Burmistrz Mańkowski nie zamierza przedłużyć umowy dzierżawy budynku Niepublicznego Przedszkola „Pod Topolą”, mimo że jego dyrektor pod koniec roku wystąpiła o to do miasta. Od września ma tam funkcjonować miejska placówka, do której uczęszczać miałyby dzieci z przedszkola na ul. Konopnickiej. W nim z kolei miasto chce stworzyć dodatkowe, brakujące obecnie miejsca żłobkowe.

Nowy pomysł na żłobek
Nieprzedłużenie umowy dzierżawy oznacza, że funkcjonujące od ponad 30 lat Niepubliczne Przedszkole „Pod Topolą” zakończy działalność

NIE PRZEDŁUŻY UMOWY, CHOĆ CHCIAŁA TEGO DYREKTOR

Tak jak już pisaliśmy, miasto rezygnuje z kosztownej rozbudowy przedszkola „Bajka” i utworzenia w nim brakujących miejsc żłobkowych. We wtorek burmistrz Krzysztof Mańkowski spotkał się z częścią radnych, aby przedstawić im nową koncepcję. Zgodnie z nią, na potrzeby żłobka miałby zostać zaadaptowany budynek przedszkola „Promyczek” na ul. Konopnickiej.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Placówka ta co prawda już tam funkcjonuje, ale zgodnie z planem miasta miałaby zostać powiększona o dodatkowe miejsca. W tym celu część przedszkolaków zostałaby z ul. Konopnickiej przeniesiona do obecnej siedziby Niepublicznego Przedszkola „Pod Topolą”. Ten miejski budynek od ponad 30 lat dzierżawi dyrektor tej placówki Bożenna Mikielewicz. Obecna umowa obowiązuje do końca sierpnia. Dyrektor była zainteresowana dalszym prowadzeniem przedszkola. Pod koniec ubiegłego roku złożyła do miasta wniosek o przedłużenie umowy dzierżawy. Tymczasem z naszych informacji wynika, że podczas spotkania z radnymi włodarz informował ich, że Bożenna Mikielewicz zamierza przejść na emeryturę. W rozmowie z nami dyrektor tego nie potwierdziła, powiedziała jedynie, że ma już uprawnienia emerytalne.

CO Z DZIEĆMI Z GMINY?

Według burmistrza, dzięki adaptacji pomieszczeń na ul. Konopnickiej, w mieście przybyłoby 50 miejsc żłobkowych. To rozwiązanie byłoby znacznie tańsze niż rozbudowa „Bajki”. Kolejnym jego plusem byłoby to, że dzieci mogłyby iść do żłobka już od września.

Mańkowski miał też zapewniać radnych, że pracownicy przedszkola „Pod Topolą” nie stracą pracy i nadal będą zatrudnieni w tym samym miejscu, tylko już w miejskiej jednostce. Obecnie do niepublicznej placówki uczęszcza ponad 160 dzieci, z czego ok. 40 z terenu gminy Szczytno, które w przypadku utworzenia przedszkola miejskiego, będą musiały szukać miejsc gdzie indziej. Ta kwestia budzi wątpliwości części radnych. - To zagrywka przeciw wójtowi – komentuje jeden z nich, dodając, że na animozjach między miastem a gminą ucierpią dzieci. - Jako ojciec nie wyobrażam sobie, że mając dziecko od roku czy dwóch w przedszkolu, nagle tracę w nim miejsce – dodaje nasz rozmówca.

CO NA TO RADNI?

Czy radni poprą koncepcję burmistrza? - Naszym celem od dwóch lat jest rozwiązanie problemu braku miejsc żłobkowych. Jesteśmy za budową nowego obiektu, ale zdajemy sobie sobie sprawę z tego, że wymaga to czasu – mówi szef klubu „Wszystko dla Szczytna – PSL” Rafał Kiersikowski, dodając, że radni podejmą ostateczną decyzję po zapoznaniu się ze szczegółami dotyczącymi m.in. opłat, wyżywienia oraz zatrudnienia personelu z przedszkola „Pod Topolą”. Chcą też spotkać się z dyrektor Mikielewicz, aby poznać jej stanowisko. - Cieszymy się, że nasza presja wywierana na burmistrza odniosła skutek i wymusiła na nim szukanie rozwiązań – dodaje Kiersikowski.

(ew){/akeebasubs}