Nie żyje Marek Borkowski, jedna z najbardziej zasłużonych osób w historii szczycieńskiej siatkówki. Został pochowany w Ciechocinku, w którym mieszkał po wyjeździe ze Szczytna.

Odszedł Marek BorkowskiMarek Borkowski pochodził z Włocławka. Z siatkówką był związany od młodzieńczych lat. Trenował w tamtejszej Włocławii. Najpierw wywalczył z nią awans do II, a potem do I ligi - warto wspomnieć, że wyższej klasy rozgrywkowej w Polsce wtedy nie było. Pod koniec lat 70. ubiegłego wieku trafił do Szczytna, a konkretnie do Wyższej Szkoły Oficerskiej MSW. Równolegle kontynuował karierę siatkarską w Gwardii. To były najlepsze lata szczycieńskiej siatkówki. {akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *} Gwardia miała wówczas dwa zespoły seniorskie, a pierwsza drużyna sezon 1979/1980 zakończyła na drugim miejscu w II lidze – zapleczu krajowej czołówki. W 1983 r. został grającym trenerem zespołu – i tak było przez 10 lat. Od 1993 roku. skupił się – z krótkimi przerwami – na pracy trenerskiej w szczycieńskim klubie, który przybierał wówczas różne nazwy (Kerkopol, Jurand). Jako zawodnik i szkoleniowiec przeżywał rozmaite sytuacje z zespołem – spadek do ligi międzywojewódzkiej, ponowny awans do II ligi czy wycofanie drużyny z rozgrywek na tym szczeblu z powodów finansowych. Praca trenerska to również nie zawsze odpowiednie traktowanie przez klubowe władze i żegnanie się ze szkoleniowcem w niekoniecznie elegancki sposób. Do klubu jednak wrócił pod koniec 2003 r. - Ja się na siatkówkę nie gniewam. Sprawy z przeszłości nie mają dla mnie znaczenia – mówił wtedy „Kurkowi”. Niedługo później nastąpiło jednak kolejne, ostateczne już pożegnanie z klubem, a po sezonie 2006/2007 Gwardia spadła z II ligi i do roku 2012 występowała w lidze wojewódzkiej. Później z przyczyn finansowych nie została zgłoszona do rozgrywek. Seniorska siatkówka wróciła do Szczytna w roku 2019, gdy powstał Olimpijczyk. Występuje w nim jeden z podopiecznych Marka Borkowskiego, Rafał Zawalniak, który był także jego zmiennikiem na stanowisku trenera.

Dokonania Marka Borkowskiego jako szkoleniowca docenił „Kurek”, przyznając mu w 2001 r. tytuł TRENERA ROKU w swoim sportowym plebiscycie.

Po rozstaniu z Gwardią Marek Borkowski pożegnał się także ze Szczytnem. Wyjechał do Ciechocinka. Zmarł w ostatnim dniu marca. Pogrzeb odbył się w środę 7 kwietnia. Marka Borkowskiego pochowano na ciechocińskim cmentarzu komunalnym.

- Charakteryzował go spokój i opanowanie, a także poczucie humoru. Był nie tylko świetnym zawodnikiem i trenerem, ale również wspaniałym przyjacielem i kolegą – tak zmarłego wspomina Andrzej Pawłowski, wieloletni kierownik techniczny sekcji piłki siatkowej Gwardii Szczytno.

(gp), (o){/akeebasubs}