Mieszkańców bloku przy ul. Żeromskiego 10 zaskoczyło usunięcie piaskownicy i przydomowej huśtawki, bez żadnego wcześniejszego uprzedzenia. Czarę goryczy przepełniła informacja, że w tym miejscu ma powstać parking. - Zaczną nam smrodzić pod oknami, a dzieci nie będą miały gdzie się bawić – irytują się mieszkańcy.

Między wielorodzinnym budynkiem nr 10 stojącym przy ulicy Żeromskiego, a blokami przyległymi do ul. Polskiej rozciąga się spory teren. Częściowo jest on wykorzystywany jako boisko do koszykówki, ale w opłakanym stanie, częściowo jako plac zabaw dla dzieci i jako kącik do wypoczynku z ławkami.
Z placu zabaw korzystają, a właściwie korzystały, przede wszystkim dzieci mieszkające pod „dziesiątką”.
- Wczoraj rozebrano piaskownicę, a dziś kilku pracowników zabrało się do wykopywania huśtawki – żali się Barbara Kaczyńska z ul. Żeromskiego. Mówi nam, że dwójka jej dzieci przybiegła rano z płaczem, bo dowiedziały się, że huśtawka i inne urządzenia do zabawy zostaną usunięte. Pracownicy wykonujący tę robotę powiedzieli im, że w tym miejscu ma powstać parking samochodowy.
Słysząc to, zaniepokojeni rodzice wyszli na podwórko, ale pracownicy wykopujący sprzęt do bujania nie chcieli im już udzielić żadnej informacji. Jedyną ich reakcją był śmiech.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Zdenerwowani mieszkańcy zwrócili się więc o pomoc do naszej gazety.
- Po jakie licho miasto chce nas uszczęśliwić parkingiem, kiedy mamy gdzie postawić swoje samochody - irytują się mieszkańcy. Chcą nie postojowego placu, a miejsca do zabaw dla swoich pociech.
Pani Małgorzata Siemieniuk, także mama dwojga dzieci, mówi nam, że od lat starała się o ten przydomowy ogródek zabaw. Dzięki jej interwencjom w ratuszu, miasto zbudowało pod blokiem piaskownicę, a później dostawiło huśtawki i bujawki. Ostatnio na prośbę mieszkańców nasadzono też drzewka, a placyk miał być ogrodzony, choć tego akurat nie doczekano do dziś.
Nie może ona zrozumieć, podobnie jak i pozostali mieszkańcy, dlaczego jeżeli plac zabaw już powstał, to teraz jest usuwany i to bez żadnej konsultacji z mieszkańcami.
MIASTO STAWIA NA ATRAKCYJNOŚĆ
Zdaniem władz miejskich, urządzenia do zabawy pod blokiem nr 10 nie spełniały już norm bezpieczeństwa i dlatego trzeba było je usunąć.
- Nie jest planowana tam budowa jakiegokolwiek parkingu – uspokaja wiceburmistrz Krzysztof Kaczmarczyk. Dodaje, że przy okazji prac porządkowych postulowanych zresztą przez mieszkańców, m. in. naprawy ogrodzenia czy pielęgnacji drzew, usunięto stare zdezelowane sprzęty do zabawy. Wiceburmistrz radzi, by dzieci korzystały z placu zabaw na Małej Bieli albo w parku nad małym jeziorem. Tam są urządzenia o wiele atrakcyjniejsze niż te podblokowe. Obecnie miasto nie inwestuje w małe obiekty, a urządza większe, za to dużo ciekawsze dla milusińskich, bo praktycznie co roku wzbogacane o nowe urządzenia.
Jeśli chodzi o parking, to mieszkańcy odetchnęli z ulgą. Nie mogą jednak pogodzić się z likwidacją placu zabaw.
- Jak mamy posyłać małe dzieci na Małą Biel, gdy muszą one wówczas przechodzić przez ruchliwą ulicę? - zapytują rodzice.
Poza tym, zdaniem mieszkańców, nie powinno się wykopywać huśtawek, czy likwidować piaskownicy bez uprzedniego poinformowania.
- W przeciwnym wypadku powstają tylko, zupełnie niepotrzebne, zapalne zdarzenia – konkluduje Małgorzata Siemieniuk.
Marek J.Plitt{/akeebasubs}
