Na cmentarzu komunalnym w Olsztynie pochowano Zbigniewa Kubelskiego, który na przełomie lat 70. i 80. ubiegłego wieku był jednym z czołowych zawodników Gwardii Szczytno.

Odszedł Zbigniew KubelskiZbigniew Kubelski był wychowankiem olsztyńskiego Stomilu. W1974 r. wywalczył z tym klubem mistrzostwo Polski juniorów, potem na kilka sezonów znalazł się w ekstraklasowym wtedy ROW-ie Rybnik. Wrócił na krótko do Stomilu, a później trafił do Gwardii Szczytno. To były tłuste lata szczycieńskiego futbolu. Wkrótce po przekształceniu się z Podchorążaka w Gwardię zespół zaczął zajmować czołowe miejsca w ówczesnej III lidze (dziś byłaby to liga II).{akeebasubs !*}

 

 

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zachęcamy
do wykupienia e-prenumeraty.

{/akeebasubs}{akeebasubs *}  W sezonie 1980/81 szczytnianie, grając na bocznym boisku przy ul. Ostrołęckiej, wywalczyli swój pierwszy awans do grona II-ligowców. Nieco starsi kibice kojarzą tamte czasy z nazwiskami Adaszyńskiego, Kacaka, Pobiedzińskiego, Sosnowskiego, Rusieckiego i właśnie Kubelskiego, występującego na pozycji pomocnika. W meczach Gwardii często zaliczał asysty, wpisywał się także na listy strzelców. W sezonie 1981/82 Kubelski oprócz gry w II lidze miał okazję przypomnieć sobie smak potyczek z najlepszymi drużynami w kraju – do Szczytna na mecz 1/8 Pucharu Polski przyjechał I-ligowy ŁKS Łódź i po spotkaniu, w którym gospodarzom zabrakło szczęścia, rywal wygrał 2:0.

Zbigniew Kubelski po paru latach powrócił do Olsztyna, występował w Warmii i Stomilu, a po zakończeniu kariery piłkarskiej zajmował się pracą trenerską. Prowadził m.in. drużyny z Dobrego Miasta, Jonkowa i Warmii. Na boisko wracał czynnie w meczach oldbojów, grając m.in. przeciwko Orłom Górskiego.

Zbigniew Kubelski przez ostatnie lata życia poważnie chorował. Zmarł 16 marca. Został pochowany w ubiegły czwartek na olsztyńskim cmentarzu na ul. Poprzecznej – nekropolii, na której spoczywają inni zasłużeni dla sportu Warmii i Mazur: m.in. rajdowiec Marian Bublewicz, przedwcześnie zmarły były zawodnik Stomilu Andrzej Biedrzycki czy sędzia piłkarski Alojzy Jarguz. Zbigniew Kubelski w tym roku skończyłby 65 lat.

Zbigniew Kubelski (u dołu, trzeci od lewej) z drużyną Gwardii Szczytno.

W uroczystościach pogrzebowych uczestniczył znany szkoleniowiec Tadeusz Justka, który był trenerem Zbigniewa Kubelskiego podczas szczycieńskiego etapu piłkarskiej kariery. – To tak, jakby tata był na pogrzebie swojego dziecka. To dla mnie trudne przeżycie – zwierza się „Kurkowi”. – Zbyszek miał ogromną charyzmę, nie tylko na boisku. Był liderem zespołu, dobrym duchem drużyny. Bardzo dużo od niego zależało, nie tylko z punktu widzenia umiejętności piłkarskich – wspomina swojego podopiecznego. - Jego naturalna pozycja to cofnięty napastnik lub ofensywny pomocnik. To był przywódca, wybitny partner dla Jacka Pobiedzińskiego. Miał spryt, był bardzo dobry technicznie, miał ogromną smykałkę do gry z przodu. W mojej ocenie to jeden z bardziej wybitnych piłkarzy, którzy przeszli przez województwo i przewinęli się przez Gwardię.

Zbigniewa Kubelskiego wspomina także Mariusz Korczakowski, trener Omulwi Wielbark. Miał on okazję poznać byłego piłkarza Gwardii z trochę innej perspektywy. – Był moim dowódcą z Oddziału Prewencji KWP w Olsztynie. Robiłem też z nim kurs trenerski II klasy w 2008 roku – mówi Mariusz Korczakowski. – Razem graliśmy w drużynie piłki halowej pod koniec lat 90.

Obecny szkoleniowiec Omulwi pamięta treningi, które odbywały się dwa razy w tygodniu. W drużynie policjantów występowali także inni byli zawodnicy szczycieńskiej Gwardii, chociażby Cezary Baca. Zbigniew Kubelski w rozgrywkach halówki występował na pozycji… bramkarza. – Umiejętności piłkarskie wciąż miał – i to duże. Wiedział, co zrobić z piłką – podsumowuje Mariusz Korczakowski.

(gp){/akeebasubs}