Ferdynand Sosnowski słynie głównie jako autor zdjęć przyrodniczych. Okazuje się jednak, że oprócz fotografii ma drugą wielką pasję. Od dzieciństwa zajmuje się modelarstwem, a jego najnowsze dzieło, to zainspirowana „Krzyżakami” makieta grodu Juranda i Danusi.

Nieznana pasja pana Ferdynanda
Wykonana przez Ferdynanda Sosnowskiego z wielką precyzją makieta grodu Juranda i Danusi powstawała pół roku

NIE TYLKO FOTOGRAFIA

Ferdynand Sosnowski, na co dzień pracownik szczycieńskiego TBS-u, to postać znana mieszkańcom Szczytna, nie tylko z powodu wykonywanego zawodu. Od lat zajmuje się fotografią i makrofotografią, a jego ulubionymi obiektami są owady. Prace pana Ferdynanda można było podziwiać na wielu wystawach w Szczytnie i nie tylko. Niewiele osób zapewne wie, że ma on drugą wielką pasję – modelarstwo.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  - Zajmuję się nim od dzieciństwa. Zaczynałem od składania modeli dołączanych do czasopism „Miś”, „Świerszczyk”, a potem „Świat Młodych” - wspomina pan Ferdynand. W swoim dorobku ma m.in. okręty wojenne z różnych epok, żaglowce oraz samoloty. Niedawno wykonał mierzący 1,5 – metra model słynnego rosyjskiego okrętu atomowego „Kursk”. W jego kolekcji jest też amerykański pancernik z czasów II wojny światowej „Waszyngton”. Teraz pracuje nad niemieckim pancernikiem „Bismarck”, który ma już prawie na ukończeniu. O każdym z modeli pan Ferdynand może opowiadać godzinami. Zna najdrobniejsze szczegóły techniczne poszczególnych obiektów, bo przy pracy nad nimi czyta fachową literaturę. - Sztuka modelarska polega na tym, że dany model ma być czysto sklejony. Żeby to osiągnąć, trzeba dokładnie dopasować wszystkie elementy – mówi pan Ferdynand.

Wiele modeli trzyma w swoim mieszkaniu, inne porozdawał, a część z czasem uległa zniszczeniu. Ich żywot jest bowiem stosunkowo krótki. Niszczą się choćby przy wycieraniu kurzu. Nasz rozmówca wspomina, że kiedyś żona poprosiła go, aby wyrzucił mocno już nadgryziony zębem czasu, lecz kompletny model amerykańskiego bombowca. - Zabrałem go, idąc do sklepu, ale szkoda mi było tak po prostu wyrzucić do śmietnika. Postawiłem więc samolot na nim, a gdy wracałem, już go nie było. Zrobiło mi się lżej na sercu, że ktoś ten model zabrał – opowiada.

GRÓD JURANDA I DANUSI

Najnowszym dziełem pana Ferdynanda jest wykonana z wielką precyzją makieta średniowiecznego grodu Juranda i Danusi. - Przy pracy nad nią inspirowałem się „Krzyżakami” - zdradza. Patrząc na makietę trudno uwierzyć, że powstała ze zwykłych … patyków. Autor zadbał o najdrobniejsze detale. W grodzie otoczonym drewnianą palisadą jest ruchomy most zwodzony i brama, w środku chatki Juranda i jego drużyny, a nawet maleńka kapliczka. Wykonanie makiety zajęło panu Ferdynandowi pół roku. W przyszłości chciałby ją przekazać do muzeum. Marzy mu się również, aby taki gród, już naturalnej wielkości, powstał kiedyś na szczycieńskim półwyspie, stanowiąc nie lada atrakcję turystyczną miasta.

(ew){/akeebasubs}