Wzruszająca uroczystość odbyła się w minioną niedzielę w szczycieńskim schronisku dla zwierząt. Odsłonięto tam tabliczkę upamiętniającą Barbarę Kozłowską, zmarłą przed rokiem wolontariuszkę, inicjatorkę budowy kociarni.

Oddała serce zwierzętom

Tabliczkę upamiętniającą Barbarę Kozłowską umieszczono nieprzypadkowo na budynku kociarni. To właśnie ona była inicjatorką powstania pomieszczeń dla kotów, nawiązała też kontakty z ludźmi, którzy wsparli tę inwestycję. - Dzięki temu mamy dziś kociarnię z prawdziwego zdarzenia, w której zdrowe koty są oddzielone od chorych – mówi Krystyna Lis, sprawująca pieczę nad schroniskiem z ramienia Urzędu Miejskiego w Szczytnie.

{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}

Barbarę Kozłowską podczas uroczystości wspominali zaprzyjaźnieni z nią pracownicy i wolontariusze schroniska. Prezes Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami Ewa Czerw podkreślała, że dla zwierząt nie szczędziła ani czasu, ani sił. Wyszukiwała chore i potrzebujące pomocy czworonogi w różnych miejscach, a kiedy udało się je wyleczyć – znajdowała im dobre domy. Szczególną miłością darzyła koty. - Znalazła kiedyś prawie konającego, przemarzniętego kota. Dzięki jej staraniom przeżył. Nie wiem, jak to zrobiła, miała jakiś specyficzny dar – mówiła Ewa Czerw. Z kolei Krystyna Lis wspominała, że Barbara Kozłowska, z zawodu pielęgniarka, wiele razy podawała podopiecznym schroniska kroplówki. - Mam psa, którego znalazła Basia. Leżał konający przy drodze, mijały go setki samochodów, a tylko ona się zatrzymała, a potem doprowadziła do zdrowia – dzieliła się swoimi wspomnieniami Joanna Gonciarz, wolontariuszka i przyjaciółka Barbary Kozłowskiej. - Mam nadzieję, że dzięki tej tabliczce i ludziom, którzy noszą Basię w sercu, pamięć o niej nie zginie – dodawała.

(ew)

{/akeebasubs}