Piętnaście bramek w spotkaniu Błękitnych Pasym, pierwsze zwycięstwo SKS-u i wysoka porażka Omulwi – tak można podsumować kolejną serię sparingów z udziałem naszych drużyn.

Niesamowita wymiana ciosów w meczu Błękitnych
Mecz SKS-u w Myszyńcu (podobnie jak Omulwi) rozgrywany był w trudnych warunkach

Takie wyniki rzadko spotyka się nawet w grach kontrolnych. Strzelenie przez pasymian ośmiu bramek w kontekście ich niedawnych wyczynów w lidze nie jest może wielką sensacją, ale stracenie aż siedmiu goli z drużyną z klasy okręgowej – to już co najmniej niespodzianka. Podopieczni Mirosława Romanowskiego pokonali na olsztyńskich Dajtkach GKS Stawiguda 8:7 (3:1). Pięć trafień zaliczył Patrycjusz Malanowski, któremu nie było dane wystąpić w ostatnich sparingach III-ligowego Pelikana Łowicz (w tej drużynie przebywał na testach, o czym ostatnio pisaliśmy). Dwie bramki dołożył Arkadiusz Foruś, a jednego gola zdobył Mateusz Kędzierski.

Swoje pierwsze sparingowe zwycięstwo zanotował SKS Szczytno. Zespół Mirosława Zyśka wygrał

z Kurpikiem Kadzidło z mazowieckiej klasy A 3:2 (0:2). {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} - Przespaliśmy pierwszą połowę - mówi kierownik drużyny Waldemar Pogorzelski. - Trener przeprowadził pewne zmiany i to przyniosło duży efekt. Bramki dla SKS-u zdobyli: Maciej Nasiadka, Marcin Grzywiński i Mariusz Miłek.

Bardzo wysokiej porażki doznali piłkarze Omulwi Wielbark. Ulegli oni Startowi Nidzica aż 1:9 (1:3). Trener Mariusz Korczakowski miał do dyspozycji jedynie pięciu seniorów: C. i S. Nowakowskich, Remiszewskiego, Cieślika i Staszewskiego. Honorową bramkę zdobył ostatni z tej piątki. Wielbarski szkoleniowiec narzekał na stan boiska w Myszyńcu – tam bowiem rozegrano mecz. - Cud, że nikomu nic się nie stało. Takie boisko to lodowisko – słyszymy. Zespół z Nidzicy zagrał w specjalnych butach, co nie pozostawało bez wpływu na rozwój wydarzeń. Mariusz Korczakowski nie ukrywa jednak, że ma spore problemy kadrowe. - Uważam, że na ligę sklecę skład, ale na to trzeba trochę czasu i chęci – mówi. Trener Korczakowski informuje, że chęć gry w Omulwi wyraża jednak Hubert Buła (niedawno planował rozbrat z futbolem), niewykluczony jest również powrót Mateusza Abramczyka.

Przygotowania do rundy wiosennej trwają także już u drużyn klasy B, przystępujących do rozgrywek nieco później niż zespoły klasy okręgowej i IV ligi. Z Kurpikiem Kadzidło zmierzył się kilka dni przed meczem SKS-u także GKS Szczytno. Nasz zespół wygrał to spotkanie 5:4, choć praktycznie przez cały czas gonił wynik, a pod koniec musiał walczyć (czerwona kartka) w dziesięciu. O niespodziankę postarał się lider klasy B Zryw Jedwabno, który pokonał 4:3 GKS Dźwierzuty.

(gp), (dob){/akeebasubs}