OSP Wielbark jeszcze w tym roku otrzyma nowy ciężki wóz bojowy. Jego zakup pochłonie ponad 1,6 mln zł, z czego niemałą część stanowią środki własne wielbarskiej jednostki. Żeby je pozyskać, strażacy sprzedali jeden ze starszych swoich samochodów.

Nowy wóz najpóźniej na gwiazdkę
Strażacy z Wielbarka nie mogą się już doczekać, kiedy taki wóz bojowy trafi wreszcie do ich jednostki/www.pssczesniak.pl

- O tym samochodzie marzymy od lat – mówi Szymon Pawłowski, prezes OSP Wielbark, a na co dzień dyżurny operacyjny w Komendzie Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Olsztynie. Jeszcze w tym roku marzenie wielbarskich druhów się spełni. Wyłoniono już firmę, która dostarczy pojazd. Będzie to ciężki wóz bojowy Scania na 7 m3 wody, mieszczący 6-osobową załogę. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  - Na pewno poprawi on i zwiększy potencjał naszej jednostki, która działa na terenie gminy, powiatu, a nawet województwa – podkreśla prezes. Obecnie OSP Wielbark dysponuje jednym średnim samochodem GBA, który może pomieścić 2,5 m3 wody. To, jak zauważa Szymon Pawłowski, nie wystarcza w sytuacji, gdy ok. 60% gminy stanowią lasy zagrożone często pożarami. Drugi, lekki pojazd, druhowie sprzedali, żeby pozyskać środki na zakup nowego wozu. Zbiórka zresztą nadal trwa, a pomoc strażakom zadeklarowały m.in. lokalne firmy, w tym IKEA oraz Nadleśnictwo Wielbark. Koszt nowego wozu to ponad 1,6 mln zł, z czego 579 tys. zł będzie pochodzić z KG PSP i NFOŚiGW, 135 tys. zł to środki własne OSP Wielbark, 50 tys. zł dołoży Urząd Marszałkowski, a 850 tys. zł gmina Wielbark.

Pojazd trafi do jednostki najpóźniej w połowie grudnia, ale prezes liczy na to, że być może stanie się to szybciej. Będzie on posiadał jedynie standardowe wyposażenie, więc przed strażakami stanie kolejne wyzwanie – jego zakup. Tu także liczą na hojność sponsorów.

Do OSP Wielbark należy obecnie 41 członków, z czego 28 posiada badania lekarskie i uprawnienia do udziału w działaniach ratowniczo – gaśniczych. Średnio w roku notują ok. 100 interwencji. W większości są to tzw. miejscowe zagrożenia, czyli wypadki drogowe, usuwanie skutków anomalii pogodowych czy działania związane z udzielaniem pomocy przedmedycznej w sytuacjach, gdy np. brakuje wolnej karetki.

(ew){/akeebasubs}