Na szczytach gminnej władzy w Jedwabnie od pewnego czasu mocno iskrzy. Przewodniczący komisji rewizyjnej Stanisław Kowalczyk ma żal do kierującej pracami Rady Gminy Elżbiety Brzóski o to, że zbyt późno poinformowano go o wyjeździe na konferencję, na którą wcześniej się zapisał. W całej sprawie dopatruje się drugiego dna, uważając, że działalność jego komisji jest dla części radnych niewygodna. - Nie chodzi o komisję, lecz zachowanie jej przewodniczącego – odpowiada Elżbieta Brzóska.

Nie wzięły go na konferencję

CHCIAŁ JECHAĆ, ALE NIE POJECHAŁ

Przewodniczący komisji rewizyjnej w Jedwabnie Stanisław Kowalczyk ma duży żal do swoich koleżanek radnych, w tym do kierującej pracami Rady Gminy Elżbiety Brzóski. Chodzi o wyjazd przedstawicieli samorządu na konferencję państwowej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych, która odbyła się w październiku w Olsztynie. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Kowalczyk zgłosił się do udziału w niej, bo, jak mówi, chciał zadać prelegentom kilka pytań, dotyczących m.in. finansowania dodatkowych patroli policji ze środków gminnej komisji antyalkoholowej, do czego ma poważne zastrzeżenia. Ostatecznie przewodniczący komisji rewizyjnej na konferencję jednak nie pojechał. - Z niewiadomych przyczyn zostałem wykreślony z listy i niepoinformowany o terminie. Natomiast pojechała tam pani przewodnicząca rady i radna Danuta Trzcińska – mówi Kowalczyk. Informację o dokładnym terminie wyjazdu otrzymał telefonicznie z biura rady dopiero tego samego dnia, kiedy miał się on odbyć.

TO NIE NASZA WINA

Elżbieta Brzóska zaprzecza, aby ktokolwiek wykreślił radnego z listy. - Jeżeli pan się zgłosił i nie pojechał na konferencję, to nie moja wina, ani żadnego innego radnego – odpowiada przewodnicząca rady. Dodaje, że ponieważ Kowalczyk wyraził chęć wyjazdu, to nie informowała go o terminie, uznając, że jest on mu znany.

Stanisław Kowalczyk tym tłumaczeniom nie daje wiary. - To są jakieś rozgrywki – twierdzi. Jego niezadowolenie wzbudziło także to, że kilka tygodni temu odbyło się wspólne wyjazdowe posiedzenie dwóch komisji – społecznej i finansowo-gospodarczej w Małszewie. - Kto je zwołał i na jakiej podstawie? Obie te komisje w planie pracy tego nie miały – zauważa przewodniczący. Według niego sprawa, którą się zajmowały, dotycząca zamiany działek została już zbadana i zakończona przez komisję rewizyjną. Ma też zastrzeżenia do sposobu prowadzenia obrad sesji rady przez Elżbietę Brzóskę, bo nie pozwoliła mu ona ustosunkować się do jej stanowiska w sprawie wyjazdu do Małszewa. Ta jednak twierdzi, że wyjazdowe posiedzenie dwóch komisji nie miało związku z tym, czym wcześniej zajmowało się gremium, na którego czele stoi Kowalczyk.

NIEWYGODNA KOMISJA?

Stanisław Kowalczyk uważa, że obie przywołane przez niego sytuacje są wynikiem niechęci części radnych do komisji, której przewodniczy. Od początku jej działania budzą niemałe kontrowersje. W bieżącej kadencji samorządu kontrolowała ona szereg gminnych instytucji, niemal w każdej dopatrując się mniejszych lub większych uchybień. Sprawozdania z kontroli są zawsze przedstawiane na sesjach i podawane do publicznej wiadomości. - Od początku przewodnicząca jest przeciw naszej komisji, bo tylko ona jedna coś robi zgodnie z przyjętym planem. Reszta nie robi nic – mówi Stanisław Kowalczyk. Podkreśla, że jako radny niezależny jest dla niektórych niewygodny. - Wiele osób nie może tego znieść – uważa szef komisji rewizyjnej. Według niego części rady nie podoba się to, że z jej działalności pisane są sprawozdania. - Dotąd inne komisje nie złożyły swoich sprawozdań, nie realizują przyjętego planu pracy – twierdzi Kowalczyk.

CHODZI O PRZEWODNICZĄCEGO

Przewodnicząca Brzóska tymi słowami jest zbulwersowana. - Każda komisja ma swój plan pracy i go realizuje – zapewnia. Przyznaje jednak, że rewizyjna jest specyficzna, bo prowadzi kontrole. - Dlatego jej działalność budzi kontrowersje – potwierdza Elżbieta Brzóska. Stanowczo zaprzecza, aby poczynania komisji rewizyjnej były w radzie odbierane negatywnie. Jej zdaniem problem leży gdzie indziej. - Nie chodzi tu o samą komisję, tylko zachowanie przewodniczącego. O jego etykę, kulturę, a także stosunek do innych radnych, który im uwłacza – nie szczędzi mocnych słów przewodnicząca rady.

Ewa Kułakowska{/akeebasubs}