Miasto powinno się połączyć z gminą, a na czele powstałego w ten sposób samorządu stanąć wójt – taki postulat wysuwa były burmistrz Henryk Żuchowski. Jego zdaniem dałoby to Szczytnu impuls do wyjścia z gospodarczego marazmu i zapaści demograficznej. Do łączenia się miast i okalających je gmin, tzw. „obwarzanków”, zachęca też ministerstwo administracji. Czy ten scenariusz jest realny w Szczytnie?
MIASTO UMIERA, GMINA ROZKWITA
Wystarczy nawet krótki spacer po Szczytnie, by przekonać się, że sytuacja gospodarcza miasta nie jest najlepsza. W witrynach wielu pustych lokali usługowych od miesięcy wiszą informacje, że są one do wynajęcia. Nie licząc nowych marketów, nie powstają tu żadne miejsca pracy w zakładach czy fabrykach. Wręcz przeciwnie – mieszkańcy tracą zatrudnienie, czego przykładem jest likwidacja „Favoritu”. Młodzi po zdaniu matury najczęściej stąd wyjeżdżają, nie widząc tu dla siebie żadnej przyszłości. Dane demograficzne nie napawają optymizmem – jeszcze niedawno Szczytno liczyło 28 tysięcy mieszkańców. Pod koniec 2013 było ich już tylko niewiele ponad 24 tysiące. Przyczyną tego stanu jest nie tylko ogólna sytuacja gospodarcza w kraju spowodowana kryzysem. Nie od dziś wiadomo, że w mieście ubywa terenów inwestycyjnych i działek budowlanych. Za to otaczająca Szczytno gmina rozwija się znacznie dynamiczniej. W ostatnich latach to jedyny samorząd w powiecie szczycieńskim, w którym odnotowywany jest znaczący wzrost liczby mieszkańców (w ub. r. o blisko 200). Obecnie zamieszkuje ją już ponad 12 tysięcy osób, z czego wiele przeprowadziło się tu z miasta. Część pracuje na jego terenie, ale podatek odprowadza w miejscu zamieszkania, czyli w gminie. Jej mieszkańcy korzystają też z miejskiej infrastruktury oraz placówek kulturalnych. Burmistrz Szczytna Danuta Górska nie widzi w tym nic nadzwyczajnego, bo jej zdaniem oba samorządy tworzą wspólną aglomerację. Problem w tym, że funkcjonują jako dwa odrębne twory z oddzielną administracją generującą niemałe koszty.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
MINISTERSTWO ZA ŁĄCZENIEM „OBWARZANKÓW”
Nie brak głosów, że receptą na rozwiązanie problemów, z którymi boryka się Szczytno, byłoby połączenie go z okalającą miasto gminą. Podobne dylematy przeżywają także inne samorządy o podobnym charakterze w całym kraju. Za ich łączeniem jest ministerstwo administracji, które na zachętę chce dorzucić „obwarzankom” 140 mln złotych. Resort przeprowadził już nawet analizę kosztów łączenia 158 gmin tego typu. Operacji tej pomóc ma wprowadzenie mnożnika, który korygowałby zachętę indywidualnie dla każdej nowo utworzonej jednostki. Tym samym gminy z mniejszymi wpływami PIT otrzymywałyby silniejsze wsparcie. Wśród plusów łączenia samorządów, resort wymienia m.in. zmniejszenie kosztów administracji oraz ograniczenie korzystania z usług miejskich przez mieszkańców, których podatki odprowadzane są do kasy wiejskiej.
WÓJT NA BURMISTRZA
Za połączeniem miasta z gminą jest były burmistrz Szczytna, Henryk Żuchowski. Przypomina, że w okresie swoich rządów podejmował inicjatywy zmierzające do rozszerzenia miejskich granic, ale nie przyniosły one spodziewanego skutku. Były burmistrz proponuje, aby przez pierwsze 2 – 3 kadencje na czele nowo utworzonego samorządu stał wójt, a jego zastępcą był przedstawiciel miasta.
- Nie byłoby to dla Szczytna żadną ujmą. Gmina rozwija się zdecydowanie lepiej od miasta – zauważa były burmistrz i apeluje, aby w tej sprawie odstawić na bok osobiste ambicje i pomyśleć o dobru obu samorządów. Podkreśla, że obecny włodarz gminy Szczytno jest postrzegany jako dobry gospodarz i na pewno sprawdziłby się również jako burmistrz. Spodziewa się, że połączenie obu samorządów nie wszystkim byłoby na rękę. - Uderzyłoby w część urzędników, bo ich liczba by się zmniejszyła – mówi Żuchowski, uprzedzając, że największego oporu należy oczekiwać z tego właśnie kręgu.
Wywołany do tablicy wójt Sławomir Wojciechowski do propozycji byłego burmistrza Szczytna podchodzi bez entuzjazmu. Jego zdaniem jest ona nierealna. - Wójtów i burmistrzów wybierają mieszkańcy, takich rzeczy nie można odgórnie zapisać – mówi. Nie podoba mu się również pomysł rządu na połączenie samorządów. - Pieniądze, zamiast na zachętę do łączenia, niech minister lepiej przeznaczy na walkę z bezrobociem, niech pochyli się nad przedsiębiorcami i obniży im podatki, aby dać możliwość tworzenia nowych miejsc pracy – podpowiada Wojciechowski. To właśnie bezrobocie jest, jego zdaniem, głównym czynnikiem hamującym rozwój większych samorządów.
Jako argument przeciw łączeniu miasta z gminą przemawia też, według wójta, to, że straciłyby na tym mniejsze miejscowości.
WIĘKSZY MOŻE WIĘCEJ
Nieco inne zdanie ma na ten temat kandydat na wójta gminy Szczytno w zbliżających się wyborach, radny gminny Sławomir Łyszkowski. - Obecnie współpraca między miastem a gminą nie układa się najlepiej. Gdyby był jeden włodarz, byłoby inaczej. Zniknęłaby potrzeba dogadywania się między obydwoma samorządami np. w kwestii różnego rodzaju opłat – zauważa, dodając, że gmina „obwarzankowa” jest rzeczywiście obciążeniem dla miasta. - Jak ma się ono rozwijać, nie mając terenów inwestycyjnych? - pyta radny. Zastrzega jednak, że aby połączenie miało sens, musiałoby być oparte na rozsądnych proporcjach, aby nie stracili na tym mieszkańcy gminy.
Za łączeniem samorządów jest także wójt Świętajna Janusz Pabich. - Im większa gmina, tym łatwiej rozwiązywać jej problemy – argumentuje swoje stanowisko. Jego zdaniem „obwarzanki” były błędem od samego początku obowiązywania ustawy o samorządach lokalnych. - Nie można jednak usuwać ich na siłę. Potrzebne są rozmowy, namowy i zachęty – uważa wójt Pabich. Przekonuje, że na łączeniu nie musiałyby wcale tracić mniejsze miejscowości. - Na pewno można znaleźć sposoby, które by temu zapobiegły – mówi, dodając, że na połączeniu zyskałaby i gmina, i miasto.
Ewa Kułakowska,
Andrzej Olszewski
{/akeebasubs}
