowym, z każdym umiem się dogadać – mówi. Sam mieszka na kolonii Zieleńca, w bliskiej odległości od obory, w której ma 100 krów. – Dziś już nie ma takich smrodów jak kiedyś, inaczej robi się kiszonki dla zwierząt. Wiadomo, perfum tu nie będzie, ale na pewno da się wytrzymać – przekonuje rolnik. – Wieś to wieś. Czy ja, czy ktoś inny by to wydzierżawił, to przecież nie po to, aby leżało odłogiem – mówi pan Czesław. – Może ze mną mieszkańcy będą mieli lepiej niż z poprzednim dzierżawcą? Mam sprzęt, którym zimą odśnieżę im drogę, mogę też zatrudnić kilka osób – deklaruje rolnik, wyrażając chęć spotkania i rozmowy z mieszkańcami.

GMINA W NIEZRĘCZNEJ SYTUACJI

Co na to wszystko władze gminy Jedwabno? – My nie jesteśmy tu stroną – odpowiada wójt Sławomir Ambroziak, dodając, że w tej sytuacji stanowisko powinien zająć KOWR. Włodarz nie kryje, że w całej sprawie gmina znajduje się w niezręcznej sytuacji. Jak wyjaśnia, przy jednym z wydzierżawionych budynków zlokalizowane było jedyne we wsi szambo należące do KOWR. To był warunek otrzymania z KOWR dotacji na budowę kanalizacji w Lipnikach. – Tak naprawdę dzięki tej nieruchomości otrzymaliśmy pieniądze na realizację tej inwestycji – podkreśla Ambroziak. Czy jednak nie powinien zostać mediatorem między KOWR, mieszkańcami a nowym dzierżawcą? - Tak, organizujemy spotkanie z przedstawicielem KOWR, dzierżawcą i mieszkańcami. Zobaczymy, co ono przyniesie – odpowiada wójt.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}