Rozmowa z radnym wojewódzkim Henrykiem Żuchowskim, szefem Prawa i Sprawiedliwości w powiecie szczycieńskim.

Nie stać nas na dreptanie w miejscu
Henryk Żuchowski: - Czas szybko leci. Powinniśmy się zastanowić, czy miasto Szczytno stać na to, żeby cały czas dreptać w miejscu

- W koalicji rządzącej miastem coraz częściej zgrzyta. Ostatnio mocno poróżniła ją propozycja burmistrza dotycząca zaciągnięcia ponad 7-milionowego kredytu. Pewnie zaciera pan ręce?

- Tu nie ma się z czego cieszyć. Trzeba się smucić, że komukolwiek do głowy mogą przychodzić pomysły, by inwestować miliony w takie przedsięwzięcia, jak np. modernizacja stadionu na ul. Śląskiej, gdzie absolutnie nie ma odpowiednich warunków do uprawiania sportu.

- Jakie ma pan zastrzeżenia?

- Jest tam przede wszystkim ciasno. Jak któryś z piłkarzy mocniej kopnie piłkę, trzeba po nią biec na ulicę Kętrzyńskiego. Jeżeli mamy budować obiekt na miarę przyszłych pokoleń, to na pewno nie w tym miejscu.

- Jak ocenia pan dotychczasowe rządy burmistrza Mańkowskiego?

- Trudno je oceniać, bo nic w naszym mieście się nie dzieje. A przypominam, że w czasie kampanii wyborczej obiecywał czego to on nie załatwi i nie zbuduje.

- No, remontuje chodniki, ulice i budynki.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} 

- To nie są sprawy strategiczne, a bieżące, zwykłe utrzymanie mienia, czyli zadanie, jakie spoczywa na każdym właścicielu nieruchomości. Zresztą realizuje tylko to, co zaplanowała jego poprzedniczka.

- Utworzył szkołę sportową, a to przecież była jego przedwyborcza obietnica.

- Tak, ale czy dzieci mają w niej odpowiednie warunki do uczestniczenia w zajęciach o profilu sportowym? Miastu brakuje niezbędnych obiektów, chociażby basenu.

- Szkoła policji zamknęła pływalnię, z której korzystały dzieci ze względu na pandemię.

- Jeżeli nie ma warunków, to po co tworzyć szkołę sportową?

- Burmistrz przekonuje, że najpierw należało powołać szkołę, a potem systematycznie rozbudowywać bazę.

- Dla każdego kto interesuje się sprawami gospodarczymi jest to zupełnie nielogiczne działanie.

- Kilka miesięcy temu zapadła decyzja o budowie obwodnicy Szczytna. Burmistrz wyraża zadowolenie z decyzji rządu, sugerując, że dołożył do tego swoją cegiełkę.

- To bardzo ciekawe, bo w czasie kampanii wyborczej mówił, że nie jest nam ona wcale potrzebna. Kiedy okazało się, że jednak powstanie, zmienił opcję i przekonuje, że jeździł w tej sprawie do ministerstwa rozwoju. W rzeczywistości realizacją inwestycji drogowych, w tym budową obwodnic, zajmuje się ministerstwo infrastruktury.

- Spełnioną przez niego obietnicą wyborczą było odstąpienie od realizacji projektu „Innopolice”.

- Ja też byłem temu przeciwny. Z tego tylko jednak powodu, że nie był przedstawiony biznesplan, który zapewniałby opłacalność tej inwestycji. Władze miasta nie były w stanie udowodnić, że z ekonomicznego punktu widzenia inwestycja ta nie będzie ciężarem dla mieszkańców.

- Pretensje musi pan zatem kierować do poprzedniczki Mańkowskiego.

- Do niego też. Mając zapewnione środki na realizację potężnej inwestycji, mógł dokonać w projekcie modyfikacji tak, by w większym stopniu służyła ona mieszkańcom, na przykład poprzez lokalizację basenu. Interesowałem się tym i wiem, że marszałek województwa dał nowym władzom Szczytna trzy miesiące na skorygowanie projektu. Niestety, zabrakło „burzy mózgów”, nikt nie pochylił się nad tym, żeby nie stracić dla miasta tak dużych pieniędzy.

- „Burzy mózgów” zabrakło pewnie też za pana rządów, gdy ówczesny zarząd miasta podejmował decyzję o oddaniu za złotówkę wieży ciśnień. Dziś mamy monstrualny obiekt z przerwaną rozbudową, a kolejne ekipy rządzące miastem nie potrafią zmusić wykonawcy do zakończenia inwestycji. Burmistrz Mańkowski obiecał jednak sprawę doprowadzić do końca.

- Jego pomysł, aby wywłaszczyć właściciela wieży ciśnień jest niemożliwy do realizacji, chyba że zwrócimy inwestorowi koszty, które do tej pory poniósł, a te są rzędu kilku milionów złotych. Miasto ma jednak chyba pilniejsze wydatki.

- Ale to pan nawarzył piwa, oddając wieżę za złotówkę .

- Gdybym miał dzisiaj jeszcze raz podejmować decyzję, zająłbym takie samo stanowisko. Miasto ma pilniejsze wydatki niż remont takich obiektów. Nie może też prowadzić działalności gospodarczej. Z kolei kilkukrotnie organizowane przetargi na dzierżawę bądź sprzedaż wieży nie dawały żadnego efektu. Mogę tylko żałować, że trafiliśmy na takiego inwestora.

