O mały włos, gdyby nie interwencja naszego Czytelnika, doszłoby do likwidacji bocianiego gniazda z niewyklutymi pisklętami w Wesołówku (gm. Wielbark). Rankiem 26 kwietnia pod jeden z tamtejszych słupów energetycznych podjechała ekipa pracowników Energi i dalej z zapałem, za pomocą samochodowego podnośnika zabrała się do likwidacji gniazda - fot. 1 (autor zdjęcia Marcin Jadczak). Miało to miejsce przy posesji pana Marcina, który natychmiast zaprotestował przeciw takiemu postępowaniu, zwłaszcza że w gnieździe były złożone jaja. Ale na niewiele się to zdało, bo pracownicy Energi odrzekli, że przez bocianie gniazdo, a właściwie przez ptasie odchody niszczy się zainstalowany poniżej transformator.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Nie ma wyjścia i jak stwierdzili, trzeba je zrzucić. Wówczas pan Marcin chwycił za aparat fotograficzny, a żonie polecił czym prędzej zadzwonić do urzędu gminy. Na stanowcze polecenie jednej z urzędniczek, aby zaprzestano niszczenia gniazda, bo mamy okres lęgowy, pracownicy Energi, choć z ociąganiem, to jednak zeszli z podnośnika i zaniechali swoich działań. Gniazdo, dzięki właściwej postawie państwa Jadczaków ocalało, co godne jest podkreślenia i pochwały. Postępowanie Energi natomiast jest mało zrozumiałe, zwłaszcza w kontekście tego, że firma ta na swojej stronie internetowej chwali się proekologicznym nastawieniem i szanowaniem przyrody. Podaje, że zainstalowała już kilka tysięcy bezpiecznych podstaw pod bocianie gniazda na słupach energetycznych, ale mało i tego, bo pod gniazdami montuje także specjalne plastikowe osłony izolacyjne na przewody elektryczne. Ba, nawet na słupach z transformatorami radzi sobie doskonale, bo także tam zakłada specjalne izolowane zaciski na transformatorowych przyłączach oraz mostkach.
Dlaczego zatem w Wesołówku usiłowano postąpić tak brutalnie? Dodajmy jeszcze, że do niedawna bociany zakładały gniazda u nas w kraju albo na wysokich drzewach, albo na dachach spokojnych zabudowań wiejskich. Ostatnio zmieniają jednak swoje upodobania, coraz częściej gnieżdżą się na wspomnianych słupach energetycznych, co jeszcze kilkanaście lat temu należało do rzadkości. Dziś ogólna liczba gniazd na słupach w kraju szacowana jest na 7 - 8 tysięcy. Boćki nie unikają nawet miejskich aglomeracji. W Szczytnie założyły gniazdo m. in. na ul. Lidzbarskiej - fot. 2. A jeszcze ciekawiej boćki ulokowały się w Słońsku (woj. lubuskie), gdzie na gniazdo wybudowały na budynku... urzędu gminy. Władze gminne postawiły nawet obok specjalny znak - fot. 3 (foto P. Szymoński). Zdjęcie to zostało opublikowane w internecie, gdzie cieszy się sporą oglądalnością. W ten sposób pracuje na rzecz promocji Słońska i gminy. Co ciekawe, u nas w powiecie jest podobnie, bezpośrednie sąsiedztwo urzędu gminy wybrały sobie boćki w Rozogach.
PIERWSZA TURA
Szczytno natomiast, bo sezon turystyczny tuż-tuż promuje m. in. miejska zieleń. W betonowych donicach na ul. Polskiej oraz Odrodzenia pojawiły się świeże kwiaty, głównie bratki - fot.4.
