- Dlaczego na miejsce pożaru samochodu w Rozogach nie pojechała miejscowa OSP, ani żadna inna jednostka z terenu gminy, tylko czekać trzeba było ponad 20 minut na przyjazd zawodowych strażaków z komendy PSP w Szczytnie? – pytają zaniepokojeni tą sytuacją radni „Wspólnoty Samorządowej”. - Z informacji jaka dotarła do KP PSP w Szczytnie, wynika, że przybyli członkowie OSP nie mieli kluczy do remizy – odpowiada zastępca komendanta powiatowego PSP w Szczytnie. Potwierdza to teź prezes OSP Rozogi Janusz Wiśniewski.
Brak reakcji jednostki OSP na wezwanie do palącego się samochodu w Rozogach, co miało miejsce dwa miesiące temu, do dziś wywołuje zdziwienie i zaniepokojenie wśród mieszkańców gminy. To zdarzenie sprawia, że obawiają się oni o swoje bezpieczeństwo – alarmują radni z klubu Wspólnota Samorządowa. W związku z licznymi głoszeniami, które do nich napływają złożyli na ręce wójta interpelację.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
W odpowiedzi zastępca komendanta powiatowego st. kpt. Łukasz Godlewski napisał, że sytuacji tej towarzyszyło błędne zawiadomienie o miejscu zdarzenia. Zgłaszający podał Świętajno zamiast Rozóg. Dopiero po kilku minutach zweryfikowano informację. Gdy już dyżurny w PSP zadysponował do akcji OSP Rozogi okazało się, że do remizy przybyło tylko dwóch strażaków. Mimo to otrzymali polecenie wyjazdu na miejsce zdarzenia. W międzyczasie stawił się tam już zastęp JRG Szczytno. Jednostka z Rozóg ostatecznie, chociaż miała najbliżej, nie stawiła się. - Z informacji jaka dotarła do KP PSP w Szczytnie, wynika, że przybyli członkowie OSP nie mieli kluczy do remizy – pisze w odpowiedzi na interpelacje zastępca komendanta powiatowego PSP w Szczytnie.
Zamieszanie związane z błędnym zgłoszeniem i niepowiadomienie przez ochotników z Rozóg, że do zdarzenia nie wyjadą sprawiło, że dyżurny nie zadysponował innych jednostek OSP z gminy Rozogi.
Zastępca komendanta powiatowego PSP zapewnia też, że dyżurny do działań dysponuje ilość sił i środków adekwatną do charakteru zdarzenia. Zapowiada jednocześnie, że w przypadku oficjalnej deklaracji ze strony wójta, Komenda Powiatowa PSP za każdym razem dysonować będzie minimum dwie jednostki OSP Rozogi do działań na jej terenie. Komendant zauważa jednocześnie, że wśród strażaków ochotników przeważają osoby pracujące i to w zdecydowanej większości poza miejscem zamieszkania. - Wobec czego sytuacje braku wyjazdów do działań niestety zdarzają się coraz częściej – podsumowuje st. kpt. Łukasz Godlewski.
W przesłanej do wójta Kudrzyckiego odpowiedzi na interpelację, prezes OSP Rozogi Janusz Wiśniewski potwierdził, że strażacy nie wyjechali do akcji, bo nie mieli kluczy do remizy.
(o){/akeebasubs}
