Młodzi wolontariusze wspomagający przytulisko w Wielbarku nie tylko wyprowadzają psy na spacery, ale też organizują zbiórki, prowadzą stronę na portalu społecznościowym oraz szukają im nowych właścicieli. Jedną z nich jest Kornelia Kostrzewa. Uczennica Zespołu Szkół nr 2 w Szczytnie kocha zwierzęta od dziecka i nigdy nie przechodzi obojętnie, kiedy dzieje się im krzywda.

Oddaje serce zwierzakom
Wielką pasją Kornelii jest jazda konna

PSY WYJEŻDŻAJĄ NAWET ZA GRANICĘ

W Wielbarku, podobnie jak i w innych miejscowościach powiatu, funkcjonuje przytulisko, do którego trafiają zwierzęta porzucone lub zgubione przez właścicieli. Przebywają tam do czasu znalezienia im nowych domów. Jeśli to się nie udaje, wówczas są zawożone do schroniska „Nadzieja” w Napierkach, z którym gmina ma podpisaną umowę. Burmistrz Wielbarka Grzegorz Zapadka podkreśla jednak, że przytulisko ma duże sukcesy jeśli chodzi o adopcję czworonogów. - Trzeba tu pochwalić młodych ludzi z naszej gminy, że poprzez swoje działania pozyskują wiele osób z zewnątrz. Nasze psy wyjeżdżają nawet za granicę – cieszy się burmistrz. Bardzo dobre zdanie o wolontariuszach ma również przewodniczący Rady Miejskiej Robert Kwiatkowski. - Warto podziękować tym naszym młodym aktywnym ludziom, którzy uczą się tam wolontariatu – mówi. Spośród nich wyróżnia Kornelię Kostrzewę. - Dla mnie to niekwestionowana liderka tej grupy, która organizuje mnóstwo akcji związanych z dożywianiem i adopcjami – podkreśla przewodniczący.

KAŻDA ROBI SWOJE

Chwalona przez szefa rady wolontariuszka mieszka w Głuchu, gdzie jej rodzice prowadzą gospodarstwo agroturystyczne.{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  Kornelia w tym roku skończy 18 lat, obecnie uczy się w Zespole Szkół nr 2 w Szczytnie w klasie o profilu hotelarskim. Zwierzęta są jej wielką miłością od najmłodszych lat, bo wraz z nimi się wychowywała. Jak sama mówi, nigdy nie przeszła obojętnie wobec potrzebującego pomocy czworonoga. - Na początku w ogóle nie wiedziałam, że jest w Wielbarku przytulisko. Po prostu zgarniałam z rodziną zwierzaki z ulicy do domu, by się nimi zająć – wspomina Kornelia. - Od zawsze poświęcamy wszystko zwierzętom. Nawet rannego ptaka od razu zabieraliśmy do lekarza – mówi. Z przytuliskiem współpracuje od około trzech lat. W sumie w grupie młodych wolontariuszy jest 4 – 5 osób, wszystkie to dziewczęta. Każda z nich ma swój określony zakres obowiązków. - Jedna zajmuje się wyprowadzaniem psów na spacery, druga prowadzi stronę na Facebooku, a ja organizuję różnego rodzaju zbiórki oraz domy tymczasowe – tłumaczy. Wolontariuszki pomagają też opiekującemu się przytuliskiem pracownikowi w codziennych pracach.

NIGDY NIE ODMÓWI POMOCY

Młodej wolontariuszce zwierzęta towarzyszą od najmłodszych lat

Kornelia ma u siebie pięć psów i cztery koty. Przyznaje, że nie sprawdza się w roli tymczasowego opiekuna. - A to dlatego, że zanim znajdę moim podopiecznym nowe domy na stałe, to tak się do nich przywiązuję, że zostają u mnie na zawsze – zwierza się. O tym, że Kornelia nie odmówi pomocy żadnemu zwierzakowi w potrzebie, wiedzą doskonale ludzie z dalszej i bliższej okolicy. Z tego powodu często dzwonią do niej, kiedy konieczna jest szybka reakcja. Wolontariuszka podkreśla również, że organizowane przez nią zbiórki na rzecz podopiecznych przytuliska spotykają się z dużym odzewem. - Często przyłączają się do nich okoliczne szkoły, ale też wielu prywatnych darczyńców – zauważa.

Kornelia ma również związane ze zwierzętami hobby, jakim jest jazda konna. Dyscyplinę tę uprawia od pięciu lat. Obecnie w tym celu jeździ do prywatnej stajni w Wesołowie. Z kolei w wakacje zaznajamia z końmi dzieci przebywające w gospodarstwie rodziców. Swoją przyszłość młoda wolontariuszka wiąże z pomocą zwierzętom oraz jazdą konną.

(ew){/akeebasubs}