Co jakiś czas powraca w mediach sprawa odbudowy szczycieńskiego zamku. A przynajmniej zagospodarowania terenu ruin pod kątem potrzeb turystów odwiedzających nasze miasto.

O odbudowie zamkuTaki temat był już kilkakrotnie omawiany na spotkaniach u pani Burmistrz. Zakładam, że wcześniej, czy później coś z tego wyniknie. A co do odbudowy… Około pół roku temu zgłosił się do Muzeum Mazurskiego młody mieszkaniec Szczytn. Student jednej z warszawskich uczelni. Zależało mu na materiałach historycznych związanych ze szczycieńskim zamkiem, ponieważ jego licencjacka praca polegać miała na wizualizacyjnym opracowaniu dawnego wyglądu średniowiecznej budowli. Taką wizualizację niedawno wykonał i została ona opublikowana, wywołując szereg komentarzy w Internecie. Czytając te opinie zauważyłem całkowitą dezorientację komentatorów, wynikającą z niezrozumienia założeń opracowania.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Potraktowano pracę licencjacką jako historyczne opracowanie, będące podstawą do rychłej odbudowy zamku.

Tymczasem jest to studencka praca zrealizowana w prestiżowej, warszawskiej uczelni, która kształci informatyków, a wykonane zadanie miało za cel zaprezentowanie umiejętności komputerowego opanowania zidentyfikowanej geometrycznie przestrzeni. Zadanie z dziedziny graficznych technik komputerowych. Oczywiście w oparciu o historyczną wiedzę, ale tylko na poziomie wymaganym od studenta informatyki. Przedstawmy zatem twórcę omawianego opracowania i jego macierzystą uczelnię. Autorem pracy licencjackiej jest pan Paweł Trzciński. Ukończył on Wyższą Szkołę Informatyki Stosowanej i Zarządzania przy ulicy Newelskiej 6 w Warszawie. Jest to znakomita uczelnia, pod auspicjami Polskiej Akademii Nauk. Pośród wykładowców, na kierunkach informatycznych, dominują nauczyciele akademiccy ze słynnej Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych (Warszawa, ulica Koszykowa). Wiele osób uważa, że wymienione dwie uczelnie stanowią najściślejszą, krajową czołówkę w kształceniu przyszłych informatyków. Pan Paweł Trzciński wykonał perfekcyjnie powierzone mu, licencjackie zadanie dyplomowe. I otrzymał najwyższą notę. Naprawdę należą mu się gratulacje. Tylko pamiętajmy, że było to zadanie przede wszystkim z zakresu komputerowej grafiki, choć wymagające także podstawowej wiedzy z dziedziny architektury, a także historii. Tak się składa, że znam trochę obowiązujące na owej uczelni kryteria. Jako architekt miałem niegdyś okazję przeglądać i komentować wizualizacje historycznych obiektów realizowanych przez studentów WSISiZ, pod kierunkiem profesora Kosińskiego. Także architekta. Podziwiałem wówczas bardzo wysoki poziom opracowań, a było to około 10 lat temu. To jak to musi wyglądać obecnie? Chyba jeszcze lepiej! Pan Paweł Trzciński podjął się wizualizacji szczycieńskiego zamku, z którego niemal nic nie pozostało. Zrobił to w oparciu o zebrane dokumenty historyczne. Jak sądzę głównie rzuty budynku. Jego praca to naprawdę znakomity, poglądowy materiał, ale do ewentualnej odbudowy, o której piszą internauci, potrzeba o wiele więcej. Z tym jest trochę tak, jak z telewizyjnymi opowiadaniami pana Wołoszańskiego. Są fascynujące i znakomicie nadają się do prezentacji w wielobarwnej, przestrzennej scenografii. Bez wątpienia opierają się o historię. Ale tylko opierają. Mogą pasjonować, natomiast z punktu widzenia nauki zwanej historią są mało wartościowe.

Nasz region szczyci się naprawdę wielkimi osiągnięciami w dziedzinie odbudowy średniowiecznych zamków. Warto przypomnieć postać pana Lucjana Czubiela, który przez 35 lat pracy - najpierw jako zastępca (1956-1960), a później Wojewódzki Konserwator Zabytków (1960-1991) w Olsztynie - był głównym animatorem restauracji zabytkowych budowli w Nidzicy, Kętrzynie, Reszlu, Lidzbarku Warmińskim, Węgorzewie, Pasłęku, Ostródzie, Braniewie, Olsztynku i Działdowie. Jaką wiedzę trzeba posiadać, aby dokonać tak wielkiego dzieła?! Pan Lucjan Czubiel, dzisiaj 84-latek, studiował najpierw historię sztuki na KUL, a w latach późniejszych ukończył nowo otwarte przez profesora Jana Zachwatowicza studium podyplomowe konserwacji zabytków na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej. Na przełomie lat 60. i 70., pod jego kierunkiem rozpoczęto, we współpracy z Muzeum Mazurskim oraz Towarzystwem Ziemi Szczycieńskiej, opracowanie projektowe dotyczące odbudowy szczycieńskiego zamku. Wykonano niezbędne prace archeologiczne, a także pozyskano pieniądze konieczne do realizacji. Niestety miejscowe władze zrezygnowały z planowanego zamierzenia. Niedokończone projekty trafiły do archiwum, a pieniądze przeznaczono na odbudowę innego historycznego obiektu. Na zakończenie, gratulując serdecznie panu Trzcińskiemu znakomitej pracy licencjackiej, odniosę się do wypowiadanych przez niego kąśliwych uwag na temat utrudnień z jakimi spotkał się w naszym muzeum. W polskim systemie muzealniczym obowiązuje kwerenda, czyli rodzaj podania o zezwolenie na dostęp do zbiorów.

W Szczytnie bywa to uciążliwe, ponieważ nasze muzeum jest oddziałem Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie i to owa centrala musi wyrazić swoją zgodę. No to czekamy. Wszyscy. Poza tym istnieją prawa autorskie, które chronią część opracowań przed jakąkolwiek obcą penetracją. Wreszcie, co do fotografowania, to można robić zdjęcia (bez specjalnego zezwolenia) wyłącznie obiektom eksponowanym na salach wystawowych. Takie są procedury i nie jest to miejscowy wynalazek. My, pracownicy także czekamy i niecierpliwimy się. Ale to właśnie od nas pan Trzciński otrzymał wskazówkę, aby zwrócić się do Urzędu Konserwatora Wojewódzkiego jako najlepszego źródła informacji. Wskazówka ta zapewne przydała się licencjatowi.

Andrzej Symonowicz{/akeebasubs}