84-letnia kobieta z urazem głowy i chorobą Parkinsona przesiedziała w szpitalnej poczekalni na zwykłym krzesełku prawie 3 godziny, nim w końcu położono ją do łóżka. - Jak można w ten sposób traktować starszą i schorowaną pacjentkę, która ma w dodatku kłopoty z krążeniem? To niepojęte – bulwersuje się jej córka, pani Danuta.

Obojętny szpital

CZEKANIE NA POMOC

W miniony czwartek w godzinach rannych mieszkanka Szczytna, licząca 84 lata, rozbiła sobie dość poważnie głowę o krawędź krzesła. Zaraz po tym wypadku jej opiekunka zawiozła kobietę do szpitala. Tam jednak odesłano obie do innej placówki zdrowia, do „Elmedu”. W przychodni zszyto ranę i.. skierowano na powrót do szpitala powiatowego na obserwację.

- Do izby przyjęć mama trafiła o godz. 12.30 – informuje córka Danuta. Zdenerwowana dodaje, że wraz z opiekunką posadzono mamę na krzesełkach w poczekalni i tak przesiadziały 3 godziny. Zniecierpliwiona opiekunka zwróciła się w końcu do sióstr, aby dały podnóżek pod stopy 84-latki, bo ma ona kłopoty z krążeniem. Dopiero wtedy udostępniono jej łóżko.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Godzinę później do cierpiącej matki przyjechała jej córka. Jak nam mówi, do czasu interwencji opiekunki, nikt specjalnie nie przejmował się losem mamy. Okazało się bowiem, że w izbie przyjęć nie ma po prostu lekarza, który mógłby zająć się cierpiącymi.

- Taka sytuacja to skandal i nie ma miejsca w żadnym innym szpitalu w naszym województwie – bulwersuje się pani Danuta. Dodaje, że na izbie przyjęć oprócz poprawki szwu na głowie mamy, nie wykonano żadnych innych czynności. Kiedy prosiła o prześwietlenia głowy, aby mieć pewność, że nie ma jakichś wewnętrznych urazów, odmówiono jej tego. Doradzono jedynie, aby zabrała mamę do domu. Tak też się stało.

RUTYNA I OBOJĘTNOŚĆ

Dyrektor ds. medycznych szczycieńskiego szpitala dr Stanisław Zaręba przyznaje, że faktycznie na izbie przyjęć nie ma lekarza, bo NFZ go nie zakontraktował. Jak nam wyjaśnia, chirurg, który poprawiał szew na głowie 84-letniej pacjentki musiał przeprowadzić nagłą i poważną operację, więc nie mógł się nią zajmować.

Takie tłumaczenie nie przekonuje pani Danuty. Zbulwersowana sytuacją panującą w szpitalu w Szczytnie i niemożnością uzyskania konkretnych wyjaśnień dlaczego jej mama przesiedziała, a potem przeleżała na izbie przyjęć w zasadzie bez opieki, złożyła zapytanie do NFZ w kwestii zatrudnienia lekarza w izbie przyjęć oraz złożenia skargi do Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Lekarzy.

Marek J.Plitt

{/akeebasubs}