Z kolei z najnowszego, trzeciego ronda (ul. 1 Maja) znikły wysokie badyle, a zastąpiła je efektowniejsza niższa roślinność. Ba, ale puste pozostają kwietniki zamocowane do balustrad stojących wzdłuż osi jezdni ul. Kościuszki i Odrodzenia. Jak wyjaśnia nam Krystyna Lis z Urzędu Miejskiego, akurat zakończył się I etap ukwiecania miasta. Drugi, gdy m. in. pojawią się pelargonie na wspomnianych balustradach nastąpi po Zimnej Zośce (15 V). Chodzi o to, by bardziej delikatna roślinność nie ucierpiała podczas chłodniejszych dni, które zwykle nadchodzą w połowie maja.
Poza tym, że upragnione lato przyjdzie już niedługo świadczy wznowienie rejsów Jagienką - fot. 5. Ceny biletów, mimo kryzysu, nie zmieniły się. Tak jak w roku ubiegłym rejs dla 12 osób kosztuje 100 zł.
PIESEK POD KOŁAMI I TEST BEZPIECZEŃSTWA
Ponieważ pogoda dopisuje, wielu mieszkańców miasta korzysta ze ścieżki wokół dużego jeziora wybierając się na całkiem długie spacery. Ostatnio jeden z amatorów takich wypraw wyruszył w marsz wokół miejskiego akwenu i dla towarzystwa zabrał ze sobą psa. Niestety, czworonóg niewiele potruchtał. Jak to mniej rozumne zwierzę podążał traktem rowerowym i zaraz dostał się pod koła pędzącego na złamanie karku cyklisty. Szczęściem zwierzakowi nic groźnego się nie stało, ale spacerowicz ma pretensje do szalejących na ścieżce rowerzystów i pyta czy są jakieś przepisy dyscyplinujące jazdę. Urzędnicy z ratusza mówią nam, że oprócz odwołania się do zdroworozsądkowych zasad, nic innego nie ma. Można jedynie apelować o kulturalne zachowanie się na nowym szlaku, bo przecież ma on służyć wszystkim, a nie tylko szalejącym rowerzystom - jak chcą dokazywać mają rampę w parku przy ul. Pasymskiej. Ścieżka to nie welodrom, czyli tor wyścigowy!
Jak już zahaczyliśmy o park, to warto dodać że trwają tam intensywne prace nad posadowieniem piramidy linowej - fot. 6. Ta nowa atrakcja dla dzieci ma być uruchomiona 4 maja. W ubiegłym tygodniu pisaliśmy, że konstrukcja będzie dość wysoka (ponad 6 m), co nieco nas zaniepokoiło. W związku z tym podczas rozruchu linarium ma być obecna Krystyna Lis, która zapowiada osobiste przetestowanie konstrukcji pod względem bezpieczeństwa - trzymamy sympatyczną panią Krysię za słowo.
DOMEK BEZ DRZWI
Ostatnio Kurek gościł w Piasutnie. Mieszkańcy tej miejscowości skarżą się na pewne niedogodności, które choć już istnieją, szczególnie uwidocznią się już wkrótce, czyli w czasie lata. Otóż mamy w Piasutnie, skądinąd zadbanej miejscowości, m. in. ogólnodostępną, darmową plażę. Jest tam spore molo, ławeczki, kosz na śmieci, słowem wszystko co potrzebne w takim miejscu, a nawet więcej.
Nieco z boku stoi bowiem także przebieralnia, czego nie ma np. na plaży w Szczytnie oraz intymna kabinka. Niestety, ma ona pewną wadę, która mocno ogranicza jej walory użytkowe - brakuje zasadniczej części, czyli drzwi - fot. 7. No i jak w takich warunkach załatwić co trzeba?
DZIWACZNE OZNAKOWANIE
Na jednej z uliczek w Piasutnie wiodącej w kierunku budynku OSP stoją dość dziwnie ustawione znaki drogowe - fot. 8.
Żółty trójkąt nakazuje nam ustąpić pierwszeństwa pojazdom wjeżdżającym na skrzyżowanie (u dołu tabliczka pokazuje jego przebieg), ale jak widać w perspektywie drogi, żadnego skrzyżowania za znakiem nie ma. Trakt ów wiedzie po prostu do strażackiej remizy i kończy się przy niej ślepo.
{/akeebasubs}