- Czym was przekonał?

- Był doświadczonym budowlańcem, pracował za granicą, miał firmę. Przedstawiony przez niego projekt zagospodarowania obiektu spodobał się wszystkim członkom zarządu miasta. Do inwestycji przystąpił z rozmachem. Dziś można powiedzieć, że ze zbyt dużym. Powinien się ograniczyć do remontu samej bryły wieży i wewnątrz niej umieścić restaurację, kawiarnię i punkt widokowy. Niepotrzebna była rozbudowa obiektu o część apartamentową, przez co koszty inwestycji miały pójść w dziesiątki milionów złotych.

- Mańkowski twierdzi, że gdyby miasto nie oddało wieży, dawno już byłaby zrobiona.

- Ładowanie pieniędzy w wieżę, przy tak wielu potrzebach miasta, było bezzasadne. Ta inwestycja nie przyniosłaby nam żadnych korzyści.

- W innych miastach wieże zostały odrestaurowane i są piękną ich wizytówką.

- Tak, ale jakim kosztem.

- Burmistrz narzeka, że rząd skąpi miastu pieniędzy na inwestycje.

- Zupełnie mija się z prawdą. Nigdy wcześniej nasz powiat nie otrzymywał tak dużych środków, chociażby na przebudowy dróg.

- Inne miasta szybciej się rozwijają. Widać to chociażby po publikowanych przez nas cyklicznie rankingach.

- Mogę to tylko potwierdzić. Widzę jak dynamicznie rozwija się Ostróda, Iława, czy nawet Mrągowo, które kiedyś daleko było za nami w tyle. Zdecydowanie do przodu poszły też Chorzele i Biskupiec.

- Dlaczego dajemy się wyprzedzać innym?

- Miastem kieruje osoba zupełnie do tego nieprzygotowana, nie mająca wiedzy gospodarczej, a do tego bezrefleksyjnie manifestująca swoje sympatie polityczne.

- Pan też jest kojarzony jednoznacznie politycznie.

- Tak, ale pełniąc funkcję burmistrza z tym się nie obnosiłem. Gdy nasz powiat odwiedzał prezydent Kwaśniewski, osobiście go witałem na lotnisku w Szymanach. Moja przynależność partyjna nie miała tu żadnego znaczenia. Tymczasem, gdy do Szczytna swój przyjazd zapowiedział prezydent Duda, znany ze swoich lewicowych przekonań burmistrz Mańkowski znalazł śmieszną wymówkę, by uniemożliwić mu spotkanie z mieszkańcami w hali Wagnera czy sali MDK-u. O osobistym powitaniu głowy państwa nie było nawet mowy. Kilka miesięcy wcześniej gdy do Szczytna przyjechał były prezydent Komorowski, burmistrz poprosił go, aby wpisał się do ... księgi osób zasłużonych dla miasta.

- Czy te polityczne manifestacje mogą mieć finansowe przełożenie?

- Nie. Prawdziwy włodarz powinien jednak ze wszelkich możliwych źródeł zabiegać o wsparcie dla swojego samorządu, niezależnie od tego kto rządzi w kraju, no i oczywiście nikogo do siebie nie zrażać.

- Zna pan jakieś pozytywne przykłady?

- Oczywiście. Chociażby wójt sąsiedniej dynamicznie rozwijającej się gminy Szczytno. Na pewno ma swoje sympatie polityczne, ale nikt ich nie zna. On wie, że wyborcy zagłosowali na niego po to, żeby dbał o rozwój gminy, a nie zajmował się politykierstwem na poziomie piaskownicy. Szuka wsparcia dla swojego samorządu wszędzie gdzie tylko to możliwe. Sam też kilkakrotnie zaangażowałem się w działania na rzecz samorządu gminy Szczytno.

- A co dobrego jako szef PiS-u i radny wojewódzki zrobił pan dla miasta Szczytna?

- Nie należę do ludzi, którzy lubią się narzucać. Ani poprzednia burmistrz, ani obecny nie zaprosili mnie nigdy na żadne spotkanie. To ewenement, bo w większości prężnych samorządów jest współpraca wszystkich sił z myślą o pozyskiwaniu środków zewnętrznych i są tego efekty. A jeżeli ktoś uważa, że jest pępkiem świata, bo został burmistrzem, to tylko należy współczuć mieszkańcom.

- Burmistrz Mańkowski wobec kierowanych do niego uwag mówi, że gotów jest zweryfikować swoje osiągnięcia w drodze referendum. Podoba się panu taki pomysł?

- To sprawa mieszkańców.

- Aby referendum było ważne musiałoby pójść do urn 3/5 mieszkańców, którzy głosowali w ostatnich wyborach. To może być trudne do spełnienia.

- W takiej sytuacji będziemy trwać w marazmie dalej.

- Czy niespełna połowa kadencji to wystarczający okres na rozliczanie nowego burmistrza?

- Czas szybko leci. Powinniśmy się zastanowić, czy miasto Szczytno stać na to, żeby cały czas dreptać w miejscu.

Rozmawiał

Andrzej Olszewski{/akeebasubs}