- Jak tak może być, że na przechodniów i klientów kawiarni spadają ptasie odchody – denerwuje się Bożena Rauschecker z Niemiec, która przyjechała do Szczytna na wakacje z wnukami. Chodzi konkretnie o jeden z budynków na ul. Odrodzenia, z którego wprost na chodnik lecą nieczystości. Pani Bożena interweniowała w tej sprawie w urzędzie, ale bez skutku.

Odchody lecą na przechodniów
Bożena Rauschecker, nie wskórawszy nic w szczycieńskim urzędzie, o pomoc w rozwiązaniu problemu ptasich odchodów poprosiła „Kurka”

Kawki i gołębie okupujące ulicę Odrodzenia to problem, z którym miasto od lat nie może sobie poradzić. Nieskuteczne okazały się próby odstraszenia ptaków m.in. przy pomocy emitowanych nagrań z odgłosami drapieżników. Z kolei sprzątanie chodników przy użyciu specjalnego urządzenia daje efekt tylko na krótko, bo trotuary zaraz są na nowo zanieczyszczane. Jeszcze do niedawna problem nasilał się głównie jesienią i zimą, ale ostatnio ptaki dają się we znaki mieszkańcom i turystom także latem. Na chodnik obok jednego z budynków na ul. Odrodzenia raz po raz spada zaschnięte ptasie guano, a czasem nawet martwe kawki.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Na parterze, gdzie dawniej mieściła się Apteka „Lwowska”, dziś funkcjonuje kawiarnia. Korzystający z prowizorycznego kawiarnianego ogródka klienci są narażeni na widok nieczystości, co raczej nie zachęca do konsumpcji. - Jak tak może być, że na przechodniów i klientów kawiarni spadają ptasie odchody – denerwuje się Bożena Rauschecker z Niemiec, która przyjechała do Szczytna z wnukami na wakacje. - Moi wnukowie mówią do mnie, że dawniej nie było tu takiego syfu – dodaje pani Bożena, która poprosiła o interwencję naszą redakcję. Wcześniej zgłosiła problem w Urzędzie Miejskim, ale odesłano ją z kwitkiem. - Właściciel kawiarni, z którym rozmawiałam, także powiedział, że wiele razy interweniował w tej sprawie, ale na próżno – mówi pani Bożena. Nasza rozmówczyni dziwi się, że na niedawno wyremontowanym budynku nie zamontowano specjalnych kolców, które odstraszałyby ptaki.

Pracownice kawiarni, z którymi rozmawialiśmy mówią, że starają się sprzątać odchody, zamiatając chodnik, ale szybko staje się on znów brudny. - Tak naprawdę nie wiemy, czy te odchody spadają z dachu, czy też może mieszkańcy wyższych kondygnacji zrzucają je z parapetów – mówi jedna z pracownic.

(ew){/akeebasubs}