Kontynuując temat sprzed tygodnia, chciałbym jeszcze trochę pogadać o imprezach jakie nie tylko letnią porą organizowane są w naszym mieście. Mieście, które jeśli wierzyć choćby internetowemu portalowi „Mazury Travel” - portal ten ponoć czerpie informacje o regionie z Urzędu Marszałkowskiego - jest kulturową pustynią, gdzie prawie nic się nie dzieje. Tymczasem wymieniony informator portalu, czyli Urząd Marszałkowski niejednokrotnie przeznacza dość poważne środki finansowe na wspieranie naszych licznych działań o charakterze kulturalno - oświatowym. Sugerując się zawartością portalu „Mazury Travel” wychodzi trochę na to, że Urząd Marszałkowski wspiera działania, o których nic nie wie. A to przecież nieprawda. Każda inicjatywa podjęta za pieniądze Urzędu jest starannie dokumentowana i skrupulatnie rozliczana co do grosza. Czyli jak zwykle nie wie prawica co czyni lewica; przy czym powiedzonko to, przypominam, nawiązuje do ludzkich kończyn górnych, a nie usytuowania politycznych partii.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
W dyskusjach na temat organizacji imprez wciąż czytam o braku sponsorów. Tymczasem przy odrobinie starań i przygotowaniu wartościowego programu nie jest wcale tak trudno pozyskać odpowiednie środki. Sam byłem wielokrotnie współorganizatorem wydarzeń finansowanych przez wymieniony Urząd, ale także przez Senat, Ministerstwo Spraw Zagranicznych, czy Wspólnotę Polską. Oczywiście takie dofinansowania obejmują tylko stowarzyszenia. Jeśli chodzi o instytucje, to mają one określony budżet, a sponsorować ich działania może wyłącznie osoba (firma) prywatna. Rozumiem, że na skalę masowych imprez rozrywkowych nie jest łatwo ustrzelić takiego sponsora. Ale na skalę kameralnych działań „z wyższej półki” można zawsze w naszym mieście liczyć na pomoc bardzo wielu osób. Na przykład przedstawicieli cechu rzemieślników. Zgodnie z wielowiekową tradycją prawdziwi, twórczy rzemieślnicy zawsze popierali artystów. Znam takich, którzy tę starą tradycję kontynuują. I to w mieście Szczytno. Wymienię dwójkę, z którymi współpracuję na co dzień, ale zapewniam, że znam ich jeszcze kilkoro. Pozdrawiam niniejszym zacnych mistrzów cechu Wieśka Kobusa i Witka Czujaka, a także, choć to nie rzemieślniczka, bardzo pomocną mecenaskę artystów - Joannę Ziółek. No i jeszcze właścicieli restauracji „Zacisze”. Rewelacja!
Przypomnijmy niektóre imprezy. Te, które cyklicznie przygotowują szczycieńskie stowarzyszenia. Przede wszystkim cały szereg wydarzeń pod hasłem artystycznych kontaktów z rodakami z Wileńszczyzny. Są to Dni Kresowe organizowane przez Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Wileńsko-Nowogródzkiej, a także Dni Wileńskie i Wileńska Niedziela Palmowa przygotowywane przez Towarzystwo Przyjaciół Muzeum w Szczytnie wespół ze Stowarzyszeniem Skarbników Warmii i Mazur. Wielodniowe spotkania rodaków obfitują w wernisaże wystaw, występy regionalnych zespołów estradowych i artystyczne warsztaty (nauka wyplatania świątecznych palm wg tradycji kresowej). Przypomnijmy, że wielu obecnych mieszkańców Szczytna jest potomkami dawnych Kresowiaków. Dla nich kontakt z kulturą Wileńszczyzny to prawdziwe święto.
Pisałem już o słynnych plenerach malarskich w Czarnym Piecu. Przypomnieć chcę także o corocznych konkursach twórczości osób niepełnosprawnych i związanych z nimi wystawami - niekiedy zaskakująco dojrzałymi artystycznie, a także o dniach kombatanta, którym zawsze towarzyszy atrakcyjna ekspozycja w muzeum, przygotowana przez warszawski Dom Spotkań z Historią. Warto także bywać na imprezach organizowanych w Miejskiej Bibliotece Publicznej. Jej dyrektor Jagoda Pijanowska naprawdę potrafi zaciekawić swoimi pomysłami.
Niewiele mówi się o scence w Pubie „9”. Owszem, to tylko gastronomiczny lokal z występami, ale jakież tam nazwiska pojawiają się od czasu do czasu! Zresztą sam animator i konferansjer kabaretowo - muzycznych imprez, czyli aktor Wiesiek Nideraus, to postać szczególna i zauważalna. Estradowy talent. Sądzę, że za mało wykorzystywany w imprezach poza „dziewiątką”.
Na zakończenie przypomnijmy o działaniach Starostwa Powiatowego w dziedzinie kultury. W poprzednim felietonie wyraziłem radość z okazji kilkuletniej już współpracy Starostwa z Muzeum Mazurskim. To naprawdę budujące, gdy odpowiedzialni urzędnicy, ustalając roczny program wydarzeń konsultują i wielokrotnie omawiają kolejne pozycje z bezpośrednimi animatorami kultury, a pan starościński sekretarz kompetentnie pełni rolę „oficera łącznikowego” między urzędem a muzeum. Dzięki tym staraniom mieliśmy piękny wieczór prezentujący kulturę Ekwadoru, podczas którego występowali prawdziwi Indianie, później gościliśmy rewelacyjne trio muzyczne z Meksyku, a obecnie trwają rozmowy o prezentacji wyspy Kuby z osobistym udziałem pana Ambasadora oraz kubańskich artystów.
Stanisław Jerzy Lec pośród swoich „myśli nieuczesanych” zawarł taką:
Przebił głową mur i znalazł się w sąsiedniej celi.
Na ogół rzeczywiście tak jest. Na szczęście nie zawsze.
Andrzej Symonowicz
{/akeebasubs}
