Mieszkańcy Świętajna pożegnali swojego długoletniego proboszcza księdza Edwarda Koperwasa, który zmarł w wieku 82 lat. Duchowny został pochowany na miejscowym cmentarzu.

Odszedł ksiądz Koperwas
Funkcję proboszcza parafii św. Andrzej Boboli w Świętajnie ksiądz Edward Koperwas sprawował przez 38 lat

W piątek 5 kwietnia Świętajno obiegła smutna wiadomość: nie żyje ksiądz Koperwas. Kapłan, który pochodził z zupełnie innej części kraju, prawie całą swoją posługę związał właśnie ze Świętajnem.

Urodził się 3 stycznia 1937 roku w niewielkiej wsi Kolonia Wieprzowe Jezioro niedaleko Tomaszowa Lubelskiego. Aż do uzyskania matury w Lublinie mieszkał w południowo-wschodniej Polsce. Za głosem powołania trafił do Seminarium Duchownego „Hosianum” w Olsztynie. Po przyjęciu święceń skierowano go jako wikariusza do Reszla, a w 1968 r. – do parafii św. Andrzeja Boboli w Świętajnie. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}W 1974 r. został tam proboszczem i funkcję tę sprawował aż do roku 2012, gdy odszedł na księżowską emeryturę. Wciąż jednak był zżyty z parafią, odprawiał msze, spowiadał. W 2015 r. obchodził jubileusz 50-lecia kapłaństwa. Wydana została wówczas jego wspomnieniowa książka „Chłopak z Roztocza”.

Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się w poniedziałek 8 kwietnia. Wtorkowej mszy, na którą przybyły tłumy wiernych, przewodniczył metropolita warmiński abp Józef Górzyński. Homilię wygłosił elbląski biskup senior Józef Wysocki. Z kościoła kondukt pogrzebowy odprowadził ciało zmarłego na cmentarz parafialny w Świętajnie.

Starsi parafianie zatrzymają w swojej pamięci zapewne wiele wspomnień związanych z kapłanem, który spędził w Świętajnie aż pół wieku. Długoletni proboszcz zostanie zapamiętany chociażby jako ten, który zainicjował odbudowę niszczejącego zabytkowego poewangelickiego kościółka w Jerutkach.

Wychowankiem ks. Koperwasa jest pochodzący ze Świętajna ks. Roman Dąbkowski, do niedawna wikariusz szczycieńskiej parafii św. Stanisława Kostki. – Był pierwszą osobą, której powiedziałem o swoim powołaniu, wcześniej niż ro dzicom – mówi duchowny. – Często zabierał nas na pielgrzymki. Czerpałem od niego.

(gp){/akeebasubs}