W poprzednim numerze „Kurka” opisywaliśmy niebezpieczne zarośla krzewiące się tuż przy wjeździe do Warmińsko-Mazurskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej w Korpelach.
Nie minęło wiele czasu, a otrzymaliśmy kolejne sygnały o podobnie wybujałych zaroślach, m. in. zasłaniających widoczność na skrzyżowaniu ulic Solidarności i Pułaskiego oraz Solidarności – Działkowa.
Krzewiące się tam rośliny wybujały na dwa metry z okładem i mocno ograniczają widoczność, jeśli chce się skręcić w ulicę mającą pierwszeństwo przejazdu. Ale to nie wszystko. Jak widać na zdjęciu, krzaki kryją dodatkową niespodziankę w postaci znaku zakazującego wjazdu pojazdom o masie całkowitej ponad... No właśnie, nie wiadomo jakiej, bo nawet jak się podjedzie pod sam znak i zajrzy w listowie nie widać dokładnie cyfry. Prawdopodobnie chodzi o 3 tony.
PRZEOCZENIE?
W chwilę po tym jak zjawiliśmy się w opisywanym miejscu, pod skrzyżowanie podjechał ciągnik Zakładu Gospodarki Komunalnej w wiadomym celu – zebrania śmieci po wcześniejszym zamieceniu ulicy.
Zważywszy panujący w tym czasie tropikalny upał, nie była to praca lekka, ani przyjemna. Mimo to pracownicy się nie oszczędzali i w chwilę później byli już za skrzyżowaniem, gdzie zbierali kolejne kupki odpadków.
Ba, czy jednak narzucili sobie zbyt szybkie tempo pracy, czy może stało się tak z powodu upału, ale przeoczyli po drodze dość duży przedmiot. Popatrzmy na kolejne zdjęcie. Przepełniony kosz na śmieci pozostał niezauważony. Stoi teraz bezużyteczny, no i nie wiadomo kiedy doczeka się opróżnienia.{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
PIWNE PAMIĄTKI
Podczas dnia zeszłotygodniowe upały były niemal nie do zniesienia, więc typowo rekreacyjny szlak, jakim jest ścieżka wokół dużego jeziora nie należał do zbyt uczęszczanych. Widać było tylko pojedynczych spacerowiczów, wrotkarzy, czy rowerzystów, wśród których przemykał nestor miejscowego kolarstwa Janusz Jastrzębski. Ale na ścieżkę sprowadziło nas co innego. Otóż korzystający z niej mieszkańcy miasta skarżyli się, że tu i tam pod ławkami zalegają... piwne pamiątki w postaci pustych butelek. Widać je na kolejnym zdjęciu, tuż za drewnianym sprzętem do siedzenia.
Ławka stoi samotnie, bez kosza na odpadki, który jest znacznie od niej oddalony (biały otok). Biesiadnicy przestawili ją w bardziej cieniste miejsce. Na dostawienie śmietnika nie starczyło już im chyba sił, ani chęci, no i mamy to co mamy, czyli bałagan.
NAPÓJ DESPERATÓW
Opisywane wcześniej butelki leżące za ławką to szklane opakowanie trunku red desperados. Na
internetowej stronie producenta można przeczytać, że jest to energetyczne połączenie piwa, tequili i guarany, które pobudza i zapewnia dobry nastrój do zabawy. Moc to tylko 6% alkoholu, więc niby nadaje się dla młodych ludzi. No i w związku z tym, na wzmiankowanej stronie są zamieszczone fotorelacje z imprez zapijanych desperados oraz zachęta do wysyłania przez konsumującą go młodzież do nadsyłania własnych zdjęć z podobnych ubawów. No to teraz pokażemy Czytelnikom własne zdjęcie z nadjeziornej imprezy, a właściwie jej niezbyt udanego finału.
Jak widać, biesiada skończyła się interwencją policji, bo trunków nawet niskoprocentowych tuż przy ścieżce pieszo-rowerowej pić nie wolno.
W takich miejscach desperados mogą rzeczywiście pić tylko desperaci, bo wnet zostaną namierzeni przez odpowiednie służby.
Na koniec jeszcze jedno - podobnej skuteczności w działaniu policji oczekiwalibyśmy także w stosunku do nadjeziornych wandali. Abyśmy już nie musieli oglądać takich widoków jak kosze na śmieci nurzające się wodzie obok innych elementów małej miejskiej architektury, czy uszkodzone latarnie.

ROWERO-PIESZOSTRADA
Niedawno pisaliśmy, że budowa szlaku pieszo-rowerowego Kamionek – Szczycionek dobiega końca. Obecnie inwestycja jest już gotowa i jak widać ruch na ścieżce jest całkiem spory, bo wielu mieszkańców Kamionka i Szczytna zmierza nią nad jezioro w Szczycionku. Nie jest ono duże, ani też woda w nim nie jest wybitnie czysta, ale kąpiele w tym podmiejskim akwenie mają swoich zwolenników. Miejsc plażowych jest kilka, w tym jedno przy sporej polanie, gdzie w dawnych czasach często rozbijali tabor Romowie. Trafiliśmy tam na niewesoły obrazek – pośrodku polany wala się kupa śmieci. Tymczasem parę metrów za odpadkami kilka dni temu Nadleśnictwo Korpele postawiło swoją tablicę. Na kolorowej planszy leśnicy dziękują m. in. za przestrzeganie porządku w lesie w myśl zasady: wypoczywaj w nim, poznawaj i chroń. Jest też i o tym co robić ze śmieciami: wrzucaj odpadki do pojemników. Ba, pojemników
nigdzie nie widać, wobec czego zapytajmy – do kogo mieć pretensję? Dobrze, że bywalcy polany składają odpadki przynajmniej w jednym miejscu, a nie rozwłócząją ich po całej polanie.
DROGOWA PUŁAPKA
Nasi Czytelnicy skarżą się, że od kilku dni ul. Bartna Strona przecina porzeczy rowek. Z powodu jakichś prac remontowych wycięto pas asfaltowej nawierzchni i niby jej brak wypełniono piaskiem. Nie zagęszczono go jednak należycie lub piasku było za mało, bo powstał dość głęboki rowek. Teraz wpadają w niego samochody jeden za drugim, bo miejsce nie zostało oznaczone jakimkolwiek znakiem.{/akeebasubs}
