Od 1 listopada nowym proboszczem parafii pw. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Spychowie jest 57-letni ks. Mariusz Makowski. Przejął tę funkcję po niedawno zmarłym księdzu Mirosławie Lango. Jest znany miejscowym parafianom, bo w latach 2002-2006 był wikariuszem w pobliskim Świętajnie.

Nowa parafia, jak nowe życie
Nowy proboszcz ks. Mariusz Makowski zapowiada kontynuację tego, co w Spychowie zaczęli jego poprzednicy

POWRÓT PO LATACH

- Nigdy nie spodziewałem się, że znowu trafię niemal w to samo miejsce. Cieszę się jednak, że tu wracam. Wiem, że mieszkańcy Spychowa mocno bronią swojego i prężnie działają na swoim terenie - mówił podczas mszy powitalnej ks. Mariusz Makowski, wspominając czasy, gdy był wikariuszem w Świętajnie. Do parafian zwrócił się z prośbą, aby w przypadku, gdy będą mieli jakieś uwagi, od razu mu je przekazywali. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Podkreślił, że muszą się poznać, a on jako proboszcz musi zdobyć ich zaufanie, którego nie dostaje się tak od razu. Włodarze Spychowa oraz dzieci przywitali proboszcza miłymi słowami i życzeniami, wręczając kwiaty i megalaurkę wykonaną przez najmłodszą społeczność.

PRZEZ BRAZYLIĘ I STANY DO SPYCHOWA

Ks. Mariusz Makowski urodził się i uczył w Bydgoszczy. Gdy był małym chłopcem i służył do mszy świętej mówiono mu, że kiedyś zostanie księdzem, a on to potwierdzał. Później, będąc w siódmej i ósmej klasie przeżywał wewnętrzny bunt i nie dopuszczał już myśli, że obierze kiedyś drogę kapłaństwa. To się jednak zmieniło w liceum. Po jego ukończeniu postanowił wstąpić do Wyższego Seminarium Duchownego Zgromadzenia Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej w Poznaniu. Gdy decyzję o tym zakomunikował w domu, jego tata stwierdził, że mu prędzej kaktus na dłoni wyrośnie niż on zostanie księdzem. Mimo to, rodzice nie byli przeciwni jego wyborowi.

Kapłanem jest od 32 lat. Swoją drogę posługi ma bardzo bogatą. Zaczynał od Marianowa koło Stargardu, potem udał się na 1,5-roczną misję do Brazylii. Po powrocie pracował w Radziszewie koło Szczecina i Stargardzie Szczeciński. Kolejne 5 lat spędził w Stanach Zjednoczonych, a w następnych pełnił posługę w Mrągowie, Świętajnie, Bieniewie/ Piotraszewie koło Ornety, gdzie był proboszczem przez 13 lat. Stamtąd przyjechał teraz do Spychowa.

W wolnych chwilach lubi spędzać czas pływając i jeżdżąc na rowerze. Pasjonują go piękne, stare rzeczy - obrazy i meble. W nowej parafii planuje kontynuować to, co zaczęli jego poprzednicy. Zauważa, że kościół wymaga troski i remontu. Przyznaje, że bardzo trudno odnaleźć się w nowej parafii. Szczególnie, gdy w poprzednim miejscu było się przez długi czas. - Nowa mi parafia to w pewnym sensie rozpoczęcie życia od nowa – zwierza się ksiądz proboszcz.

Agnieszka Karpińska{/akeebasubs}