Radni miejscy i powiatowi podczas ostatnich w minionym roku sesji obniżyli swoje diety. W powiecie największe, bo ponad dwustuzłotowe cięcia dotyczą przewodniczącej, jej zastępców, przewodniczących komisji oraz członków zarządu. W mieście z kolei obniżki wynoszą,
w zależności od pełnionej funkcji, od 315 do 402 złotych. W tym ostatnim z samorządów przyjmowaniu uchwały towarzyszyła kłótnia o wysokość diet wiceprzewodniczących. Zdaniem radnego Roberta Siudaka są one nieadekwatnie wysokie do ich nakładu pracy.
OBNIŻKA W POWIECIE
Radni powiatu i miasta Szczytna od lat pobierają najwyższe spośród innych szczycieńskich samorządowców diety. Wszystko przez to, że podstawą ich naliczania jest wysokość najniższej płacy krajowej, która niemal co roku wzrasta. To bulwersuje opinię publiczną, zwłaszcza że warunki materialne mieszkańców znacznej części powiatu są bardzo trudne. Jako pierwsi oczekiwaniom wyborców postanowili wyjść naprzeciw radni powiatowi. Jeszcze przed świętami poparli wniosek dotyczący obniżki diet, a podczas sesji 30 grudnia przyjęli jednogłośnie stosowną uchwałę. Największe, bo 20-procentowe cięcia dotyczą tych, którzy dotąd pobierali najwyższe diety. Przewodnicząca będzie teraz otrzymywać 140% najniższej pensji (dotychczas – 160%), czyli 2450 zł, wiceprzewodniczący – 90% (110%), członkowie zarządu – 120% (140%), przewodniczący komisji stałych – 100% (120%). Z kolei radny niepełniący żadnej funkcji dostanie 80% (90%). Wzrosną za to diety zasiadających w komisji rewizyjnej. Jej przewodniczącemu ze 100% do 110%, a zwykłemu członkowi – z 80% do 90%. - Mają oni naprawdę dużo pracy, choćby przy rozpatrywaniu licznych skarg – uzasadnia to posunięcie starosta Jarosław Matłach.
KONTROWERSYJNY PROJEKT
Uchwaleniu obniżki w powiecie nie towarzyszyła żadna dyskusja. Radni przyjęli ją jednogłośnie. Inaczej było w mieście, gdzie w poprzedniej kadencji członkowie rady nie chcieli słyszeć choćby o symbolicznym uszczupleniu swoich stale rosnących diet.
{akeebasubs !*}
Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.
Za każdym razem, gdy w minionym czteroleciu projekt uchwały w tej sprawie składali przedstawiciele opozycji, był on konsekwentnie odrzucany. Teraz najwyraźniej radni ugięli się pod presją opinii publicznej i wreszcie zgodzili się na obniżkę. Zaproponowany przez koalicję rządzącą projekt ustala dietę ryczałtową w wysokości 80% kwoty minimalnego wynagrodzenia w przypadku radnego niepełniącego żadnej funkcji. Przewodniczącemu rady przysługuje 125% tej sumy, a wiceprzewodniczącym oraz przewodniczącym komisji 115%. W praktyce oznacza to, że szeregowy radny od stycznia będzie pobierał dietę w wysokości 1400 zł (mniej o 350 zł), przewodniczący – 1750 zł (- 350 zł), wiceprzewodniczący – 1610 zł (- 402,50 zł). Tyle samo otrzymają przewodniczący komisji stałych, z tym że oni dostaną mniej o 315 zł niż dotychczas.
CO ROBIĄ WICEPRZEWODNICZĄCY?
Uwagi do projektu uchwały zgłosił reprezentujący ugrupowanie „Razem dla Mieszkańców” Robert Siudak. Jego zdaniem złagodzono skutki obniżki przewodniczącemu rady oraz przewodniczącym komisji. Dotąd pobierali oni odpowiednio po 120% i 110% ze 100% minimalnego wynagrodzenia. Według Siudaka nie ma też żadnego merytorycznego uzasadnienia dla tak wysokich diet obu wiceprzewodniczących. - Od 12 lat jestem radnym i pamiętam tylko jeden przypadek, kiedy wiceprzewodniczący prowadził obrady. Poza tym, że siedzą oni za stołem prezydialnym i przeglądają papierki, nie mają wiele do roboty – zauważał Siudak, zgłaszając swój własny wniosek o obniżkę. Przewidywał on ustalenie wiceprzewodniczącym rady diety w wysokości 105% z 80% minimalnej płacy, a przewodniczącym komisji – 115% tej kwoty. Szefa klubu „RdM” wspierała radna Anna Rybińska. - Nie spodziewałam się takiej pazerności radnych koalicji – komentowała, stawiając wniosek o 50% obniżkę diet. Z kolei radny Arkadiusz Marczak postulował, by przewodniczący i jego zastępcy pobierali takie same diety jak szeregowi członkowie rady. - Bycie przewodniczącym czy wice to nagroda sama w sobie – mówił Marczak.
DLACZEGO BYŁA PRZECIW?
Wnioski Siudaka i Rybińskiej nie uzyskały poparcia większości. Ostatecznie rada przyjęła obniżkę w wersji zaproponowanej przez koalicję. Przeciw głosowali radni: Siudak, Gregorczyk, Malec, Kosakowska i Rybińska. Postawa tej ostatniej u wielu osób wywołała zdziwienie. Przedstawicielka Forum Samorządowego była dotąd największą orędowniczką zmniejszenia diet. Dlaczego więc zagłosowała przeciw? - Nadal uważamy, że diety są za wysokie. Mieszkańcy woleliby, aby zostały obniżone nie o 10 czy 20%, ale co najmniej o połowę – uzasadnia swoje i Kosakowskiej stanowisko radna. Dodaje, że nie podoba się jej też zawarty w uchwale zapis o możliwości usprawiedliwiania nieobecności radnych na sesjach czy komisjach. - Moim zdaniem jak kogoś nie ma, to potrąca się mu dietę i koniec – uważa Rybińska.
Wiceprzewodniczący RM Arkadiusz Myślak nie zgadza się z opinią radnego Siudaka na temat pracy zastępców szefa rady. - Pracujemy tak samo ciężko jak przewodniczący. Zawsze musimy być w gotowości, aby w razie jego nieobecności prowadzić obrady sesji – mówi, zauważając, że to właśnie ich obniżka dotknęła najbardziej. Zachowanie Siudaka tłumaczy jego rozgoryczeniem wynikiem wyborczym. - Być może w grę wchodzi zazdrość, bo „Razem dla Mieszkańców” chciało mieć swojego wiceprzewodniczącego – zastanawia się Myślak.
Obniżka przyjęta przez radę, według niego, da w skali roku ponad 90 tys. zł oszczędności. Środki te radni koalicji postulują przeznaczyć na doposażenie miejskich szkół w pomoce naukowe i sprzęt.
Ewa Kułakowska
{/akeebasubs}
