W sobotnią noc w jednym z gospodarstw w Wilamowie wybuchł pożar. Zanim na miejsce dotarła straż, był on już w pełni rozwinięty. Straty są ogromne. Spłonęła m.in. drewniana stodoła, w której znajdowało się siedem sztuk bydła i kucyk, poddasze domu oraz obora.

Nocny pożar w Wilamowie
Z żywiołem walczyło blisko 60 strażaków

Pożar wybuchł po godzinie 1.00 w sobotę 30 listopada. Paliła się znajdująca się na skraju kompleksu budynków mieszkalno – inwenstarsko – gospodarczych stodoła. Przebywające w niej 15 sztuk bydła właściciele zdążyli wypuścić przed przyjazdem straży pożarnej. Ogniem objęty był dach i poddasze obiektu, w którym przechowywana była słoma. - W chwili przyjazdu straży, pożar był już w pełni rozwinięty i rozprzestrzeniał się w kierunku budynku mieszkalnego – relacjonuje kpt. Łukasz Wróblewski, oficer prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Szczytnie.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Mieszkańcy, trzy osoby, w tym 13-letnie dziecko, opuścili dom samodzielnie. W czasie trwającej pięć i pół godziny akcji gaśniczej strażacy wynieśli z płonących pomieszczeń butlę z acetylenem i propanem butanem. W działaniach uczestniczyło 57 strażaków z JRG Szczytno, OSP Wilamowo, Rozogi, Klon, Faryny, Szymany, Świętajno, Spychowo i Dąbrowy.

Pomimo wysiłku ratowników, żywioł spowodował ogromne straty. Spaleniu uległo poddasze budynku mieszkalnego z kuchnią, salonem oraz wyposażeniem, kuchnia letnia, pomieszczenia magazynowe, warsztat samochodowy, obora ze zbożem oraz drewniana stodoła. W tej ostatniej zginęły cztery byki, dwie jałówki, jedna krowa i kucyk. Ucierpiała także 59-letnia właścicielka gospodarstwa, która doznała oparzeń drugiego stopnia obu rąk. Po przebadaniu przez ratowników medycznych pozostała jednak na miejscu. Jej syn, Wiktor Gronowski, mówi, że feralnej nocy obudziły go dopiero krzyki matki. - Wołała: „palimy się!”. Jak wyszliśmy z domu, to już wszystko było w ogniu – chlewnia ze zwierzętami, garaż i stodoła – mówi pan Wiktor. W całym nieszczęściu dostrzega ten plus, że nikomu z członków rodziny nic poważnego się nie stało. Teraz jednak nie wie, co będzie dalej z ocalałymi zwierzętami, bo żywioł całkowicie strawił zapasy siana i słomy.

Gospodarzom w sprzątaniu, już po zakończeniu akcji gaśniczej, pomagali sąsiedzi i druhowie z OSP Wilamowo. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną pożaru.

(ew)

Pożar zniszczył m.in. poddasze budynku mieszkalnego
Przy sprzątaniu po pożarze gospodarzom pomagali sąsiedzi i strażacy z Wilamowa{/akeebasubs}