Według grzybiarzy, którzy zbierają leśne okazy dla zarobku, tegoroczny sezon nie należy do najlepszych. W lasach panuje susza, więc trudno coś uzbierać. Jednak gdy domowy budżet świeci pustkami, te parę dodatkowych groszy ze sprzedaży grzybów zawsze się przyda.
Na poboczach bardziej uczęszczanych szlaków widać już grzybiarzy oferujących leśne okazy na sprzedaż. Najwięcej na szlaku Szczytno – Wielbark.
- Nie jest to łatwy zarobek, jak mogłoby się wydawać – mówi pani Dorota, sprzedająca grzyby z pobocza szosy. Dodaje, że wstaje o brzasku, około godz. 4.00. Zbiera do ósmej lub dziewiątej, potem idzie na drogę i tak codziennie. W powszednie dni zarabia 20 – 30 zł, nieco więcej zdarza się w weekendy. Trudno jednak o dobry zarobek, bo obok stoi konkurencja - kilka innych osób, oferujących podobne okazy. Jedna z najbardziej wytrwałych zbieraczek, pani Hania, mówi „Kurkowi”, że w całym sezonie można zarobić nie więcej niż 1 – 2 tys. zł. Nie jest to dużo, ale zawsze coś. Starczy na zakup podręczników szkolnych dla dzieci, na opał, czy uregulowanie rachunków.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Obok starszych osób przy szosie siedzą też dzieci i nieco starsza młodzież, również z koszykami czy plastikowymi pojemnikami wypełnionymi grzybami. Standardowe pojemniki oferują za 10 zł, nieco większe z prawdziwkami za 20.
- Sama nazbierałam – chwali się nastoletnia Ania. Mówi nam, że za zarobione pieniądze kupi sobie zeszyty, kolorowy piórnik oraz słodycze.
Klientów nie ma jednak zbyt wielu. Jak mówią nam grzybiarze, to co się nie sprzeda, trzeba będzie ususzyć, aby się nie zmarnowało.
Marek J.Plitt
{/akeebasubs}
