SZLACHETNA ROZRYWKA
W państwie krzyżackim sokolnictwo stało na bardzo wysokim poziomie. Dostarczało szlachetnej rozrywki.
Umożliwiało też pozyskanie w celach spożywczych zwierząt, głównie ptaków. Zwłaszcza wysoko ceniono mięso jarząbka. Sokoły były również wykorzystywane w dyplomacji krzyżackiej i pruskiej. Odpowiednio wyszkolony ptak był wyjątkowo cennym prezentem, który ułatwiał nawiązanie lub utrzymanie dobrych stosunków z różnymi władcami. Wraz z rozwojem broni palnej sokolnictwo w Europie i Prusach zanikło. Pod koniec XIX wieku ptaki drapieżne, podobnie jak wilki, traktowane były jako zagrożenie i konkurencja dla myśliwych polujących z bronią palną. Przeglądając ówczesne notatki prasowe z Mazur, można natknąć się na informacje o ustrzeleniu przez leśników orłów, które traktowane były jak szkodniki.
POCZĄTKI HODOWLI W SZCZYTNIE
Szczytno w latach trzydziestych XX wieku znane było z największej hodowli sokoła wędrownego i innych ptaków drapieżnych w Niemczech. {akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
ZAINTERESOWANIE NAZISTÓW
W 1929 r. założone zostało Ortelsburger Falknerverein (Szczycieński Związek Sokolniczy). Liczył od 600 do 750 członków. Funkcję przewodniczącego pełnił zawsze dowódca szczycieńskiego batalionu. Honorowym przewodniczącym stowarzyszenia został Johannes Thienemann. W tamtym czasie ptaki do hodowli pozyskiwało się z natury, a dokładniej do sokolarni ptaki dostarczyli przedstawiciele lokalnej administracji leśnej.
Początki były bardzo trudne i hodowla utrzymywała się tylko dzięki darowiznom mieszkańców Szczytna i okolicznych rolników. Z czasem dostrzeżono jej walory edukacyjno- propagandowe. W 1934 r. została objęta opieką Gaujägermeistera Klausa Grafa von Finkensteina. Gaujägermeister był nazistowskim łowczym odpowiedzialnym w swoim okręgu za łowiectwo. W czasach nazistowskich głównym łowczym III Rzeszy był Hermann Göring. Naziści bardzo się sokolnictwem interesowali. Widzieli w nim element starej, dobrej, średniowiecznej tradycji. Wiadomo, że Göring zamówił pod koniec wojny zastawę stołową z motywami sokolniczymi. Z polecenia Heinricha Himmlera sokolarnia założona została przy obozie koncentracyjnym w Buchenwaldzie. 30 października 1936 r. wschodniopruski łowczy Finkenstein za zasługi dla sokolnictwa został obdarowany przez Deutschen Falkenordens (niemiecką organizacje sokolniczą) specjalnym sztyletem z licznymi motywami sokolniczymi. Wśród tych zasług było na pewno wspieranie szczycieńskiej hodowli.
SOKOŁY I NIE TYLKO
Początkowo w Szczytnie trzymano od 5 do 6 sokołów wędrownych, 3 – 4 jastrzębie, jednego orła cesarskiego i jednego orła bielika, 3 sowy (puchacze) oraz dwa jastrzębie afrykańskie. Na terenie sokolarni znajdowały się również budy dla psów. W najlepszym okresie liczba ptaków wzrosła do 30 – 35, w tym 10-12 sokołów. Wszystkie posiadały imiona, na przykład Erika, Werda, Urte, Kriemhild, Brunhild. Po śmierci profesora Thienemanna w szczycieńskiej hodowli zamieszkał jego słynny orzeł „Sturm”.
W 1933 r. powstała w Szczytnie niewielka szkoła szybowcowa. W szkole tej używano sokołów w celach instruktażowych dla przyszłych adeptów latania. Ptaki miały być uwalniane w tym samym czasie co szybowce. O tej stosowanej w Szczytnie metodzie nauki latania, przynajmniej kilkukrotnie, przeczytać można było w specjalistycznych i ogólnych pismach angielskich. Szybowce trzymane były w szopach w okolicach Nowych Kiejkut.
ATRAKCJA TURYSTYCZNA
Szczycieńska sokolarnia stała się najważniejszą atrakcją turystyczną Szczytna. Była ogólnodostępna do zwiedzania. W wydanym w 1937 r. przewodniku turystycznym po Szczytnie i okolicach, chwalono się nią w sposób szczególny. Przy wejściu na jej teren wisiała zmieniająca się co jakiś czas tabliczka z opisanymi zasadami zwiedzania. Hodowla ta była też elementem kształtowania świadomości historycznej osób ją odwiedzających. Odwoływano się tu do czasów krzyżackich i niemieckiej misji cywilizacyjnej na wschodzie. Odbywały się specjalne pokazy z końmi, w trakcie których sokolnicy byli przebrani w średniowieczne krzyżackie stroje.
ZE SZCZYTNA DO KRÓLEWCA
Gdy wybuchła wojna przed szczycieńską jednostką stanęły ważniejsze, niż hodowanie ptaków drapieżnych, zadania. Na początku wojny ptaki zabrane zostały do ogrodu zoologicznego w Królewcu. Zginęły w trakcie angielskiego nalotu bombowego na miasto w 1944 r. Przeżył natomiast opiekun szczycieński sokołów Falknermeister Ernst Stock, który po wojnie ponownie zajął się w zachodnich Niemczech sokolnictwem.
Niektóre internetowe źródła błędnie podają, że w Szczytnie w latach 1942/43 Renz Waller po raz pierwszy w historii rozmnożył sokoła wędrownego w niewoli. W tych latach w Szczytnie sokołów już nie było.
Witold Olbryś{/akeebasubs}
